Orędzie Marszałka Senatu – analiza retoryczna

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki w swoim orędziu świątecznym, mówi o  tym jak ważna jest erystyka i umiejętność prowadzenia merytorycznej dyskusji. Po takiej zachęcie, warto przeanalizować samo przemówienie Pana Marszałka pod względem użytych zabiegów retorycznych i erystycznych.

Początek – Szanowni Państwo. Tylko to, krótko zwięźle. Bez dodawania dalszych grup, np: rodacy, obywatele czy obywatelki. Takie rozpoczęcie pozwala na uniknięcie stosowania coraz bardziej kontrowersyjnego rozdzielania na kobiety i mężczyzn. Jak w przypadku Polacy i Polki.

„Alteri vivas oportet, si tibi vis vivere”, czyli: „Na ile żyjemy dla innych, na tyle żyjemy dla siebie”.

Pierwsze zdanie to łacińska sentencja przypisywana Senece Młodszemu. Zabieg zrobiony w celu pokazania obeznania i wykształcenia klasycznego. A takiego wykształcenia należy oczekiwać od Marszałka Senatu. Taki zabieg nazywa się uwiarygodnieniem. Służy to do wyjaśniania, dlaczego ta osoba jako ona, może mówić na dany temat; pokazuje że ma wiedzę w tym zakresie.

Sam początek przemówienia nazywa się „zajawką”, jest to fragment, który ma przykuć uwagę i stać się wprowadzeniem do jego właściwego tematu. W podręcznikach do retoryki cytat jest opisywany jako jeden ze sposobów rozpoczęcia przemówienia. Natomiast stosowanie łaciny w przemówieniach, a w szczególności na samym początku zostało ironicznie opisane w innej łacińskiej sentencji: „Latine dictum sit, altum videtur – w wolnym tłumaczeniu: cokolwiek powiesz po łacinie brzmi mądrze. Cytowanie po łacinie byłoby jak najbardziej w porządku jeżeli nasz mówca posługiwał się sentencjami cały czas. Pan Tomasz Grodzki nie jest znany z tego typu cytowań, co powoduje sztuczność takiego zabiegu.

„W tym duchu chciałbym poinformować, że Senat obradował nad ważnymi ustawami, w tym nad senacką inicjatywą kończącą niesprawiedliwe traktowanie emerytalne kobiet z rocznika 1953, którą wysłaliśmy do Sejmu.”

Marszałek następnie przechodzi do pierwszego tematu przemówienia czyli samodzielnych działań Senatu, aby pokazać, że są proaktywni, mają swoje tematy, a nie tylko reagują na to co wypłynie z Sejmu. Co więcej, temat którym zajął się Senat ma tą właściwość, że jest obiektywnie pozytywny. Prawa kobiet, niesprawiedliwość wynikająca z głupiego błędu, brak zainteresowania problemem u innych, składa się właśnie na pozytywny obraz Senatu, który tego typu kwestie widzi. Jest to bardzo dobry zabieg i przypomnienie faktu, że jest to niezawisła izba. Niezawisłość stanie się to podstawą do przejścia do głównego tematu przemówienia.

„Zajmiemy się tzw. Ustawami sądowymi, które wzbudzają tyle kontrowersji i protestów.”

Po pozytywnym obrazie, musi przyjść zawiązanie akcji. I to się dzieje. Przechodzimy do konfliktów i protestów wokół ustawy o sądach. Duży plus za nazywanie tej ustawy bez używania publicystycznych nazw ustawy, takich jak np. ustawa represyjna. Pokazuje to dojrzałość i umiejętność nazywania rzeczy takimi jakie są.

„Są one ważne dla sędziów, ale jeszcze ważniejsze dla każdego z nas, gdyż każdy chciałby być sądzony sprawiedliwie przez niezawisłego sędziego.”

