Futurologia w eseistyce Stanisława Lema – wizjonerstwo czy bełkot szaleńca?

Część I – Społeczne prognozy na bliższą i dalszą przyszłość

Eseistyka naukowa nie  jest w Polsce gatunkiem zbyt popularnym, co najprawdopodobniej wynika z faktu, że tego typu twórczość adresowana jest do odbiorców posiadających minimum podstawową wiedzę z zakresu nauk ścisłych. Forma eseju niesie z sobą konieczność prezentowania takich prognoz jutra, które przedstawiałyby zjawiska wielce prawdopodobne, zezwala ona jednak na subiektywne podejście autora do tychże zagadnień. Na szczególną uwagę zasługuje 5esejów Stanisława Lema: Dialogi (1957 r.), Summa Technologiae (1964 r.), Biblioteka XXI wieku (1986 r.), Sex wars (1996 r.) oraz Bomba megabitowa (1999 r.). Autor kreśli w nich prognozy przyszłości dotyczące najistotniejszych społecznych kwestii: demografii, ekologii oraz wojen.

Demografia – prognozy

Jak twierdził Stanisław Lem, wizje stabilizacji liczby ludności na świecie snuli wyłącznie utopiści.

Pisarz nie pozostawiał czytelnikom złudzeń – w nowym (przytoczone eseje pochodzą z XX wieku) stuleciu będzie należało liczyć się z demograficzną bombą. Mianem Sex Wars (analogicznie do Star Wars) pisarz określał dostępne sposoby walki z przeludnieniem. Jako, że zdaniem Lema ludobójcza masakra stanowiłaby tylko rozwiązanie doraźne, pisarz prognozował  tzw. kryptobiologiczną Sex Wars pod postacią środków hormonalnych ograniczających płodność u kobiet. Metoda taka miała przypominać niejako stosowanie doustnej antykoncepcji hormonalnej ale realizowana byłaby bez  wiedzy osób w niej uczestniczących. Miałoby to służyć ograniczeniu gwałtownego przyrostu naturalnego w krajach Trzeciego Świata, jaki między innymi byłby spowodowany brakiem odpowiedniej edukacji seksualnej oraz utrudnionym dostępem do alternatywnych metod antykoncepcji.

Lem stanowczo stawał na stanowisku, iż niewątpliwie lepszym rozwiązaniem będzie walka z demograficznym wyżem niż eliminacja głodu w krajach dotkniętych przeludnieniem. Lem futurolog, w niemniejszym stopniu obawiał się, że ludzkości braknie odwagi na użycie takowej „broni” ponieważ niosłaby ona z sobą ryzyko społecznego potępienia, twierdził również, że rozwiązanie to spotkałoby się z ogromnym sprzeciwem ze strony instytucji kościoła. Ciekawostką jest, że w niektórych religiach jak na przykład Islam posiadanie dużej liczby potomstwa jest chlubą, dzieci stanowią często jedyny „,majątek” swoich rodziców.

Lem zwracał uwagę swoich czytelników na zachodzące zmiany związane z długością życia człowieka.

W pierwszych latach istnienia gatunku homo sapiens przeciętny wiek człowieka nie przekraczał okresu jego płodności, postęp w medycynie przyczynił się do znacznego wzrostu liczby osób starszych, niezdolnych do pracy. Dotyczy to w głównej mierze krajów zamożnych, w ubogich państewkach w dalszym ciągu będą umierać osoby młode co będzie prowadzić do napięć na linii biedni – bogaci.

Lem eseista obawiał się, że społeczeństwo XXI wieku pozostanie bierne wobec zagrożeń związanych z demograficzną bombą, wyczerpaniem surowców. Ducha „naszych czasów” będą oddawać importowane zza zachodniej granicy hasła: fast food, fast car, fast sex. W latach 50-tych XX wieku na świecie żyło blisko 3 miliardy ludzi, obecnie liczba ta znacząco przekracza 7 miliardów. O ile wskutek przeróżnych danych demografowie będą potrafili przewidzieć zbliżoną liczbę urodzeń o tyle nie będzie możliwe prognozowanie statystyk dotyczących zgonów. Pesymizm Lema, wyraźnie dostrzegalnych w ww. esejach  pogłębiał się w miarę upływu lat. Jego zdaniem wzrost liczby ludności Globu będzie wstępem do klęski biologicznej a ziemskie zasoby zostaną wkrótce wyczerpane. Jeżeli ludzkość się nie opamięta nie będzie innego scenariusza jutra. „Przeprowadzka” w Kosmos nie stanie się możliwa gdyż żadna z planet Układu Słonecznego nie spełnia niezbędnych warunków do tego, aby człowiek mógł na niej żyć.

