Analiza retoryczna przemówienia Prezydenta Andrzeja Dudy w dniu 75 rocznicy wyzwolenia Auschwitz.

Warto słuchać przemówień Prezydenta Andrzeja Dudy. Stanowią nową jakość, pod warunkiem, że Prezydent wcześniej się do nich przygotuje. Jego przemówienia improwizowane są zazwyczaj wodolejstwem.

Wśród przemówień Andrzeja Dudy do historii przejdzie przemówienie z okazji rocznicy wybuchu II Wojny Światowej wygłoszone na placu Piłsudskiego w Warszawie w 2019 roku. Czy do podręczników retoryki trafi przemówienie z Auschwitz? Zobaczmy i przeanalizujmy jego treść, z bacznym zwróceniem uwagi na kontekst napiętej międzynarodowej polityki historycznej.

Początek przemówienia to przywitanie gości zgodnie z protokołem dyplomatycznym. Natomiast wyjściem poza ramy protokołu jest powitanie na początku „ocalałych”. Podczas całego przemówienia, kiedy Duda zwraca się do osób, które przetrwały obóz i są na audytorium, zawsze zwraca się pozostawiając pauzę przed i po zwrocie do nich. Podkreśla to szacunek jakim ich darzy. Podczas przemówień należy unikać oklepanych sformułowań. Np. zamiast powiedzieć „szanowni państwo”, które jest nadużywane, można właśnie powiedzieć „świadkowie historii”. Warto, także zwrócić uwagę na nazewnictwo. Mamy tutaj: ocalałych, świadków zagłady, a nie ofiary. Jest to specjalny dobór słów pod tym względem, dzięki temu są one lepiej zapamiętywane.

“Na rampę zajechał właśnie pociąg. Z towarowych wagonów poczęli wysiadać ludzie i szli w kierunku lasku. […] Kiedy wstawałem z rana do mycia podłogi, ludzie szli […]. Kobiety, mężczyźni i dzieci. […] Wychodziłem nocą przed blok – w ciemności świeciły lampy nad drutami. Droga leżała w mroku, lecz słyszałem wyraźnie oddalony gwar wielu tysięcy głosów – ludzie szli i szli. Z lasu podnosił się ogień i rozświetlał niebo, a wraz z ogniem podnosił się ludzki krzyk. […] Przez dnie i noce ludzie szli […]. Na rampę nieprzerwanie podjeżdżały wagony i – ludzie szli dalej”.

Na samym początku każdego przemówienia maamy tzw. zajawkę. Czyli coś co zwróci uwagę na mówcę, da czas na zauważenie, że przemowa się zaczęła, a co najważniejsze wprowadzi nas w nastrój i temat przemowy. Jednym ze sposobów na to, jest skorzystanie z cytatu. Duda odczytuje opis wydarzeń jednego z więźniów, z rampy przed bramą do obozu. Jest to bardzo dobry zabieg, ponieważ opisanie tych wydarzeń własnymi słowami, bez doświadczenia bycia tam, byłoby sztuczne. W szczególności, że osoby, które nie przeżyły tego typu doświadczeń, poprzez ich opisywanie ze swojej perspektywy są uznawane za uzurpujące sobie podobny status jak osoby, które takie doświadczenie miały.

„My w Polsce dobrze znamy prawdę o tym, co się tu działo, bo opowiadali nam o tym nasi rodacy, którym Niemcy wytatuowali obozowe numery.”

Powyżej mamy jedno z najbardziej cytowanych zdań z całego przemówienia. Bardzo dobrze umieszczone przestrzennie, tak aby na samym początku postawić jasno rację Polaków. Jest to 113 znaków, wystarczająco aby wrzucić na Twitter wraz z hasztagami. Ten zabieg jest równocześnie tzw. uwiarygodnieniem. Służy do wyjaśniania dlaczego my jako mówcy, możemy i mamy prawo mówić w tym temacie. Uwiarygodnienie co do zasady umieszcza się na samym początku przemówienia.

„Mija 75 lat od zakończenia tego potwornego, przerażającego, zbrodniczego koszmaru, który w tym miejscu rozgrywał się przez blisko pięć lat. Mijają już trzy pokolenia od tamtego dnia, 27 stycznia 1945 roku, kiedy kilka tysięcy więźniów – wycieńczonych okrucieństwem oprawców, niewolniczą pracą, głodem i chorobami – doczekało wyzwolenia przez żołnierzy Armii Czerwonej.”