Po tej zmianie nastroju przychodzi czas na określenie adresatów komunikatu: są to nie tylko sędziowie, ale wszyscy z nas. Bo musimy być sądzeni przez niezwisłe sądy. Jednocześnie wskazuje, że sądownictwo wymaga reformy. Taki zabieg ma poszerzyć krąg odbiorców, poprzez zauważenie problemu, który każdy widzi. Jest to budowa platformy porozumienia ze słuchaczem. Mamy tu też zgrabny unik, przed tłumaczeniem się z tego, jakie to reformy chcemy przeprowadzić. Jest to bardzo częste w dyskusji publicznej, że dyskutuje się o problemie, ale nie proponuje rozwiązania, bo nawet najlepsze rozwiązanie zawsze będzie miało przeciwników, co zmniejsza krąg odbiorców. Oddala to też możliwość konstruktywnej rozmowy o problemach.

„Wiemy, że system sądownictwa wymaga reform, ale chyba nie takich, które są wdrażane przez ostatnie cztery lata.”

W każdym przemówieniu perswazyjnym musi zostać określony wróg. Pan Marszałek nie robi tego wprost, oskarżając stronę rządową czy PiS, tylko pozostawia w prostym domyśle, poprzez określenie, że to od 4 lat są takie ustawy wprowadzane. Zostaje to dodatkowo zmiękczone słowem „chyba”. Czyli nie jest do końca pewien. Ma w ten sposób pokazać, swoje wątpliwości, ale nie totalne bycie przeciw.

„Senat będzie pracował najstaranniej, jak to jest możliwe, dbając o nienaruszalność konstytucyjnej zasady współpracy, ale i wzajemnej niezależności władzy sądowniczej, wykonawczej i ustawodawczej, gdyż jest to fundament demokratycznego ustroju państwa”.

Czas na zasady. Ten fragment dotyczy ujawnienia wartości, które pozwalają na zawiązanie sporu, ponieważ każda dyskusja to zderzenie dwóch wartości. Np. w dyskusji o aborcji mamy zderzenie prawa do życia oraz prawa do decydowania o swoim ciele. Takie sformułowanie pozwala na wyraźne określenie, gdzie się różnimy i dlaczego ta wartość w tym przypadku jest ważniejsza niż wartość pokazana przez naszego oponenta. Tutaj mamy fundamenty demokratyczne kontra… no właśnie. Najwyraźniej chce nas nakierować nas autorytaryzm, a jak wiadomo autorytaryzm mamy u naszych wschodnich sąsiadów. Aby uzasadnić taki skrót myślowy, Marszałek Senatu rozwija to głębiej, aby nie było miejsca na domysły.

„Czy może są przez kogoś inspirowane? Odpowiedź jest już mniej jednoznaczna. Możemy jedynie snuć podejrzenia. Warto przypomnieć, że okresy największej chwały przeżywaliśmy, gdy byliśmy zjednoczeni, począwszy od bitwy pod Grunwaldem po powstanie Solidarności.”

Sugerowany jest wróg zewnętrzny. Co jest bardzo ciekawe. Bo wszystkiego musimy się sami domyślić. Co pokazuje kilka rzeczy:

Marszałek sugeruje, że ma jakąś głębszą wiedzę. Jeżeli się domyślicie, to jesteście tak mądrzy jak Marszałek. Jak nie widzie tego, to cóż, nie jesteście tak mądrzy. Jednocześnie każdy chce się uważać za mądrego, co spowoduje chęć zastanowienia się nad tym czy jest jakiś zewnętrzny niewidoczny wróg.

„Nie myśl o różowym słoniu”. Jest to zabieg, który polega na tym, że jeżeli nawet nie mieliśmy tych podejrzeń, to poprzez ich zwokalizowanie i zwrócenie naszej uwagi w tym kierunku, zaczniemy widzieć takie powiązania. Tak jak nie jesteśmy wstanie nie myśleć o różowym słoniu, kiedy ktoś powie, aby o nim nie myśleć.

Pozostawienie w sferze domysłów tego „wroga”, daje bezpieczne pole do wycofania się z wygłoszonego stanowiska. Jeżeli ktoś oskarży Marszałka, że zasugerował istnienie takiego wroga, będzie on mógł się wycofać, mówiąc, że to nasz domysł a nie jego słowa.

Co ciekawe, ten wróg został wcześniej określony. Dzięki temu zabiegowi ma powstać proste powiązanie: PiS działa na rzecz wroga zewnętrznego. Realizuje jego interesy bo dzieli, a co za tym idzie osłabia nasze państwo.

