Albania – zapomniany reżim, który walczy o lepszą przyszłość cz. 2

Czytaj część pierwszą!

Gdy drogi Moskwy i Pekinu zaczęły się rozchodzić, Albania ogłosiła separację od Bloku Wschodniego. W 1961 roku zawiesiła członkostwo, a 1968 wystąpiła całkowicie ze struktur Układu Warszawskiego. Tirana przez kilka budowała przyjaźń z Pekinem, było w niej nawet miejsce dla Polaka, Kazimierza Mijala, który przed 48 laty zbiegł pod albańskim nazwiskiem pod skrzydła Hodży i tworzył polską część komunistycznej rozgłośni Radia Tirana.

Obraz Ervin Gjata z Pixabay

Deng Xiaoping popsuł braterstwo dostosowywaniem Chin do kapitalizmu, dlatego na nowo trzeba było popaść w izolację. Po latach Chińczycy wracają z nowymi obietnicami inwestycji, milionów dolarów i wizją albańskich portów działających w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku. Politycy pozostają na razie sceptyczni, bo w rzeczywistości chiński plan nie wychodzi poza urzędowe dokumenty. Chiński kapitał obiecywany Tiranie pozostaje natomiast alternatywą odnośnie środków płynących od Unii.

Szef rządu, premier Edi Rama, także ma związek ze sztuką. Pytany o to, czy wciąż znajduje czas na malowanie obrazów w wolnym czasie, ze spokojem odbija kierunek rozmowy i swoim niskim głosem wyjaśnia, że zawsze ma czas na tworzenie i że najczęściej maluje w godzinach urzędowania. Jego gabinet nie przypomina zresztą tradycyjnego biura polityka. Na ścianach kolorowa tapeta w futurystyczne obrazy przypominające skrzyżowanie komiksów o Tytusie, Romku i A’Tomku z kubizmem. Żyrandol pełen strusich piór, na biurku przybornik z pełną gamą kolorowych mazaków, rządowe dokumenty mieszają się z nowymi rysunkami Ramy, a on sam, kiedy potrzebuje odskoczni od pracy i sztuki przechodzi dwa kroki do przedsionka z sekretarkami i… celuje rzuty osobiste do kosza zawieszonego na odpowiedniej, koszykarskiej wysokości. Edi Rama sam był kiedyś koszykarzem. Jego służbowy wieszak na ubrania pełen jest rozmaitych piłek z autografami, na oparciu skórzanego fotela  wisi zmęczona długotrwałym prasowaniem plecami premiera koszulka kapitana albańskiej kadry, Lorika Cany. Piłkarze, którzy nie zdołali wyjść z grupy na swoim pierwszym w historii Euro w 2016 roku, byli witani jak bohaterowie narodowi i w podziękowaniu za piękną postawę podczas trzech meczów (byli o włos od zremisowania z Francją po znakomitej taktycznej rozgrywce) każdy z nich dostał dyplomatyczny paszport. Żeby nie trzeba było stać w długich kolejkach na lotniskach świata.

Po zmroku atmosfera miasta trochę się zmienia. Psy co prawda pozostają i niczym zombie wynurzaja się z mroku, ale Tirana wcale się nie wyludnia. Większość pieszych zastępuje na ulicach personel sprzątający, a mieszkańcy idą do klubów. Te bardziej modne i młodzieżowe można znaleźć w dzielnicy Blloku, w której mieszkali dawni aparatczycy reżimu Hoxhy. W willi dyktatora obecnie znajduje się amerykańska szkoła. Atmosfera zabawy nie przypomina opowieści o albańskiej gjakmarrze, honorowej zemście, której musieli przestrzegać wszyscy mężczyźni. Tirańczycy rozmawiają, atmosfera sprawia nawet bardziej zachodnie wrażenie niż w polskich klubach. Nad wszystkich unosi się pamięć o tym, co jeszcze dwie dekady temu trzymało kraj w żelaznym uścisku.

Jednym z przykładów zmian, które mogą niedługo nadejść do Tirany, jest plan zagospodarowania dzielnicy studenckiej. Qyteti Studenti składa się obecnie z wydzielonego od miasta kampusu, na którym znajdują się budynki uniwersyteckie, akademiki oraz sklepy. Ministerstwo rozwoju wraz z kancelarią premiera rozpisało oficjalny przetarg na projekt architektoniczny dający miejscu powiew świeżości. Włoskie studio (dp)a proponuje wstęgę nowoczesnych apartamentowców wijących się niczym wąż po uniwersyteckim wzgórzu. Być może to właśnie przebudowa dzielnicy studenckiej, z której nadszedł sygnał do ostatecznego obalenia Hoxhy, da potrzebny całej Albanii impuls do uwierzenia, że zmiany na lepsze są naprawdę możliwe.

Trochę trudno uwierzyć w przemianę, skoro po trzęsieniu ziemi z końca 2019 roku, mieszkańcy Tirany i Durres narzekali na nieudolność władzy. W obawie przed powtórnym wielkim wstrząsem, ludzie spali na ulicach w samochodach, a pomoc od rządu długi czas nie nadchodziła. W Albanii wciąż jest wiele do zrobienia, ale paradoksalnie przydać się może nowy-stary przyjaciel z Pekinu. Drogi Chin i Albanii rozeszły się z przyczyn ideologicznych w latach 70. ubiegłego wieku, gdy Chińczycy zgodzili się na współpracę z Amerykanami. Obecnie jednak Tirana na nowo staje się ciekawym dla Chin partnerem w Europie. Chiny chcą wysyłać tam swoich turystów, przez Albanię budować autostradę od Włoch do Grecji, kłaść nowy rurociąg przecinający Bałkany oraz inwestować w albańskie specjalne strefy ekonomiczne. Stare hasło z czasów Mao “我们是真正的朋友”, czyli “Jesteśmy prawdziwymi przyjaciolmi” może stać się na powrót aktualne.