Fake news – rozprzestrzeniający się wirus

Dezinformacja co prawda nie jest wcale nowym pojęciem, ale dynamizacja Internetu przeniosła ją na zupełnie nowy poziom. Dawniej, głoszenie propagandy wymagało zdecydowanie więcej „zachodu” i sukcesywnego wdrażania skrupulatnie obmyślonego planu. Teraz, dzięki szybko rozwijającym się portalom internetowym i serwisom społecznościowym, jest to tak proste jak nigdy dotąd, a ponadto daje możliwość sterowania opinią publiczną  na masową skalę.

W czyim interesie?

Kreowanie nieprawdziwego komunikatu prowadzi do zniekształcenia obrazu rzeczywistości postrzeganego przez jego odbiorcę. To z kolei wpływa negatywnie na jego emocje, wynik rozumowania, a w ostateczności także zachowanie. Wiele osób zada zapewne pytanie, co ten ktoś – nadawca takiego komunikatu, z tego ma? Osoby tworzące fake newsy (fałszywe informacje) wykorzystają techniki wpływu społecznego i inne mechanizmy psychologiczne, do osiągania własnych celów i czerpania korzyści. Nie zawsze muszą być one stricte finansowe, mogą dotyczyć różnych obszarów – politycznych, wizerunkowych, ideologicznych, środowiskowych itp. Najwięcej dezinformacji pojawia się zwykle wobec najbardziej istotnych społecznie problemów, które wzbudzają wiele zróżnicowanych emocji wśród społeczeństwa. W ostatnich miesiącach, a nawet latach, jest to głównie tematyka dotycząca szczepień, aborcji, społeczności LGBT+, uchodźców, terroryzmu, konfliktów etnicznych, ekologii czy polityki. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele sprzecznych ze sobą wiadomości, szczególnie z zakresu wspomnianej problematyki, trafia do nas każdego dnia. Nie zastanawiamy się również nad tym, że to właśnie te same informacje kształtują nasze poglądy i postawy oraz wpływają na podejmowane działania.

Psychologowie społeczni prowadzą wiele badań w zakresie wywierania na nas wpływu poprzez odpowiednio zbudowane treści. Pomimo dostarczanych nam licznych i wartościowych informacji pochodzących z analizy otrzymanych wyników, wciąż nikomu nie udało się opracować jednego, powszechnie akceptowalnego modelu, którego założenia teoretyczne pozwoliłyby na kompleksową oraz komplementarną konsolidację posiadanej wiedzy o oddziaływaniu fake news-ów na społeczeństwo, zarówno w kontekście poszczególnych jednostek jak i grup. Jednak ze względu na niewątpliwie ujemną wartość społeczną zjawiska, ten kierunek badań psychologicznych jest wciąż rozwijany, a psychologowie zajmujący się obszarem osobowości, skupiają się na określeniu cech ludzkich, odpowiedzialnych za podatność, ale także odporność, na dezinformację.

Wpływ społeczny

Skoro mowa o takich właściwościach jak podatność i odporność człowieka na dezinformację, to czym właściwie jest wpływ społeczny? Tym mianem określa się zmianę uczuć, myśli, zachowań czy przeżywanych emocji, na skutek świadomych lub nie, działań innych osób. Zjawisko to może przybierać różne formy. Jak można się domyślić, wcale nie muszą być one jawne, a adresaci  tego typu zabiegów mogą zupełnie nie zdawać sobie sprawy, że są obiektem takich poczynań.

Niestety jesteśmy bardzo podatni na oddziaływania opinii społecznej, a konformistyczną postawę człowieka potwierdził już w latach 50. ubiegłego wieku, badacz Solomon Asch. Podczas jednego z najsłynniejszych eksperymentów psychologicznych okazało się, że badani z grupy kontrolnej, samodzielnie wykonujący zadanie, wykonywali je z reguły prawidłowo. Natomiast w grupie eksperymentalnej, gdzie podejmowano te same problemy, ale w towarzystwie utajonych sabotażystów, poprawność odpowiedzi spadła. Działo się tak za sprawą wpływu opinii większości na decyzję jednostki, co potwierdziło ludzką skłonność do zmiany postaw i poglądów pod wpływem innych ludzi. Po Aschu jeszcze wielu badaczy podejmowało podobne eksperymenty, w których efekcie otrzymywano zbliżone rezultaty.

