Bohater spod Axel. Polsko–holenderska przyjaźń

W niewielkim miasteczku w południowo-zachodniej Holandii przy granicy z Belgią w prowincji Zeeland mieszkańcy do dziś otaczają czcią polskich żołnierzy, którzy walczyli o wyzwolenie ich kraju. W Axel znajduje się muzeum „Gdynia”. Nazwa nawiązuje do mostu saperskiego, tzw. Bailey’a. Podczas jego budowy zginęło 25 polskich żołnierzy.

Pamięć materialna

W muzeum możemy zobaczyć m.in. broń, amunicję, mundury polskich, amerykańskich, niemieckich żołnierzy, ich akcesoria, pojazdy mechaniczne m.in. jeepy i Dodge, rowery, fotografie i wszystko, co jest związane z II wojną światową. – Tu na przykład znajduje się amerykański jeep, ale jest udekorowany polskimi flagami, mówi Mario Maas – właściciel muzeum w Axel.

Kiedy obchodzimy rocznicę wyzwolenia miasta zawsze dekorujemy pojazd w barwach biało-czerwonych. Samochód pochodzi z 1943 roku i wciąż jest na chodzie. Mamy tu sporo pojazdów z czasów wojny i razem z ojcem i moim synem przy okazji rocznicy uruchamiamy je. Mamy 10 samochodów, m. in. holenderski pojazd przeznaczony dla 5 osób, który prowadzili oficerowie. Jego szybkość to 45 mil na godzinę, czyli 80 km na godzinę. Mamy także wiele rowerów: brytyjski, amerykański, niemiecki oraz francuski, które były wykorzystywane w trakcie II wojny światowej. A to niemiecki motor z 1939 r. A tu ubranie kobiece z 1944 roku, oryginalne mundury polskich żołnierzy z czasów wojny, które zostały przekazane przez weteranów. Najwięcej pochodzi od żołnierzy, którzy prowadzili czołgi. Tutaj znajdują się oryginalne krzyże nagrobne. Możemy przeczytać datę urodzin i śmierci żołnierza Gusmana. Zmarł 19 września 1944 roku. Miał zaledwie 20 lat – mówi ze smutkiem Mario Maas, oprowadzając nas po Muzeum „Gdynia”.

Pasja z dzieciństwa      

Mario Maas od dzieciństwa kolekcjonował antyki z II wojny światowej. O Polakach, którzy wyzwalali jego rodzinne miasto w 1944 roku, dowiedział się z przekazów rodzinnych – Kiedy byłem dzieckiem, mój dziadek dał mi pierwsze stare dokumenty i opowiedział mi tę historię, która tak mnie zafascynowała, że zrobiłem to dla uczczenia pamięci o polskich żołnierzach. Kiedy podróżowałem samochodem po okolicy widziałem amerykańskich, kanadyjskich i brytyjskich żołnierzy, którzy walczyli na tej ziemi, ale nie zauważyłem polskich żołnierzy, by otaczano ich czcią, a którzy walczyli bardzo dzielnie. Nie byli obdarzeni dostatecznym szacunkiem. Kiedy rozmawiam z żołnierzami, mówią otwarcie, że to polscy wojskowi byli najbardziej waleczni w tamtym czasie.

– Urodziłem się w 1943 roku. Byłem bardzo młody, kiedy wybuchła wojna. Kiedy mój syn miał 6 lat, zaczął kolekcjonować wojenne pamiątki, mówi Ronald Maas, ojciec Maria. Kiedy był starszy, chodził ze mną do antykwariatów i zaczął kolekcjonować militaria do muzeum. W 1992 roku kupił ten oto samochód. Później zaczął odnawiać ten budynek pod muzeum, które zostało otwarte w 2004 roku, dodaje ojciec. Nazwa „Gdynia” nawiązuje do tradycji saperów z 1. Polskiej Dywizji Pancernej. Żołnierze nadawali budowanym przez siebie mostom nazwy polskich miast. Most w Axel pozwalał w trakcie II wojny światowej na przeprawę saperską wozów pancernych na kanale Axel – Hulst, niezbędnego do przeprowadzenia natarcia w kierunku Axel – Terneuzen.