W tej części, jest wyjaśnienie dlaczego spotkanie odbywa się w danym dniu i miejscu. Z racji tego, że jest to przemówienie okolicznościowe – musi zostać wyjaśniona okoliczność jego wygłoszenia. Jednocześnie określa rolę Armii Czerwonej w wyzwoleniu, co prawda nie tak dużą jak jest im przypisywana. Bo wyzwolenia doczekało tylko kilka tysięcy więźniów. Jest to ważne z powodu sporu historycznego z Rosją.

„Są tu dzisiaj wśród nas ostatni żyjący ocaleni, którzy przeżyli piekło Auschwitz. Ostatni z tych, którzy na własne oczy widzieli Zagładę. Wśród nich ci, którzy doświadczyli losu narodu żydowskiego, o którym mówi Psalm 44: „zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź”.

Nie mogę być tego pewien, ale odnoszę wrażenie, że zabieg polegający na zderzeniu Armii Czerwonej, ze swej natury ateistycznej, z cytatem z Psalmu 44 jest zabiegiem celowym. Taka konfrontacja miałaby na celu rozróżnić te dwie cywilizacje. Może to być nadinterpretacja. Natomiast nie zmienia to faktu, że powołanie się na wspólne źródła cywilizacyjne chrześcijan i Żydów, ma pokazać nas jako wspólnotę. Ta część jest bardziej skierowana do Polaków, aby pamiętali jak głębokie są nasze wspólne cywilizacyjne korzenie, które mamy z narodem żydowskim.  

„Zgromadziliśmy się tutaj – członkowie 61 delegacji z całego świata – aby wspólnie uczcić Międzynarodowy Dzień Pamięci Ofiar Holokaustu. Stajemy przed bramą obozu, w którym śmierć poniosło najwięcej ofiar i który stał się symbolem Zagłady. Składamy hołd wszystkim sześciu milionom Żydów, zamordowanych w tym oraz innych obozach, gettach, miejscach kaźni. Na ulicach miast, miasteczek.

Stajemy tutaj przed Wami, Czcigodni Ocaleni, aby w obliczu Świadków Zagłady podjąć raz jeszcze zobowiązanie – z myślą o tych, którzy zginęli, o Was, którzy ocaleliście, i o przyszłych pokoleniach.”

Od tego momentu ze wstępu przechodzimy do głównej części przemówienia. Powiedzenie o liczbie delegacji jest zaznaczeniem ważności tego wydarzenia pod względem politycznym i międzynarodowym. Jest to ważne również dla polityki krajowej, gdzie pojawia się zarzut ze strony opozycji, że Polska jest marginalizowana na arenie międzynarodowej. Także trzeba to również rozpatrywać w kontekście zbliżających się wyborów Prezydenckich.

Opis tego, że zagłada Żydów odbywała się nie tylko za bramami obozów koncentracyjnych, ale także w każdym innym miejscu jest przygotowaniem do postawienia kolejnej tezy. Czyli na to, że zagłada nie tylko działa się w Polsce, ale także w innych państwach europejskich.

„Ludobójstwo, popełnione tutaj przez funkcjonariuszy hitlerowskiej III Rzeszy, pochłonęło ponad milion trzysta tysięcy istnień ludzkich. Byli wśród nich Polacy, Romowie, jeńcy sowieccy – ale przede wszystkim Żydzi, których zgładzono tu przeszło milion sto tysięcy.”

Przypomnienie, że nie tylko Żydzi byli tam zabijani, ale także inne narodowości. I co należy pochwalić, bez próby wprowadzenia symetrii pomiędzy narodowościami. Ta zbrodnia była głównie dokonywana na Żydach i nie pozostawia się tutaj żadnej wątpliwości co do tego.

Mówimy o liczbach, a przecież to konkretni ludzie, ich losy i cierpienia. Mówimy o liczbach, choć zapewne nigdy nie poznamy ich dokładnie. Mówimy o liczbach, bo jesteśmy w fabryce śmierci. Bo liczby uzmysławiają nam przemysłowy charakter popełnionej tutaj zbrodni.”

Bardzo dobry zabieg polegający uzasadnieniu używania tak szczegółowych liczb w przemówieniu. Do tego momentu można było odnieść wrażenie nieuzasadnionego technokratyzmu. Taki przekaz musi zostać zmiękczony i wyjaśniony. Pokazuje ludzki aspekt tych liczb.

„Holokaust, którego Auschwitz jest głównym miejscem i symbolem, był zbrodnią wyjątkową w całych dziejach ludzkości. Nienawiść, szowinizm, nacjonalizm, rasizm, antysemityzm przybrały tu postać masowego, zorganizowanego, metodycznego mordu. Nigdy indziej ani nigdzie indziej nie przeprowadzono eksterminacji ludzi w podobny sposób.”

