Neutralność klimatyczna Europy do 2050 roku jest nierealna

Przez 30 lat Unia Europejska nie da rady osiągnąć neutralności klimatycznej. Gospodarka Starego Kontynentu cały czas jest zbyt głęboko zakorzeniona w sektorze paliw kopalnych.

Żeby przekonać się o tym, jak nierealne są plany osiągnięcia przez UE neutralności klimatycznej w roku 2050, wystarczy zerknąć na stan europejskiego parku jednostek wytwórczych w bezwietrzną, chłodną noc.

Jak reagują systemy elektroenergetyczne Europy, gdy nie pracowała fotowoltaika (bo nie było słońca) ani wiatraki (bo nie było wiatru)? Opierają się na elektrowniach cieplnych, czyli na węglu, atomie lub gazie.

W takich sytuacjach moce zainstalowane w węglu są zazwyczaj głównym źródłem energii elektrycznej m.in. w Polsce, Niemczech, Czechach i Rumunii. Z kolei Belgię, Słowację i Węgry ratuje energetyka jądrowa. Gaz dominuje natomiast w Wielkiej Brytanii, Portugalii i na Łotwie. Niektóre kraje, takie jak Dania czy Litwa, salwują się sporym importem.

Ergo: gdy zachodzi słońce i nie wieje wiatr, Europa zdana jest praktycznie w całości (poza nielicznymi wyjątkami, które mają odpowiednie warunki geologiczne) na energetykę konwencjonalną i jądrową.

Warto podkreślić, że powyższa lista wskazuje główne źródło energii, w miksach wymienionych państw pracowały wtedy inne moce zainstalowane w paliwach stałych – np. Niemcy ratują się też gazem, ten sam surowiec spalany jest w dużych ilościach także w Czechach, na Słowacji, w Rumunii i w Portugalii.

Warto zaznaczyć, że wystarczy, by jedno z dwóch podstawowych źródeł odnawialnych (tj. słońce lub wiatr) zawiodło, by skoczył udział węgla, atomu lub gazu). Oczywiście nie jest to argument za tym, by w OZE nie inwestować. Nie, po prostu technologie te, nie dające się kontrolować, nie są – i jeszcze długo nie będą – w stanie „udźwignąć” takich energetycznych molochów, jak cała Europa.

Sytuację mogłyby rozwiązać magazyny energii, pozwalające odkładać w czasie zużycie energii elektrycznej wygenerowanej przez źródła odnawialne. Ale magazynów o odpowiedniej pojemności wciąż nie ma. I nic nie wskazuje na to, by odpowiednia technologia pojawiła się do 2050 roku. Zresztą, w tym przypadku od momentu pojawienia się do wdrożenia wiedzie daleka droga, wiodąca przez optymalizację kosztową, ale nie tylko – do urządzeń takich trzeba będzie m. in. dostosować sieci przesyłowe oraz inne elementy systemu. O konieczności budowy dostatecznej liczby jednostek nie wspominając.

A mowa tylko o energetyce, a więc jednym z kilku sektorów oddziałujących na środowisko – poważne problemy sprawi przemysł, transport czy rolnictwo.

Podsumowując: rozmowa o neutralności klimatycznej dotyczy kierunku a nie celu.

Jakub Wiech

prawnik, dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego serwisu Energetyka24, stypendysta James S. Denton’s Transatlantic Fellowship, autor książki „Energiewende. Nowe niemieckie imperium”.