Jak Jane Fonda poparła globalne ocieplenie

Jane Fonda, popularna amerykańska aktorka, stała się ostatnio twarzą protestów klimatycznych w USA. Paradoksalnie, jest ona też osobą, która chciała wydrzeć ludzkości jedno z najlepszych narzędzi do walki z globalnym ociepleniem – energetykę jądrową.

28 marca 1979 roku doszło do częściowego stopienia rdzenia reaktora w elektrowni jądrowej Three Mile Island w USA w stanie Pensylwania. Choć był to najpoważniejszy jak dotąd wypadek w amerykańskim sektorze jądrowym, to jednak, jak się okazało, jego skala zagrożenia nie była zbyt duża.

Wydarzenie to miało miejsce kilkanaście dni po premierze filmu „Chiński syndrom”, w którym główną rolę odgrywała Jane Fonda. Obraz ten opowiadał o… katastrofie w elektrowni jądrowej, w której dochodziło do stopienia rdzenia w taki sposób, że zapadał się on w głąb podłoża i – czego się obawiano – mógł dosłownie przewiercić Ziemię na wskroś. Taka sytuacja nie jest fizycznie możliwa, także z uwagi na konstrukcję elektrowni jądrowej – obiekty takie mają bowiem odpowiednio solidny betonowy fundament znajdujący się pod reaktorami.

Jednakże bezpieczeństwo jednostek jądrowych nie przeszkodziło Jane Fondzie w rozpoczęciu prawdziwej kampanii antyatomowej. Aktorka nakręciła prawdziwą histerię, której szczytem była 200-tysięczna demonstracja w Nowym Jorku, podczas której głos sprzeciwu wobec pozyskiwaniu energii z atomu zabrała Fonda.

Biorąc pod uwagę obecną postawę aktorki względem zmian klimatu nie sposób nie spojrzeć na antyatomową postawę Fondy inaczej niż krytycznie. Energetyka jądrowa jest bowiem – zdaniem m. in. IPCC – narzędziem kluczowym dla wyhamowania globalnego ocieplenia. Atom może bowiem dostarczać duże ilości czystej energii. Czystej, czyli pozbawionej kosztu środowiskowego w postaci emisji dwutlenku węgla. Rezygnacja z tego źródła jest niczym innym niż zbrodnią na klimacie.

O tym, jak ważne są elektrownie jądrowe dla wyhamowywania wzrostu emisji boleśnie przekonali się Japończycy, którzy po katastrofie w elektrowni Fukushima Dai-ichi wyłączyli wszystkie swoje moce jądrowe. Wkrótce po tym emisje CO2 Japonii wróciły do poziomów sprzed zawarcia Protokołu z Kioto. Innymi słowy mówiąc, bez elektrowni jądrowych Kraj Kwitnącej Wiśni cofnął się w redukcji emisji o kilkadziesiąt lat.

Patrząc z tej perspektywy pani Fonda walcząc z atomem poparła de facto globalne ocieplenie. Warto pamiętać o takich szczegółach oceniając spójność działań niektórych organizacji czy polityków.

Jakub Wiech

prawnik, dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego serwisu Energetyka24, stypendysta James S. Denton’s Transatlantic Fellowship, autor książki „Energiewende. Nowe niemieckie imperium”.