Jedną z teorii wyjaśniających to zjawisko jest potrzeba akceptacji i przynależności do grupy, wynikająca z lęku przed odrzuceniem, wykluczeniem, stygmatyzacją, napiętnowaniem. Efektem tych obaw jest np. afirmacja informacji sprzecznych z własnymi przekonaniami lub zmiana zachowań, w strachu przed utratą aprobaty innych osób. Alternatywną argumentacją jest zaś uleganie opinii większości w skutek nieznanej lub niepewnej sytuacji, kiedy to brak nam wystarczającej wiedzy lub wątpimy w rzetelność posiadanych informacji. Wówczas skłaniamy się do naśladownictwa i traktujemy działania innych osób jako źródło swoich wiadomości. Zdaniem jednego z największym autorytetów w dziedzinie psychologii społecznej prof. Dariusza Dolińskiego, przejmowanie poglądów i zachowań innych osób jest jedną z najbardziej charakterystycznych ludzkich właściwości.

Rola nowych technologii i internetu

Skoro już wyjaśniliśmy czym jest wpływ społeczny i jakie motywy skłaniają nas do zmiany przyjętych wcześniej poglądów, należy zaznaczyć, że narażeni na te same oddziaływania jesteśmy również w świecie cyfrowym. Rozwój nowych technologii i samego Internetu stworzył możliwość wykorzystywania tego zjawiska na szeroką, niemożliwą dotychczas do uzyskania skalę. Niezwykle częste jest choćby bezrefleksyjne udostępnianie i przekazywanie dalej fałszywych, niesprawdzonych informacji, tylko dlatego że wcześniej zrobił to ktoś znany lub uznany za autorytet w danej dziedzinie.

To właśnie w taki sposób fake newsy zalewają sieć i przedostają się do otaczającego nas świata, rozprzestrzeniając się z zawrotną prędkością i rosnąc w siłę, niczym mutujący wirus. To problem, który jest zbyt pobłażliwie traktowany, a w rzeczywistości może być znacznie poważniejszym niż myślimy, gdyż fałszywe informacje manipulują naszymi procesami poznawczymi, wpływając na odbierane przez nas bodźce, wnioskowanie, komunikację, decyzyjność, a w końcu zachowanie. Ostatecznie proces ten prowadzi do realnych zmian w kształtowaniu naszych postaw, postrzeganiu rzeczywistości i dokonywaniu wyborów. Sfalsyfikowany przekaz jest w nas tym silniej umacniany i utrwalany, im więcej oraz im bardziej intensywnych emocji w nas wywołuje. Takie oddziaływanie na nas mają przede wszystkim mocno kontrowersyjne społecznie tematy.

Przykłady działania

Przykładem takiego negatywnego wpływu jest działalność ruchów antyszczepionkowych, głoszących istnienie zależności pomiędzy szczepieniem a wystąpieniem autyzmu u dzieci lub ich śmiercią. Dotychczas, przez lata szczepienia były obowiązkowe i nikt nie wiązał ich z negatywnymi skutkami dla zdrowia dzieci, wręcz przeciwnie – przeciwdziałały one epidemii chorób. Należy się wobec tego zastanowić, co miałoby się od tamtej pory zmienić?

Warto przemyśleć czy np. podawany argument zwiększonego odsetka dzieci ze zdiagnozowanym autyzmem wśród dzieci szczepionych nie jest wynikiem nieuprawnionego porównania znacznie przeważającej liczebnie grupy dzieci szczepionych (w związku z takim obowiązkiem) do grupy dzieci nieszczepionych lub w ogóle weryfikacja w populacji osób szczepionych, wśród których pojedyncze przypadki wystąpienia autyzmu  mogły być determinowane zupełnie innymi czynnikami, np. genetycznymi? Nikt ze zwolenników spiskowej teorii szczepień nie zastanowił się też nad rzetelnością ani prawdziwości przeprowadzonych badań, na które ruch antyszczepionkowców się powoływał. W efekcie obserwujemy spadek zaufania do bezpieczeństwa szczepień, co doprowadziło do zmniejszenia ich liczby, a w konsekwencji wzrasta zagrożenie epidemią chorób zakaźnych, czego skutki odczuje całe społeczeństwo.

