W cieniu Grety

Sporo dziś mówi się o Grecie Thunberg, szwedzkiej aktywistce klimatycznej, która uwagę wszystkich przykuła nieugiętą postawą oraz hartem ducha.

Dziewczyna w sierpniu 2018 roku rozpoczęła protest pod budynkiem szwedzkiego parlamentu, który prowadzi przeciwko zmianom klimatu wynikającym z działalności człowieka. Jest inicjatorką Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, laureatką Right Livelihood Award oraz zwycięzcą rankingu tygodnika ,,Time” na Człowieka Roku 2019. 

Działalność społeczna 17-latki ma tylu zwolenników, co oponentów. Wielu zarzuca jej (w tym Donald Trump, czy Władimir Putin), że  została zmanipulowana do przedstawienia nierealnych żądań. W internecie krążą memy o tym, że Greta znana jest z tego, że ,,mówi”, a nie ,,działa”. Opinię na ten temat pozostawię Czytelnikom. Dziś chciałabym skupić się na kimś, kto w istotny sposób przyczynia się do poprawy klimatu, ale jego osoba nie jest tak znana jak Greta Thunberg.

Kim jest Boyan Slat?

Boyan to holenderski wynalazca. Jest starszy od Grety – ma 26 lat, ale swoją działalność rozpoczął w podobnym wieku co szwedzka aktywistka. 

W 2011 roku szesnastoletni Boyan przebywając na wakacjach w Grecji zainteresował się problemem zanieczyszczenia wód morskich śmieciami i trudnościami związanymi z ich wydobyciem, co następnie badał wraz z przyjacielem w ramach projektu szkolnego. Zafascynowany tym tematem chłopak opracowywał pasywną metodę zbierania śmieci morskich podczas pierwszego roku studiów na Uniwersytecie Technicznym w Delfcie. W 2013 roku, w wieku 18 lat, Slat założył fundację The Ocean Cleanup.

The Ocean Cleanup

Celem fundacji jest usunięcie 90% śmieci plastikowych z oceanów oraz zatrzymanie ich napływu z rzek do oceanów do 2040 roku. Władze The Ocean Cleanup szacują, że dzięki opracowanemu systemowi pływającemu są w stanie usunąć 50% śmieci w obszarze Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci.

W jaki sposób Fundacja oczyszcza ocean? 

Do oczyszczania oceanu wykorzystuje się konstrukcję, składającą się z utrzymującej się na powierzchni wody pływającej rury o długości 600 metrów, ułożonej w kształcie litery U. Maszynę zaprojektowano tak, by mogła być napędzana wiatrem i falami, przez co nie wymaga zewnętrznego źródła energii. Trzymetrowy ekran pod pływającą rurą wychwytuje i koncentruje zanieczyszczenia. Konstrukcja poruszając się nieco szybciej niż plastik, działa jak ,,Snake” (popularna gra), który usuwa zalegające śmieci. Dodatkowo sprzęt wyposażono w czujniki zasilane energią słoneczną i anteny satelitarne, kamery, a także światła nawigacyjne do przekazywania informacji o pozycji urządzenia przepływającym w pobliżu statkom.

60 worków śmieci 

Pierwszy system dryfujący The Ocean Cleanup uruchomił we wrześniu 2018 roku. Planowano, że stopniowo dodając kolejne systemy, do 2020 r. miały osiągnąć pełną skalę wdrożenia operacji w Wielkiej Pacyficznej Plamie Śmieci. Czy to się udało? Zdecydowanie! 

Dzięki maszynie, która rozpoczęła pracę w październiku 2019 roku, z oceanu zniknęło już 60 worków śmieci, wśród których znalazły się sieci rybackie, plastikowe butelki, czy puszki… Co stanie się z wydobytymi odpadami? Założyciel fundacji pragnie dać im nowe życie. – Zamierzamy przekształcić je w piękne, zrównoważone produkty. To nie jest żaden chwyt marketingowy. To będą produkty, które naprawdę będziecie chcieli posiadać – zaznacza Boyan Slat. Miejmy nadzieję, że pojawi się ich na rynku jak najwięcej, bo materiału nie brakuje – powierzchnia Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci jest prawie pięć razy większa od Polski.