Widmo przeludnienia w dalszym ciągu ciąży nad naszą planetą. Bierność, łudzenie się, że problem ten rozwiążę się sam prowadzą do tego, że nie bierzemy na siebie odpowiedzialności za losy Ziemi, która jest dobrem wspólnych wszystkich ludzi. Tylko od nas samych  i naszych decyzji zależy, czy czarnowidztwo Stanisława Lema stanie się scenariuszem jutra.

Ekologia – prognozy

Spośród licznych prognoz futurologów, dotyczących przyszłych losów naszej planety, najczęściej poruszanym zagadnieniem okazywał się problem związany z ociepleniem klimatu. Przemiany klimatyczne postępujące wykładniczo wraz z wiekiem naszego Globu będą, zdaniem pisarza, wiązały się z gwałtownymi zmianami temperatur oraz występowaniem niekorzystnych zjawisk atmosferycznych w miejscach, które dotychczas nie były narażone na kaprysy pogody. W przyszłości, jak twierdził Lem, będzie należało się liczyć z kryzysem w rolnictwie i uprawie. Będzie on spowodowany wahaniami klimatu w postaci zbyt wysokich i zbyt niskich temperatur, a także ulewnych deszczy powodujących powodzie oraz susz uniemożliwiających wegetację wielu gatunków roślin.

O ile przed wiekami ludzkość rozwiązywała podobne problemy przez migracje, o tyle w XXI wieku będzie to niemożliwe do zrealizowania ze względu na przeludnienie planety. Znaczącą rolę będzie odgrywała tutaj działalność człowieka, gdyż ludzkość w opinii pisarza od lat “pracuje” nad spustoszeniem własnej planety. W jaki sposób? Poprzez emisję gazów cieplarnianych do atmosfery,  działalność elektrowni cieplnych i atomowych, stosowanie nawozów azotowych, wycinanie lasów czy też pożary. Postęp technologiczny przyczynia się do tego, że produkując to “co chcemy” w efekcie przyczyniamy się do stworzenia mnóstwa “tego, czego nie chcemy” i co może zagrażać bezpośrednio nam i naszej planecie. Wśród innych niebezpieczeństw, jakie prognozował Lem, z którymi człowiek zetknie się w XXI wieku należy wymienić: dziury ozonowe, zanieczyszczenia środowiska, wymieranie biotopów, gatunków flory i fauny, zubożenie gleb.

Podobnie jak w przypadku zagrożenia przeludnieniem, tak i tutaj, przyszłość planety Ziemia w głównej mierze leży w naszych rękach. Nasza bierność w tej kwestii i niechęć do zmiany stylu życia, mogą okazać się równie zgubne co technologiczna działalność człowieka podporządkowana pogoni za bogactwem i zaspokajaniem wszelkich możliwych potrzeb. Współcześnie dylemat związany z globalnym ociepleniem nie sprowadza się do pytania o to, czy jest ono faktem, gdyż odpowiedź na nie jest jednoznaczna, o czym świadczy wzrost temperatur o ok. 1,5°C w przeciągu ostatnich 100-150 lat. Kwestią wymagającą rozstrzygnięcia okazuje się natomiast problem związany z tym, czy odpowiedzialność za nie spoczywa wyłącznie w rękach ludzkości.

Jako, że w historii naszej planety okresy ocieplenia przeplatały się z periodami zlodowaceń, “wina” człowieka nie jest tak oczywista, a dylemat ten pozostanie wciąż nie rozstrzygnięty. Podobnie przedstawia się kwestia z wyczerpaniem surowców naturalnych, gdyż ich zużycie jeszcze nigdy nie było tak wysokie jak współcześnie. Ponieważ powrót do okresu przedprzemysłowego jest niemożliwy, ludzkość powinna nauczyć się oszczędnie gospodarować skromnymi zasobami jakie posiada. Być może rozwiązaniem okażą się surowce odnawialne takie jak woda, wiatr, słońce, źródła geotermalne, jednakże jak na razie rozważania takowe są bliższe czystym spekulacjom, gdyż wykorzystanie takich surowców jest w dalszym ciągu niewielkie.

Główną odpowiedzialność za powstawanie zanieczyszczeń środowiska naturalnego ponosi ludzkość Niezwykle często dokonując niewielkich przewinień jak np. pozostawienie w lesie odpadków, śmieci, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że naruszyliśmy wewnętrzną równowagę w otaczającym nas środowisku. Podobnie, chociaż bardziej drastycznie przedstawia się to w przypadku aktywności różnorakich zakładów produkcyjnych, motoryzacji itp. Nasza planeta jest dobrem wspólnym wszystkich ludzi toteż podejmując się jakichkolwiek form działalności winniśmy rozważyć bilans zysków i strat.
Jest to niezwykle ważne, abyśmy uniknęli spełnienia się wizji rodem z postapokaliptycznych obrazów.

