Jesienne nowości czytelnicze

Nadeszła jesień – czas melancholii, spadku nastroju i ulotnych już wspomnień błogich, letnich wieczorów. Bywają jednak i tacy, jak ja, którzy poczuli ulgę i powiew świeżości, kulturalnej świeżości. Mowa oczywiście o nowościach w świecie literatury, kina czy sztuk teatralnych. Przywitałam wrzesień z radością, trzymając w ręku teatralne repertuary – pewnie o kilku wyjściach, dowiecie się z moich recenzji. W tym tekście chciałabym jednak polecić Wam kilka tytułów, które pozwolą Wam zapomnieć o chłodniejszej temperaturze. Wystarczy znane wszystkim trio koc, kawa [wymiennie z herbatą, najlepiej zieloną] i dobra książka.

Mistrz grozy – King i jego dzieło “Instytut”

Zacznę od długo wyczekiwanej pozycji mistrza grozy – Stephena Kinga. Autor znanych klasyków jak “Lśnienie”, “Miasteczko Salem”, “Smętarz dla zwierzaków” czy niedawnego “To” i tym razem zmierza się z dziecięcym światem. Z taką fabułą możemy spotkać się w “Instytucie”. Jeśli zafascynował Was świat klauna Pennywisa z poprzednich dzieł tego autora, to nowa mocna i przerażająca pozycja będzie idealną literacką “ucztą”.

Tym razem bliżej nieokreślone zjawy interesują się wyjątkowymi dziećmi, uprowadzają swoje “obiekty” i umieszczają je w tytułowym “Instytucie”. Główny bohater Luke Ellis budzi się teoretycznie w swoim pokoju, odkrywa jednak, że pomieszczenie nie ma okien. Bardzo szybko orientuje się, że pomieszczeń jest więcej, podobnie jak porwanych dzieci. Wszystkie posiadają zdolności telepatii lub telekinezy. Wszystkie zgromadzone są w jednym miejscu, aby móc poddać jest testom i wzmocnić nadprzyrodzoną moc. King wykorzystał odwieczny podział na białe i czarne, dobre i złe. Grzeczne dzieci są nagradzane, a te, które sprawiają kłopoty, ponoszą surowe kary. Wszystkie jednak prędzej, czy później zaczynają znikać. Czy wiedza, jaką zdobył Luke Ellis, pomoże mu wydostać się z Instytutu? Sprawdźcie sami. Mimo objętości [672 stron] to literatura na kilka wieczorów – wciąga i podgrzewa jesienną atmosferę. Zarówno dla fanów Kinga, jak i wszystkich, którzy w literaturze szukają odskoczni od rzeczywistości. W “Instytucie” może zdarzyć się wszystko…

Tajemnica pewnej hali – Musso i “Zjazd Absolwentów”

Schodzimy troszkę na ziemię, ale nie do końca. Przy nim nie da się wszystkiego interpretować realnie i zgodnie z przyjętym ciągiem przyczynowo-skutkowym. Mowa o jednym z najciekawszych pisarzy francuskich – Guillaume Musso. Nic nie jest takie, jakim się wydaje, do przedostatniej strony możemy wykreować sobie kilka scenariuszy, w które uwikłane są postaci w dziełach Musso, a na końcu i tak okaże się, że nie mieliśmy racji. Autor miesza wątki i gatunki, bywa prześmiewczy i nie mamy pewności, kiedy prawda jest prawda, a kiedy fikcją. Dla miłośników twórcy, ale również dla fanów pewnej zabawy literaturą, “Zjazd absolwentów” to kąsek na jeden, dwa wieczory.

Najnowsza książka gatunkowo chyba bardziej niż inne skłania się ku kryminałowi. Zniknięcie młodej dziewczyny, przyjaciele związani tajemnicą i wiele interesujących miejsc, które jawią się jako jeden z bohaterów tej pozycji. Porównywana do powieści Joela Dickera “Prawda o sprawie Harry’ego Quberta”, Harlana Cobena “Nie mów nikomu”, Gillian Flynn “Zaginiona dziewczyna”. Atmosfera książki w stylu “Tajemnej historii” Donny Tartt i “Miasteczka Twin Peaks” Davida Lyncha.

