Hipokryzja podszyta troską o środowisko na Wszystkich Świętych

Czy słyszeliście już, że odwiedzając groby bliskich szkodzicie planecie? Ja tak i ręce mi opadły. Postępowe szaleństwo – tylko tak to można nazwać. A wiecie dlaczego szkodzicie? Bo umarli nie potrzebują 300 milionów zniczy, które opakowane w plastik kopcą i zostawiają tony śmieci widzialnych i niewidzialnych. Bo nie potrzebują sztucznych kwiatów – z tego przeklętego plastiku. Naturalnych też nie, bo ich hodowla to bez sensu zużyta energia. No i podróże. Żeby dojechać na cmentarz, musimy często pojechać do innego miasta, a w między czasie stać w korkach i zostawiać po sobie jeszcze więcej śladu węglowego.

Na pierwszy rzut oka, może to wyglądać na głęboką troskę o środowisko. Na pierwszy rzut oka, bo troska jest tylko pretekstem. Tak naprawdę chodzi o, mówiąc delikatnie, niechęć do tradycji. Niektórzy postępowcy już tak mają, że obrzydzeniem napawa ich wszystko co kojarzy im się z polskością. Ze świętem Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym zapewne tak właśnie jest. Bo to one zamieniają cmentarze w jarmarki tandety pachnące cebulą.

Jednocześnie te same postępowe środowiska, nie mają nic przeciwko obchodzeniu Halloween na dzień przed 1 listopada, które jest tylko nieszkodliwym wydarzeniem i okazją do rozrywki związaną, co najważniejsze, z otwartością na inne kultury (ci którzy mają inne zdanie, to właśnie ten obrzydliwy polski ciemnogród). Tymczasem czym jest Halloween? To wyrzucone dynie, którymi można by nakarmić głodujące dzieci. W samym UK w śmietnikach ląduje 8 milionów tych owoców po Halloween. To też świece, które zamiast na grobie płoną w dyniowej główce. A jak nie świece, to żarówki. Na prąd. Ale to też farby do malowania twarzy, które później będzie trzeba zmyć. A te być może wraz ze zużytą wodą ostatecznie wnikną i skażą grunty w które odziana jest matka Ziemia? To znowu kupione na tę okazję stroje i dekoracje z przeróżnych tworzyw sztucznych, które później trafią na śmietnik. Nic dodać, że to wszystko musiało być nie tylko wyprodukowane, ale także zostać dostarczone do odbiorców – wątpię by transportem zero emisyjnym. Sami tylko Amerykanie w tym roku mieli zamiar wydać 8,8 miliarda dolarów na przebrania, ozdoby czy kostiumy dla swoich zwierząt domowych. Czy to ta nieszkodliwa otwartość na inne kultury? No coż, abstrahując od lubianej czy nielubianej tradycji albo otwartości czy nie otwartości na inne kultury – hipokryzja jest nieprzyzwoita, a przecież warto być przyzwoitym, prawda?

Na koniec jeszcze mała refleksja. Jak ktoś chce być naprawdę eko, to niech zacznie od usunięcia się z social mediów i zastąpienia smartfona, tradycyjną słuchawką, której nie trzeba non stop ładować. Korzystanie z tych nowoczesnych udogodnień, które pozwalają nam być on-line non stop, na pewno zużywa więcej energii niż potrzeba jej na wyhodowanie chryzantemy, którą możemy raz do roku położyć na grobie bliskiej niegdyś nam osoby.