Cyfrowa rewolucja

Trwa rewolucja technologiczna. Świat zmienia się na naszych oczach, ale paradoksalnie w oczy się to nie rzuca. Nie są to bowiem dalekie skoki, lecz wiele małych kroków, stawianych coraz szybciej. Już jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że historię (w dużym uproszczeniu) można przedstawić jako wykres funkcji kwadratowej. A konkretnie jako prawe ramię paraboli. Im bardziej oddalamy się od punktu zero, tym szybszy mamy postęp.

Osada w Biskupinie powstała w 738 roku przed narodzeniem Chrystusa. Tak przynajmniej wynika z badań dendrochronologów. Mieszkańcy będący częścią tzw. kręgu kultury łużyckiej nie pozostawili po sobie żadnych źródeł pisanych, trudno więc ustalić w jakim języku się porozumiewali. Wszystko co o nich wiemy opiera się na analizie znalezisk archeologicznych. Jestem jednak przekonany, że gdyby przenieść mieszkańców Biskupina o 1700 lat w przyszłość, do czasów Mieszka I, to spokojnie mogliby się odnaleźć w państwie Polan.

A teraz wyobraźmy sobie rok 1619. Trwa wojna w Inflantach. Ryga jeszcze jest w rękach polsko-litewskich. No i jakiś husarz zabłądził w czasie o 400 lat przenosząc się do Anno Domini 2019. Czy odnalazłby się w naszej rzeczywistości, tak jak mieszkańcy Biskupina w państwie Mieszka I? Wątpię. Uważam, że nawet dla człowieka sprzed 100 lat wylądowanie w czasach obecnych wiązałoby się z niemałym szokiem. Kiedyś mój dziadek opowiadał mi o swoim dzieciństwie i o zaskoczeniu jakie wywarł na nim odbiornik radiowy przysłany przez jakiegoś krewnego z zagranicy. Było ono na tyle duże, że z braćmi rozkręcili urządzenie, aby uwolnić uwięzionych w nim muzykantów. To była dla nich magia. O ile większe byłoby ich zdziwienie, gdyby zetknęli się wtedy np. z wirtualną rzeczywistością…

Doszliśmy do takiego etapu rozwoju, w którym dwie dekady są w stanie zmienić świat. Dziś rok 1999 wydaje się być technologiczną prehistorią. Stron www było tak niewiele, że wydawnictwo Pascal wydało książkę z Internetem (vide: Angus J. Kennedy “Internet. Praktyczny przewodnik”). Zresztą dla mnie znacznie ciekawszy od stron www był IRC (Internet Relay Chat). Zdumiewała mnie możliwość kontaktu z fanami Tolkiena z całego świata. “Wchodziło się” do “pokoju” i rozmawiało z ludźmi ukrytymi pod przeróżnymi nickami. Wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z emotikonami i akronimami. Były to czasy, kiedy zamiast LOL używało się ROTFL/ROFL (rolling on the floor laughing), a uśmiech na twarzy potęgowała ilość nawiasów. :))))

Książka z Internetem.

Niestety uśmiech znikał, gdy przychodziły rachunki telefoniczne. Na połączeniach z globalną wioską bogaciła się bestia, której na imię 0-20 21 22. Telekomunikacja Polska SA. Oczywiście szybkość łącza pozostawiała wiele do życzenia – przy sprzyjających wiatrach wynosiła 30 Kbit/s. Na szczęście ktoś wpadł na pomysł, by kopiować strony www na płyty CD i dodawać do gazet.

“Normalny” Internet (nie z gazet) był luksusem na przełomie XX i XXI wieku. Kawiarenki internetowe były przepełnione. Dziś takie miejsca nie mają racji bytu, tak jak wypożyczalnie kaset VHS. Wiele się zmieniło. I wciąż się zmienia. Rewolucja trwa. Nie poprzestała na stałym łączu, ani na mediach społecznościowych. Internet jest praktycznie wszędzie. Dzięki smartfonom ludzie mają go przy sobie przez 24 godziny na dobę. I to jest kolejna rewolucja.

W 2019 roku Fundacja Dbam o Mój Z@sięg oraz Uniwersytet Gdański przeprowadzili badanie “Młodzi cyfrowi”. Wzięło w nim udział ponad 50 tysięcy uczniów w wieku 12-19 lat. Prawie wszyscy z badanych posiadali telefon z dostępem do sieci. Z przygotowanego raportu wynika, że komputer stacjonarny odchodzi do lamusa. Aż 65% uczniów przyznało, że w ogóle go nie używa do przeglądania Internetu. W użyciu wciąż pozostają laptopy, ale to smartfony królują jeśli chodzi o korzystanie z sieci (97%). Trend ten zresztą jest nie tylko wśród młodych. Z raportu IAB Polska „Internet 2018/2019” wynika, że w grudniu 2018 liczba internautów korzystających ze smartfonów lub tabletów jest większa niż tych korzystających z komputerów.

Zmiany następują. Obecnie smartfony mają już 9-letnie dzieci. Prawie 1/4 osób biorących udział w badaniu “Młodzi cyfrowi” nie pamięta czasów bez korzystania z urządzeń cyfrowych. Połowa nie wyobraża sobie życia bez smartfona. Świat się zmienia. Choć oczywiście nie każdy za zmianami nadąża. Pamiętam jak 10 lat temu jechałem pociągiem i byłem świadkiem rozmowy starszej kobiety z mężczyzną w średnim wieku, którego córka była na 5-tym roku studiów. Fragment tej konwersacji szczególnie utkwił mi w pamięci:

-A pracę magisterską ma już napisaną?
-Dwa na trzy rozdziały.
-Ale na czysto czy na brudno?

Cyfrowa rewolucja trwa. Czasy, gdy telefon służył tylko do rozmawiania dawno minęły. Dzięki smartfonom w ciągu minuty możemy poznać odpowiedź na większość pytań. Urządzenia mobilne stały się wielofunkcyjnymi narzędziami, które służą do utrzymywania stałego kontaktu ze znajomymi, płacenia rachunków lub za zakupy w sklepie, oglądania filmów, grania w gry, kontrolowania lodówki, a nawet do napisania pracy magisterskiej na czysto. Tempo zmian jest jednak tak duże, że może się okazać, że za 10 lat smartfon będzie przeżytkiem. Co go zastąpi? Kto wie, może okulary ze “Star Treka”…