Jeśli w księgarni najczęściej sięgacie po kryminały, na pewno kojarzycie nazwisko Harlana Cobena. Zatem to jego słowa będą najlepszą oceną “Zjazdu…”:

“Niesamowicie satysfakcjonująca… Ta książka trzymała mnie do późnej nocy i po prostu musiałem przekręcać jej strony!” Potwierdzam.

Historia Westerplatte – oczami Komudy

Zmieniamy tematykę i spoglądamy na rodzime podwórko. Numer jeden w ostatnim czasie na półkach w księgarniach, a także… wśród słuchaczy Radiowej Jedynki, którzy mogą słuchać książki w wersji audiobooka. Chodzi oczywiście o Jacka Komudę i pozycję “Westerplatte”.

Autor znany jest przede wszystkim miłośnikom fantastyki oraz historii. Zresztą w niezwykle umiejętny i ciekawy sposób potrafi oba gatunki ze sobą połączyć, tworząc bardzo interesujący nastrój swoich książek. Debiutował jako autor opowiadania “Czarna Cytadela”, drukowanego na łamach “Fantastyki”. Zdobył popularność cyklem powieściowym “Orły na Kremlu”. To także laureat nagrody im. Leonida Teligi za powieść marynistyczną “Galeony wojny”, nominowany do Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego za powieść “Diabeł Łańcucki”.

Tym razem zmierza się z trudnym tematem – niezwyle tragiczną historią Westerplatte.

“Po krótkiej, półgodzinnej walce, kapituluje polska składnica tranzytowa, zdobyta z zaskoczenia przez niemiecką kompanię szturmową wspieraną ostrzałem pancernika Schleswig-Holstein. Ostatnia placówka potwierdzająca prawa Rzeczypospolitej do Gdańska okazuje się bardzo łatwą zdobyczą. Żołnierze są nieprzygotowani do obrony, dowódcy brak woli walki. Sprzeczne rozkazy łamią morale załogi w pierwszych chwilach wojny. Nad koszarami zawisa złowrogi sztandar ze swastyką. Niemcy świętują szybkie przyłączenie Gdańska do Rzeszy…” – tak wyglądałaby historia obrony Westerplatte, miejsca, gdzie zaczęła się II wojna światowa, gdyby nie dramatyczne decyzje i rozkazy wydane przez jednego z dowódców, który wbrew wszystkim zdecydował się walczyć. Gdyby nie poświęcenie i krwawy trud jego żołnierzy, którzy bez rozkazów zdecydowali się pozostać na stanowiskach, aby przywitać Niemców seriami kul zamiast białych flag. Załogi składnicy, jaka w nieludzkim wysiłku, łamiąc rozkazy, buntując się i stawiając desperacki opór, postanowiła za wszelką cenę bronić ostatniego skrawka polskiego wybrzeża w Gdańsku.

Powieść Komudy opowiada o żołnierzach z Westerplatte, oparta jest na najnowszych pracach historycznych. Przedstawia nieznane tajemnice i wydarzenia związane z obroną Składnicy Tranzytowej w Gdańsku.

Zastanawiacie się, jakie tajemnice obrony przez lata pozostawały nieodkryte? Jak wyglądały wspomniane wydarzenia ze współczesnej perspektywy? Na wszystko odpowie nam Komuda. Nie liczcie jednak na zbytni patos i ocenę. Tę musicie wystawić sami. Dostaniecie za to nie tylko odpowiedzi na nurtujące pytania, ale również ich ciekawy sposób podania — z humorem i ironią w komudowskim stylu.

Wybrałam trzy tytuły, ale jesień sprzyja nowym dziełom, dlatego warto śledzić, co ciekawego zawita do księgarń. Obojętnie, w jakich gatunkach się lubujecie – pamiętajcie, że książki rzeźbią naszą wyobraźnię, sprawiają, że nasze horyzonty wychodzą poza utarte ramy i po prostu… bywają najlepszą metodą na jesienną chandrę.