Kolejnym przykładem są fałszywe informacje rozpowszechniane na temat osób LGBT+. Wyjaśniając: to nie homoseksualizm jest zaburzeniem, tylko homofobia (podobnie jak wiele innych fobii). Homoseksualizm został usunięty z amerykańskiej klasyfikacji chorób psychicznych DSM w 1973 przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, natomiast Światowa Organizacja Zdrowia WHO, uznała oficjalnie homoseksualizm za orientację seksualną i usunęła go z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 w 1990 roku. Podstawą do takich decyzji były rzetelne badania naukowe wykonywane przez wielu specjalistów, które potwierdziły biologiczne uwarunkowanie homoseksualizmu, jako orientacji seksualnej, nie będącej zaburzeniem, chorobą ani dewiacją.  Ludzie piętnujący homoseksualizm, którzy twierdzą, że to choroba, którą należy leczyć, nie kierują się w swoich poglądach rzetelną i zweryfikowaną wiedzą, a przekonaniami religijnymi, politycznym lub strachem wobec tego czego nie znają czy nie rozumieją. Przyglądając się bliżej choćby powyższym przykładom, w społeczeństwie możemy zaobserwować wiele związanych z tymi obszarami konfliktów i silnych emocji jakie wzbudzają. Jak widać, niewiedza oraz strach prowadzą do podważania rzetelności odkryć naukowych, obniżenia zaufania do badań i naukowych instytucji, polaryzacji poglądów, rozpowszechniania teorii spiskowych czy mowy nienawiści.

Nadmiar informacji

Internet jest niezastąpionym narzędziem, źródłem pozyskiwania oraz wymiany informacji i nieodłączną już częścią naszego życia. Tylko od nas zależy w jaki sposób będziemy z niego korzystać i co pozyskiwać. Niestety identyfikacja odbieranych wiadomości, szczególnie w kontekście odseparowania tych fałszywych jest tym trudniejsza, że powszechny dostęp do Internetu spowodował masowy przyrost zawartych tam informacji, których prawdziwości często nie jesteśmy w stanie poprawnie zweryfikować. Pozornie niechęć do weryfikacji prawdziwości informacji może być dyktowana lenistwem, jednak problem jest bardziej złożony. Nadmiar informacji może bowiem prowadzić do uczucia dezorientacji i poczucia frustracji, co z kolei może powodować tzw. stres informacyjny, predysponowany wzmożonym wysiłkiem poznawczym. Biologicznie zaprogramowani jesteśmy natomiast na oszczędzanie tych zasobów. Dlatego też chcąc sprawdzić daną informację, wpisujemy kilka słów kluczowych w wyszukiwarkę i otrzymujemy mnóstwo wyników, które mogą być bezrefleksyjnie powielane i również pochodzić z niewiarygodnych źródeł. Jednak sama nagromadzona obecność tych wyników sprawia, że utwierdzamy się w przekonaniu o prawdziwości takiego newsa. I tak tkwimy w błędnym kole…

Pomimo wielu badań i licznych wyników dostarczanych przez współczesnych badaczy oraz psychologów, nie znamy jeszcze odpowiedzi jak szybko i bezboleśnie weryfikować uzyskiwane informacje oraz obnażać fake newsy, ale przy tej ilości puapek jakie na nas czyhają, możemy choć trochę pomóc sobie i innym powstrzymując się przed bezrefleksyjnym udostępnianiem kolejnego posta, niepewnej informacji czy rozpowszechnianiem wiedzy, bez znajomości jakichkolwiek rzetelnych podstaw. Mamy tę niewdzięczną tendencję do niemalże automatycznego uznawania za prawdę tego co przeczytamy czy usłyszymy w sympatyzowanych przez nas mediach czy z ust lubianych osób. Jednakże uznawanie fake news-ów za prawdziwe, przynosi negatywne, a czasem wręcz katastrofalne skutki dla naszego codziennego życia, procesów decyzyjnych i zachowań. Poddawajmy zatem wątpliwości wszystkie wiadomości, które do nas docierają. To skłoni nas do większej dociekliwości, a jeśli nie będziemy we wszystko ślepo wierzyć, staniemy się też mniej podatni na tego typu manipulację.

Potrzeba edukacji

Bronić się przed wrogiem możemy tylko wtedy, kiedy wiemy z czym się mierzymy. Dlatego w obliczu narastającego problemu rozprzestrzeniania się fake news-ów  niczym wirusa, niezbędna jest edukacja nastawiona na pozyskiwanie specjalistycznej wiedzy w interesujących nas obszarach, doskonalenie umiejętności analitycznego myślenia oraz zapoznawanie się z psychologicznymi aspektami dezinformacji.