Historia Axel

W trakcie budowy mostu saperskiego, który miał służyć przeprawie wozów bojowych przez kanał Axel – Hulst 1. Dywizja Pancerna generała Stanisława Maczka została ostrzelana przez artylerię niemiecką. Zginęło 25 żołnierzy. Most Bailey’a został nazwany przez Polaków „Gdynia”. Walki w Axel trwały 4 dni.

– Historia zaczyna się wraz z brygadą generała Stanisława Maczka, opowiada Mario Maas. Najpierw polscy żołnierze walczyli w Walencji we Francji, następnie przybyli po raz pierwszy do Axel i wyzwolili ten teren. Około 30 dragonów zginęło pod Axel, 763 domów zostało zniszczonych. Polscy żołnierze  wybudowali tutaj most i nazwali go Gdynia, stąd także nazwa muzeum. 19 września 1944 roku nastąpiło wyzwolenie Axel. – Tu znajduje się cały sprzęt do komunikacji w trakcie wojny m.in. radio, które spełniało bardzo ważną rolę, maski gazowe przeznaczone dla dzieci. Mamy ubrania, wiele broni, m.in.  polski pistolet Radom, a także Walther – jeden z najlepszych, a także inne rewolwery.

Tu natomiast jest oryginalna mapa z tamtych czasów używana przez polskich żołnierzy. Na tym terenie było mnóstwo wody zatem była to bardzo trudna droga do przejścia dla polskich żołnierzy, by przekroczyć kanał i rzekę. Mamy nieśmiertelniki wojskowe, amunicję, sprzęt wojskowy i medyczny – wylicza właściciel muzeum. Po 75 latach wciąż na polach w Zelandii farmerzy odnajdują ślady walk – Odkryłem na polu granat i musiałem zadzwonić, po odpowiednie służby, gdyż jest to wciąż niebezpieczne. Innym razem 2-3 lata temu znalazłem ten 25-funtowy rodzaj działa i był w dobrym stanie i miałem szczęście, bo służby zabezpieczyły go, a potem eksplodowały. Należało ono do Niemców, lecz znajdujemy tu wciąż amunicję polską. Szczególnie niebezpieczne są ręczne granaty.

Edukacyjna rola muzeum

Muzeum jest kilkupiętrowe. Znajduje się w nim kino, w którym wyświetlany jest  film dokumentalny dotyczący II wojny światowej, a także wystawa promująca miasto Gdynia. – Na mapie możemy zauważyć, że polscy żołnierze przybyli na ten teren z Belgii. Było tego dnia bardzo mglisto i inżynierowie zbudowali most i przekroczyli kanał, mówi Ilse Thuy-van de Velde, wolontariuszka w muzeum „Gdynia”. Na co dzień oprowadza dzieci szkolne i opowiada im historię sprzed 75 lat. – To bardzo ważne edukować na temat II wojny światowej, a także opowiadać o polskich żołnierzach, którzy walczyli na tych ziemiach. Wiele dzieci z Hulst, Axel i Terneuzen nie wie, dlaczego czcimy odzyskanie wolności dzięki Polakom. Dla mnie jest to osobista historia. Zawdzięczam wiele mojemu ojcu, który interesował się tymi faktami i opowiadał na temat bitwy Polaków i Niemców, dlatego jest to dla mnie tak ważne, by pracować dla muzeum i prawdy historycznej, zaznacza wolontariuszka. – Mamy także materiały edukacyjne dla dzieci, które nas odwiedzają. W tej książce opowiadamy o mieście Gdynia i moście. To jest historia, którą nauczyciel czyta dzieciom o mężczyźnie, który był wściekły na Polaka z powodu jego jazdy samochodem. Kiedy wrócił do domu i opowiedział o tym synowi, ten powiedział mu: Tato posłuchaj mnie. Znalazłem granat na polu należał on do polskich żołnierzy, którzy walczyli na tych ziemiach bardzo dzielnie, więc należy im się szacunek. W taki oto sposób uczymy dzieci, zaznacza Mario Maas.

