Kandydat z Mandżurii

Tytułowym sformułowaniem określa się osobę wykorzystywaną przez wrogie siły. Przeważnie jest politykiem uzależnionym od czarnych charakterów niczym marionetka. Kandydat z Mandżurii (“Manchurian candidate”) na dobre wszedł do powszechnej świadomości w krajach Zachodu od 1959 roku, po premierze książki Richarda Condona pod tym samym tytułem.

Książka doczekała się dwóch ekranizacji. W 1962 u Johna Frankenheimera rolę Marco gra Frank Sinatra, Shawem jest Laurence Harvey, a złą matką Angela Lansbury. 42 lata później podrasowaną do nowych realiów wersję przedstawił Jonathan Demme i role powierzył odpowiednio Denzelowi Washingtonowi, Lievowi Schreiberowi i Meryl Streep.

Mandżurski kandydat to w obu przypadkach sierżant Raymond Shaw, który na polu bitwy wykazuje się ogromnym bohaterstwem, ratuje towarzyszy i dostaje Medal Honoru, najwyższe amerykańskie odznaczenie. Kapitan Bennett Marco to jego ówczesny dowódca, który zgłasza go do medalu, ale wraz z upływem czasu doświadcza powracającego koszmaru, z którego wyłania się całkowicie odmienna wersja wydarzeń. Okazuje się, że sytuacja została spreparowana przez niegodziwych mocodawców. Oddział nie wpadł w zasadzkę przypadkiem, ale cała sytuacja została zaplanowana jako eksperyment psychologiczny.

Żołnierze przechodzą pranie mózgu, a Shaw (w wersji z 1962 roku) na rozkaz złego doktora na oczach zahipnotyzowanych towarzyszy bez wahania morduje dwóch kolegów (w filmie z 2004 roku on i Marco mają na swoim koncie po jednej ofierze). Eksperyment ma na celu stworzenie bohatera o nieposzlakowanej opinii, który wzmocni szansę swojego ojczyma w wyborach na wiceprezydenta USA – w wersji pierwotnej, w późniejszej zaś to sam Shaw startuje na drugie stanowisko w kraju. Spisek prokuruje matka (Lansbury/Streep) tak samo niegodziwa do szpiku kości niezależnie od wersji filmu. Jej syn staje się zabawką do eliminowania politycznych wrogów, dzięki psychologicznym sztuczkom można w każdej chwili wprowadzić go w stan hipnozy odpowiednim hasłem.

Shaw w starszej wersji wpada w trans, gdy usłyszy hasło “pasjans” i zobaczy w talii kartę damy karo. W późniejszej wystarczy, że usłyszy sekwencję swojego stopnia wojskowego, obu imion i nazwiska. Jego były dowódca wpada na trop intrygi po przypadkowym spotkaniu z jednym z członków starego oddziału. Okazuje się, że regularnie śni im się ten sam koszmar i że o męstwie Shawa mówią tymi samymi słowami recytowanymi z podświadomości.

Tytułowa Mandżuria w pierwotnej wersji książki i pierwszego filmu ma sens dosłowny. 1962 to niecała dekada po zakończeniu wojny w Korei i to właśnie tam oddział Marco i Shawa wpada w rzekomą zasadzkę. Żołnierze są poddani eksperymentowi właśnie w pobliskiej Mandżurii, a w ich mózgach grzebie Chińczyk działający na zlecenie komunistów. W wersji z 2004 roku polem bitwy jest Zatoka Perska, a pluton znika w tajemniczych okolicznościach gdzieś w Kuwejcie. Mandżuria pojawia się już tylko w nazwie wielkiej korporacji (Manchurian Global), która chce po latach sponsorowania amerykańskich polityków chce przejść do czynów i mieć swojego człowieka w Białym Domu.

W latach 60. wrogami są komuniści, a ojczym dzielnego sierżanta jest filmowym odpowiednikiem senatora McCarthy’ego, który prowadził po II wojnie światowej anty komunistyczną czystkę na amerykańskiej scenie politycznej. W nowszej wersji zła jest korporacja, której celem jest zastąpienie żołnierzy USA prywatnymi siłami zbrojnymi wysyłanymi na podejrzane misje w dowolne miejsca na świecie.

Kandydat z Mandżurii niezależnie czy kojarzący się z duetem Sinatra/Harvey czy Washington/Schreiber, wszedł do potocznego języka jako obce ciało, polityczna marionetka poruszana przez budzących grozę, wszech potężnych mocodawców. Czasy się zmieniają, ale siła spiskowej teorii opisanej przez Richarda Condona pozostaje żywa. “Kandydatem” był jeszcze niedawno prezydent Barack Obama, gdy zarzucano mu działania na niekorzyść Ameryki. Obecnie jest nim Donald Trump ze swoimi wątkami korupcji, nadużywania władzy, wykonywania poleceń z Moskwy i kampanią wyborczą z 2016 roku, w której palce maczać mieli Rosjanie. Epoki i technologia zmieniają się, jednak możemy być pewni, że prędzej czy później w informacjach o postępowaniu planowanego impeachmentu wobec Trumpa pojawi się dama karo, Mandżuria i pranie mózgu. Amerykanie bowiem przechodzili już przez taki proces nie tylko podczas afery Watergate, w wyniku której prezydent Richard Nixon podał się do dymisji, ale właśnie wraz z dwiema ekranizacjami pewnej książki o zagadkowym tytule.