Futurologia broni i doktryn wojennych

Carl von Clausewitz, pruski generał oraz pisarz określał wojnę jako kontynuację polityki innymi środkami. Zasłynął także z twierdzenia jakoby pokój był zawieszeniem broni pomiędzy dwoma wojnami. Jego wypowiedzi często były cytowane na łamach esejów Stanisława Lema. Sam pisarz uważał, że w XXI wieku przywódcy wielu państw w celu odstraszania potencjalnych wrogów głosić będą doktrynę określaną mianem równowagi strachu. Polityka wielu państw zacznie się sprowadzać do powszechnego głoszenia pokoju przy równoczesnym sposobieniu się do wojny. Lem twierdził, że mobilizacją do tworzenia nowych broni będzie przekonanie, że “jeśli my tego nie zrobimy, to zrobią to inni”. Innowacyjne rozwiązania militarne będą niosły z sobą ryzyko zmniejszenia pewności strategicznej w ataku i obronie, a to ze względu na stopień komplikacji urządzeń wykorzystywanych podczas działań wojennych. Ich wysoka złożoność, według futurologa, będzie szła w parze z właściwą im zawodnością. Lema od zawsze pasjonowało zagadnienie roli przypadku i jego roli na wojnie. Twierdził, że im doskonalsze rodzaje broni, tym w ich funkcjonowaniu większa rolę będzie odgrywał ów przypadek.

W przeszłości, w czasach gdy na polach bitew walczyli rycerze w zbrojach z orężem w ręku, przypadek decydował o życiu lub śmierci jednostek i całych oddziałów. Wojny przyszłości mogą być także wojnami bez broni, przy udziale mocy elektroniki i logiki komputerów. Jak czytamy na kartach esejów pisarza, nowym typem żołnierzy mogą stać się tak zwani mikrożołnierze a wśród nich: synsekty, mikroskorupiaki ceramiczne, dżdżownice z tytanu oraz latające pseudoowady. Pozbawieni inteligencji właściwej gatunkowi ludzkiemu, mikrożołnierze będą posiadać takie użyteczne cechy jak orientacja, zręczność czy rutyna. Armia taka z uwagi na swoje rozmiary i abiologiczną strukturę będzie potrafiła przetrwać niejeden atak wroga nie tracąc swych zdolności bojowych. Nie będzie także wymagała ona łączności z jakimkolwiek dowództwem, a “śmierć” kilkunastu czy kilkudziesięciu mikrożołnierzy nie zaburzy jej funkcjonowania. Miniaturowe, odczłowieczone armie, mogą okazać się jednakże rozwiązaniem bardzo kosztownym, przekraczającym nawet budżety zamożnych państw. Projekt stworzenia mikroarmii otwarłby nowy “bezludny etap historii wojskowości”, kładący kres wojskowym defiladom, efektownemu prezentowaniu broni, demonstracyjnemu podnoszeniu i opuszczaniu flag. W zapomnienie odeszłoby jawne wypowiadanie wojen które zastąpiłyby ataki bez zapowiedzi. Świat przyszłości może przemienić się w Świat “wojny co była pokojem i pokoju który stał się wojną”.

Na krótko, bo zaledwie rok, przed swoją śmiercią Lem wypowiadał się na łamach czasopisma “Przegląd” na temat ówczesnej politycznej sytuacji Polski i Świata. Mimo, że od słynnego zamachu na World Trade Centre minęło kilka lat, temat ten okazał się głównym bodźcem do dyskusji o pladze naszych czasów zwanej terroryzmem. Zapytany o dalsze perspektywy przyszłości Świata, Lem wyrażał skrajny pesymizm twierdząc, że trudno walczyć z “tak potężnym wrogiem” dla którego nieskuteczną jest groźba kary śmierci. Pisarz powołał się na pewien eksperyment który miał na celu sprawdzenie czujności polskiego społeczeństwa na wypadek ataku terrorystycznego: w jednym z polskich miast w miejscu publicznym podłożono tajemniczą paczkę. I jaki był tego finał? Nikt nie zawiadomił policji, paczkę skradziono.

Taki smutny obraz naszej rzeczywistości skłaniał Lema do wniosków, że powoli acz nieubłagalnie zmierzamy ku przepaści. Nazywając siebie optysemistą Lem nie pozostawiał swoim czytelnikom złudzeń – Matka Boska się nie zjawi, by odmienić nasz niepewny los. Przyszłość leży wyłącznie w naszych rękach.