„Żydzi z Polski, Węgier, Francji, Holandii, Grecji i innych okupowanych krajów w całej Europie byli tu przywożeni bydlęcymi wagonami, poddawani selekcji i pozbawiani całego mienia. I w ogromnej większości natychmiast zabijani w komorach gazowych. I spalani w krematoryjnych piecach. Wszystko to trwało zaledwie godziny, kwadranse, minuty. Fabryka śmierci przez lata pracowała z pełną mocą. Dymiły kominy, przetaczały się transporty. Ludzie szli i szli, tysiącami. Na śmierć.”

Wcześniejsze akapity przygotowywały do momentu, w którym zostaje przypomniane innym państwom, że ich obywatele też tutaj ginęli. Że oni też nic nie mogli w tej kwestii zrobić. Jest to na tyle ważne, że z powodów geograficznych, jako „kustosz” obozu w Auschwitz musimy walczyć z dezinformacją na temat odpowiedzialności. Warto też zwrócić uwagę, że w tej części mamy nawiązanie do wstępu, gdzie został stworzony obraz nieprzerwanych transportów do obozu. Buduje to spójność całości i przypomina, że to co mówi teraz Duda, jest tylko parafrazą tego, co o tym miejscu mówili więźniowie obozu koncentracyjnego. Taki sposób opisywania jest technicznie nazywany „ramkami”. Jak w przypadku obrazów, maluje się słowami obraz danego wydarzenia tak, aby lepiej zapamiętać treść przemówienia, ale także aby uruchomić naszą wyobraźnię.

„Wszystko to trudno objąć umysłem. Ogrom dokonanej tu zbrodni przeraża. Ale nie wolno nam odwracać od niej oczu. Nie wolno nam nigdy o niej zapomnieć.

Kiedy zbliżał się front, który miał położyć kres zbrodni, sprawcy usiłowali zatrzeć jej ślady. Niszczyli budynki i dokumentację ludobójstwa. Zgładziwszy miliony, chcieli unicestwić także pamięć o nich. To się jednak nie udało. Uratowani zostali Świadkowie, z których ostatnimi jesteście Wy, Czcigodni Ocaleni. I zachowane zostało to miejsce – materialny dowód i symbol Holokaustu.”

W tej części zaznaczone są dwie ważne kwestie pod względem polityki historycznej. Pierwsza jest taka, że od samego początku są próby zatarcia prawdy o ludobójstwie i że się „im” to nie udało. Druga, jest to wskazanie źródła wiedzy, z którego należy czerpać na temat Holocaustu. Ma to wyznaczać wyraźną granicę pomiędzy wypowiedziami polityków, a prawdą. Duda samego siebie w ten sposób umieszcza poza ramą polityków, bo tutaj mówi nie jako polityk, ale jako Polak i w imieniu Polski.

„Stajemy więc dziś tu, na terenie byłego niemieckiego obozu Auschwitz. Stajemy wszyscy razem i pochylamy głowy przed cierpieniami ofiar tej najstraszniejszej w dziejach zbrodni. I w obliczu Ocalonych, w obecności ostatnich Świadków – podejmujemy zobowiązanie na przyszłość.”

Podczas takich okoliczności nikt nie będzie kwestionował deklaracji, nawet tych realizujących określone polityki. Tak po prostu nie wypada. Andrzej Duda z tego korzysta i wyraża zobowiązanie, które jest kluczowe dla polskiej polityki historycznej. Gdyby nie istotność tej deklaracji dla Polski, taki zabieg należałoby uznać za nadużycie. Ponieważ, wykorzystanie milczącej zgody wynikającej z podniosłości sytuacji, do osiągnięcia własnych celów jest właśnie nadużyciem. Bardzo często zdarza się taka sytuacja podczas dużych manifestacji społecznych, kiedy to ludzie zjednoczeni wokół jednego problemu są uczestnikami deklaracji wyrażanych przez organizatorów o znacznie szerszym zakresie niż sam cel manifestacji. Na przykład Marsze Niepodległości, gdzie zbiera się tłum ludzi zupełnie niezainteresowany deklaracjami politycznymi organizatorów. Podobny mechanizm był stosowany na Czarnych Marszach.