Od wroga trzeba przejść do rozwiązania, bo stało się zbyt mrocznie bez światełka w tunelu. Trzeba dać takie światełko słuchaczom.

„Problem w tym, że sztuka prowadzenia sporu jest wcale nie łatwa. Nauka o prowadzeniu sporu, erystyka, jednoznacznie wskazuje, że najlepszym prowadzeniem sporu jest dyskusja na argumenty, a nigdy atakowanie personalne.”

Pojawia się umiejętność prowadzenia sporów jako rozwiązanie problemów. Natomiast atakowanie osób nie jest częścią dobrego merytorycznego sporu. Poparte zostało to przykładami z USA. To dobry zabieg, ponieważ jeden dobrze dobrany przykład, może być lepszy niż setki danych statystycznych. Dlatego ta plastyczna opowieść ma pokazać wzór, do którego należy dążyć, że jest to coś realnego i bliskiego. I tak niewiele trzeba, aby to osiągnąć. Jest to jednocześnie argument anegdotyczny. Pokazuje przykład jednostkowy jako normalne zachowanie. Taki zabieg nazywa się indukcją. Jest to wyciąganie wniosków na podstawie pojedynczych przykładów i tworzenie z tego reguł ogólnych.

Pojawia się także błąd merytoryczny: erystyka to nie sztuka prowadzenia sporów,  tylko sztuka wygrywania sporów bez względu na prawdę materialną. 

Oddzielenie kwestii personalnych od sporu jest zabiegiem mającym pokazanie, że ten kto atakuje osobę nie jest merytoryczny. Ma to na celu wyłączenie poprzez przypięcie łatki braku merytoryczności osób wchodzących w spór. Już Arystoteles w klasycznym „Trójkącie Retorycznym” wymienia wiarygodność mówcy jako równorzędną do logiki wywodu. Pokazuje to, że już tysiące lat temu istniała świadomość tego, że nie da się oddzielić przekazu od ludzi, którzy go prowadzą. Dlatego ataki osobiste są tak powszechne w dyskusji. Poprzez dyskredytację osoby jednocześnie się dyskredytuje opinię wyrażoną przez tą osobę w danym temacie, nawet tą najbardziej merytoryczną. Grodzki poprzez wprowadzenie cenzusu mówienia o temacie, daje sobie prawo wyłączenia z rozmowy tych co atakują personalnie. Jednocześnie należy zauważyć, że kwestie personalne, a co za tym idzie osobiste, są częścią kwestii merytorycznych.

„Jeden z bohaterów Ameryki, obok Tadeusza Kościuszki, marszałek La Fayette, na pytanie: „dlaczego Ameryka jest wielka?” odpowiedział, że jest wielka, gdyż jest dobra. Bądźmy zatem, a przynajmniej starajmy się być, dla siebie dobrzy, a nie podli. Wierzę, że wszystkim nam zależy, aby nasza wspaniała ojczyzna była wielka. Wielka swoją historią, tradycją, obyczajami, różnorodnością, wzajemnym szacunkiem i poszanowaniem godności drugiego człowieka, ale i wielka naszymi nadziejami na dobrą przyszłość jako wspólny dom dla nas wszystkich.”

Zakończenie, co do zasady powinno podsumowywać całość wypowiedzi. W orędziu udało się to dobrze. Zatem mamy nawiązanie do stanów, stawianych jako wzór myślenia o państwie i prowadzenia dyskusji publicznej. Powrót do domowej atmosfery świąt, ale także do podziałów wspomnianych wcześniej. Przypomniane zostały najważniejsze wartości i wykazano wiarę w lepszą przyszłość.

Przemówienie jest czytane z promptera. Ze względu na treść i istotność każdego słowa nie dobrze jest z niego korzystać. Co nie zmienia faktu, że osoby nie przyzwyczajone do czytania z niego brzmią sztucznie. Ciekawy i raczej niespotykany jest zabieg, wejścia w kadr i rozpoczęcia przemówienia. W orędziach zazwyczaj, wygłaszający jest już na miejscu i zaczyna mówić bez wchodzenia. Rzucający się w oczy jest brak gestykulacji. Ręce są w dole, poza kadrem co odbiera mówcy naturalności. A naturalność jest poza treścią najważniejsza w przekazie.