Rodzinne doświadczenie

– Mój dziadek pracował przy atlantyckiej ścianie między Norwegią, a południem Portugalii. Ciężko pracował w Breskens przy bunkrach na plaży i był w trakcie bombardowania miasta. Został poważnie ranny i zaznał wojennej traumy,  wspomina rodzinną historię Ilse Thuy-van de Velde.  Brat mojego dziadka był w holenderskim ruchu oporu w Hulst. Wykonywał bardzo ważną pracę. Ratował życie żołnierzom sił powietrznym nad Axel i Hulst, którzy zestrzeleni nie mogli powrócić do kraju czy Anglii. Członek oporu ukrywał spadochroniarzy przed Niemcami, m.in. w klatach dla owiec. Moja rodzina była bardzo antyniemcka i robili wiele dobrych rzeczy. To był ich obowiązek, by ocalać innych, którym groziła śmierć i pomagać im przeżyć. Mój dziadek wrócił z wojny z traumą, nigdy nie chciał na ten temat rozmawiać. Powiedział tylko, że wojna była koszmarem i że należy szanować każdego człowieka, szczególnie jego wolność – to była lekcja dla mnie. Dlaczego tak ważne jest uczenie dzieci i prawdy historycznej? – Żyjemy teraz w zupełnie innym świecie. To istotne, by uczyć dzieci i młodzież, czym jest wolność. A ona jest darem, na to trzeba zapracować. Uczymy tego w muzeum, pokazując wiele rzeczy, m. in. kostiumy, książki, film z polskim zwycięstwem, że nie możemy zapomnieć co Polacy, Anglicy, Szkoci zrobili dla naszej wolności w trakcie II wojny światowej. Jaka jest reakcja dzieci i młodzieży? – Są pod wrażeniem. Zdarza się, że niektóre dzieci płaczą. Opowiadam im także moją osobistą historię oraz osób, które odwiedziły nasze muzeum. I one rozumieją jak ważna jest wolność. Wydaje mi się, że robimy wiele dobrego dla edukacji historycznej młodego pokolenia. Mamy także młodzież, która przybywa z Polski, Belgii oraz Holandii od 10 – 16 roku życia, która jest bardzo zainteresowana tym tematem. Staramy się przekazać tę wiedzę nie ze smutnej strony, ale z tej pozytywnej, by każdemu okazywać szacunek – to nasze motto, podkreśla.  Muzeum w Axel rocznie odwiedza 6 tysięcy dzieci i młodzieży z Polski, Belgii i Holandii, a także weterani wojenni i przedstawiciele rządu polskiego i holenderskiego. Wstęp jest wolny.

Szacunek dla  polskich żołnierzy

W Axel wiele ulic i miejsc nosi imię polskiego bohatera, stawiane są im pomniki, na grobach podległych nie znikają żywe kwiaty, a w pamięci Holendrów zapisał się ogromny szacunek dla naszych Rodaków poległych w trakcie bitwy wyzwalającej ich teren. Oni sami mówią, że to ich obowiązek pamiętać o polskich żołnierzach i przekazywać prawdę historyczną kolejnym pokoleniom, bo wolność jest darem. Ten dar 74 lata temu dali im nasi żołnierze . – Czuję ogromny szacunek do polskich żołnierzy, którzy przybyli tutaj. Po II wojnie światowej pozostali oni tutaj, nie mając niczego i nie mogąc wrócić do kraju. Wielu z nich ożeniło się tutaj, założyło rodzinę.

Na jednym z naszych filmów, które wyświetlamy w muzeum, jest jeden z nich – Sylwester Bardziński, który opowiada swoją historię. To dla mnie bardzo ważne mówić o tym, co zrobili dla nas polscy żołnierze. Jestem dumna, że jestem częścią tego muzeum i że mogę opowiadać historię tego regionu, zaznacza Ilse Thuy-van de Velde. – A tutaj mamy zdjęcie holenderskich farmerów z Polakami, którzy zostali na tych terenach po wojnie, pokazuje Mario Maas. – Wiele polskich żołnierzy nie wróciło po wojnie ze Szkocji i Wielkiej Brytanii z powodu inwazji Rosji. Wrócili tam, gdzie poznali ludzi. Niektórzy z nich powrócili do Axel tu poznali dziewczynę, założyli rodzinę. Przykładem tego jest Pan Bardziński. W samym Axel do dziś mieszka 8 takich rodzin, o których wiemy, których przodkowie wyzwalali Holandię i mówią w naszym języku. Tradycja polska tutaj jest wciąż żywa, kiedy przychodzą święta Bożego Narodzenia czy Wielkanoc, potomkowie pielęgnują ją. Szczególnie dużą rolę odgrywa dla nich kościół katolicki, mówi Ilse Thuy-van de Velde.