„W imieniu Rzeczypospolitej,
– która pierwsza stała się celem agresji nazistowskich Niemiec,
– której terytorium znalazło się pod okupacją, a naród został poddany terrorowi,- która stworzyła największy w Europie konspiracyjny ruch oporu przeciwko III Rzeszy,
– której żołnierze walczyli z Niemcami na wszystkich frontach II wojny światowej, od jej pierwszego do ostatniego dnia,
– której sześć milionów obywateli zginęło z rąk hitlerowców, w tym trzy miliony Żydów,
– i która podejmuje wszelkie starania o zachowanie tego miejsca: terenu obozu Auschwitz – oraz wszystkich innych miejsc Zagłady: byłych niemieckich obozów, znajdujących się na naszych ziemiach,
mam przywilej i zaszczyt ponowić zobowiązanie”

Ten fragment to ponowne uwiarygodnienie i przedstawienie narracji polskiej. Tą część należy uznać za edukacyjną, głównie przeznaczoną dla zagranicznych delegacji oraz korespondentów. Tak, aby nie musieli wyszukiwać informacji, tylko mieli je podane do łatwego wykorzystania.

„- które my, Polacy, przyjęliśmy na siebie już wtedy, kiedy dokonywał się Holokaust,- kiedy nasi poprzednicy z narażaniem własnego życia nieśli ratunek mordowanym Żydom, – jako pierwsi nieśli światu prawdę o Zagładzie i domagali się reakcji od światowych mężów stanu, – i w którym to zobowiązaniu my, współcześni Polacy – również ze względu na pamięć o naszych bohaterskich rodakach, takich jak Witold Pilecki i Jan Karski – konsekwentnie trwamy: zawsze pielęgnować pamięć i strzec prawdy o tym, co się tutaj wydarzyło.”

Dalsza część również ma cel edukacyjny. Pokazanie, że to Polska i Polacy od samego początku do teraz mają mandat, aby mówić jaka jest prawdziwa historia zagłady. Jest to ważne przypomnienie, w szczególności w kontekście wcześniejszych spotkań bez strony polskiej w Jerozolimie. A pomijanie Polaków w dyskusji jest fałszowaniem historii. Cały wstęp edukacyjny prowadzi do najważniejszego w obecnej sytuacji fragmentu przemówienia.

„Fałszowanie historii II wojny światowej, zaprzeczanie zbrodniom ludobójstwa i negowanie Holokaustu oraz instrumentalne wykorzystywanie Auschwitz dla jakichkolwiek celów – to bezczeszczenie pamięci ofiar, których prochy są tutaj rozsypane. Prawda o Holokauście nie może umrzeć. Pamięć o Auschwitz musi trwać, żeby Zagłada nigdy więcej się nie powtórzyła.”

Jest to wykazanie, że historia II Wojny Światowej jest fałszowana. Jest to moment kulminacyjny przemówienia, do którego byliśmy przygotowywani przez całą cześć edukacyjną. Wprawdzie nie są wskazane podmioty czy osoby, które tę historię fałszują, pozostaje to w domyśle. Warto zaznaczyć, że wskazanie ich bezpośrednio byłoby złamaniem atmosfery i upolitycznieniem całego wydarzenia w stopniu niedopuszczalnym. Ale co do zasady powinno się nazywać wprost, tak aby nie było wątpliwości o kogo chodzi.

„Raz jeszcze dziękuję Wam, Czcigodni Ocaleni, za Wasze świadectwo i Waszą tu dzisiaj obecność. Wieczna pamięć wszystkim ofiarom Auschwitz! Wieczna pamięć ofiarom Holokaustu!”

Prezydent mówi bardzo powoli, wynika to z potrzeby tłumaczenia symultanicznego przemówienia na inne języki. Jednak nie ujmuje to jakości całego przemówienia. Warto zwrócić uwagę również na jego długość. Według szkoły amerykańskiej dobre przemówienie trwa od 7 do 12 minut. Jest to czas największego skupienia i jest łatwe w transmisji. W tym przypadku trwa ono 13 minut. Spokojnie mogłoby być wypowiedziane w 8 minut, ale ze względu na tłumaczenie było mówione znacznie wolniej.

Całość przemówienia należy ocenić bardzo dobrze. W szczególności, ze względu na jego wyważenie, ale również na stanowczość i jasność tez. Dodatkowo, warto zobaczyć jak wiele zdań ma tak zwaną wysoką cytowalność. To znaczy, że w krótkim zdaniu zamknięta jest jedna myśl, bardzo łatwa do przeniesienia na współczesne platformy komunikacji. Czy dane przemówienie trafi do podręczników retoryki? Raczej nie, ale jest to naprawdę dobre przemówienie.