Wizyta generała Maczka

W 1964 roku Axel odwiedził generał dywizji Wojska Polskiego Stanisław Maczek z małżonką. – Po prawej stronie fotografii jest mój dziadek z babcią z generałem Maczkiem i jego małżonką, wskazuje na czarno-białe zdjęcie Mario Maas. – 20 lat po wyzwoleniu Axel generał Stanisław Maczek przybył do nas na obchody rocznicy upamiętniającej bitwę wyzwalającą pod Axel i odwiedził moich rodziców, stąd wzięło się to zdjęcie, które znajduje się w muzeum. To był  fantastyczny i ważny człowiek. Później przyszedł na świat mój syn. Urodził się i mieszkał na ulicy generała Maczka. Myślę, że w poprzednim życiu był polskim żołnierzem. Czasami tak myślę (śmiech), bo Mario mówi tylko generał Maczek i ja… bardzo to lubię. Mamy to, co widać i jestem szczęśliwy, że mogę tu pracować każdego dnia. Oprowadzam dzieci po muzeum i pokazuję im małe owieczki, które tu hodujemy. I lubię to robić, jestem szczęśliwym mężczyzną, dodaje ojciec Maria.

Ślady pamięci

Żołnierze polskiej 1. Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka na Zachodzie zostali zapamiętani jako bohaterowie, którzy przelali krew nie tylko za Holendrów, ale za wolność Belgów czy Francuzów. Holenderska społeczność do dziś wyraża wdzięczność za ocalenie spod jarzma Niemców. Co roku w wielu miastach w Holandii: Axel, Hulst, Turnozen, Breskens odbywają się uroczystości upamiętniające odzyskanie wolności dzięki polskim żołnierzom w trakcie II wojny światowej. Axel zostało wyzwolone 19 września przez polską 1. Dywizję Pancerną pod dowództwem gen. S. Maczka. – Mamy tutaj również cmentarz, około 4 km stąd, gdzie jest pochowanych 25-polskich żołnierzy. Postawiliśmy im w miejscu bitwy krzyż i cały czas dbamy o niego, zaznacza Mario Maas. Co roku nieopodal muzeum pod Pomnikiem Polski Krzyż (Pools Kruis) przy Hulsterseweg pod Hulst odbywają się uroczystości upamiętniające polskich wyzwoliciel Axel. Na krzyżu widnieje napis: „W tym miejscu dnia 17 września 1944 roku podczas forsowania kanału Axel-Hulst  25 żołnierzy 10. Pułku Dragonów poległo na polu chwały, niosąc wolność Holandii w drodze do Polski”.

Współczesny bohater spod Axel

– Tutaj znajdują się mundury i medale Sylwestra Bardzińskiego. Trzy lata temu przybył ostatni raz przed śmiercią na obchody upamiętniające rocznicę wyzwolenia Axel. Wielu weteranów już nie żyje, ale wielu z nich udało się odwiedzić nasze muzeum, a także uczestniczyć w obchodach z udziałem przedstawicieli stron rządowych. Muzeum zostało założone 15 lat temu i z każdym rokiem pniemy się w górę. Chcę powiedzieć o tym wszystkim ludziom, co polscy żołnierze zrobili, by cały świat pamiętał nie tylko o amerykańskich, brytyjskich czy kanadyjskich żołnierzach, lecz o Polakach, którzy walczyli bardzo dzielnie. Jestem z nich bardzo dumny, zaznacza właściciel muzeum. Maas Mario Walter Willi Ronald został odznaczony w 2012 roku srebrnym medalem Wojska Polskiego MON za zasługi w krzewieniu pamięci, popularyzacji dziejów i tradycji Wojska Polskiego na arenie międzynarodowej. Na jego odznaczaniu możemy przeczytać: „Rzeczpospolita Polska / Ministerstwo Obrony Narodowej / legitymacja nr 156 212 2 / Warszawa dnia 30 stycznia 2012 roku / decyzją MON nr 156 kadra z dnia 30 stycznia Maas Mario Walter Willi Ronald oznaczony został srebrnym medalem Wojska Polskiego MON”.