„Gdzie okiem nie sięgnąć, wszędzie Polacy” – Polacy w Azerbejdżanie

Okres rozbiorów zmusił Polaków ze względów politycznych i ekonomicznych do wyjazdów w dalekie zakątki świata. Zsyłki, Wielka Emigracja, gorączka złota i chęć przygody, rozsiały Polaków po całym globie. Niezwykle ciekawa jest historia Polonii na Kaukazie, który początkowo pełnił rolę tzw. „Syberii południowej”. Masowy napływ Polaków w te strony miał miejsce już w XVIII wieku. Zsyłano tu chcących wziąć udział w powstaniu mężczyzn a potem represjonowanych uczestników. Szczególnie liczny napływ Polaków był po powstaniu listopadowym. Zostali siłą wtłoczeni na kilkanaście lat do Korpusu Kaukaskiego. Musieli wojować z walczącymi o wolność góralami. Wielu Polaków solidaryzowało się z ciemiężonymi narodami Kaukazu. Część z nich dla Kaukazu poświęciła swoje życie przyczyniając się do rozkwitu regionu. Służąc narodom kaukaskim, nie zapominali o swojej Ojczyźnie. Polacy szczególnie mocno zapisali się w historii wyjątkowego miasta – Baku. Ten „Paryż Wschodu” przyciągnął do siebie wielu wybitnych polskich architektów, naukowców, inżynierów.

Baku początkowo było zapyziałym, brudnym i niezdrowym miastem, w którym nie było żadnej systematycznej zabudowy. Wraz z boomem na „czarne złoto” miasto rozpoczęło swój intensywny rozwój. Odważne połączenie śmiałych a zarazem funkcjonalnych rozwiązań, przy zastosowaniu nowoczesnych materiałów budowlanych przyniosło zaskakujące efekty. Bogacący się na handlu ropą milionerzy podkreślali przez swoje rezydencje wysoki status. Tak zrodziły się fortuny rodziny Noblów, Rotschildów, Rockeffellerów i polskiej rodziny Zgielnickich, która równie hojnie wspierała inwestycje publiczne.

Dzieła polskich architektów Józefa Gosławskiego, Kazimierza Skórewicza, Józefa Płoszki oraz wielu innych należą dziś do wielkich osiągnięć architektury Azerbejdżanu. Skala na jaką Polacy działali pozwala mówić nawet o fenomenie „polskiego Baku”. Józef Gosławski piastował stanowisko architekta miejskiego. Choć żył zaledwie 39 lat to zdołał zaprojektować i wznieść 12 gmachów, które odmieniły oblicze azerbejdżańskiej stolicy. Korzystał z lokalnego wapienia i jako pierwszy wprowadził do bakijskiej zabudowy monumentalne budowle typu pałacowego oraz przeszklone loggie i tarasy. Zwieńczeniem kariery Józefa Gosławskiego stał się budynek bakijskiego ratuszu miejskiego. Przed śmiercią Gosławski zdołał jeszcze sprowadzić do Baku swoich następców: Kazimierza Skórewicza i Józefa Płoszkę. Ten pierwszy wzorem starszego kolegi interesował się również lokalną tradycją budowania i obróbką bakijskiego kamienia. Do sztandarowych jego dzieł należy biurowiec Rothschildów. Spośród trzech wielkich Polaków – architektów najdłuższy okres swego życia dla Baku poświęcił Józef Płoszka, przepracował w tym mieście aż 27 lat (do 1925 roku). Lubował się w secesji. Wzniósł w Baku również kościół katolicki pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny, zburzony w latach 30 – tych, ufundowany przez Witolda Zglenickiego, który był wybitną postacią, dziś już nieco zapomnianą.

Budynek Rady Miejskiej w Baku

Inżynier Witold Zgielnicki był  pionierem pozyskiwania ropy naftowej spod dna morskiego. Dzisiejsze platformy wiertnicze są pochodną jego odkryć w Baku. Opracował też przyrząd do pomiarów prostopadłości wiercenia otworów górniczych, co pozwoliło zapobiec wielu katastrofom.  Zgielnicki wskazał wiele obszarów roponośnych na lądzie, nie licząc złóż podmorskich, ponadto ustalił złoża rud żelaza, pirytu, barytu, kobaltu, molibdenu, węgla, manganu, miedzi, soli kamiennej, złota, srebra, arsenu. Jego badania miały ogromne znaczenie dla dalszego rozwoju gospodarczego Azerbejdżanu, z których nadal korzysta współczesne państwo azerbejdżańskie.

Witold Zglenicki, geolog, prekursor wydobycia ropy z Morza Kaspijskiego

Zgielnicki stał się bardzo bogatym człowiekiem a zarazem wielkim filantropem. Zainicjował budowę miejskich wodociągów, wspierał oświatę. Stworzył fundację, której celem miało być wspieranie polskiej nauki. Pragnął by w każdej guberni Królestwa Polskiego został wybudowany kościół katolicki i szkoła techniczna, w której ubogie dzieci będą mogły pobierać naukę za darmo. Po jego śmierci wszystkie te dzieła miała realizować Kasa im. Józefa Mianowskiego w Warszawie. Niestety jego życzenie nie doszło do skutku i wielka fortuna, przy której Alfred Nobel bladł, przepadła. Część działek roponośnych została wbrew jego postanowieniom sprzedana, a część wydzierżawiona Towarzystwu Kaspijsko-Czarnomorskiemu należącemu do rodziny paryskich bankierów Rothschildów. Zaledwie 20% należnych sum trafiało do Kasy im. Mianowskiego. Ponadto wybuchła I wojna światowa i przyszli bolszewicy na te tereny. Wszystkie przedsiębiorstwa zostały zrabowane prywatnym właścicielom. Gdyby nie pechowa sekwencja wydarzeń początku XX wieku oraz działania rodziny Rothschildów, Zgielnicki byłyby największym donatorem nauki na świecie.

Polacy wnieśli wielki wkład w rozwój przemysłu naftowego. Współpracownik Zgielnickiego, Paweł Potocki zasłynął z wynalezienia pompy piaskowej do gaszenia płonącej ropy naftowej oraz prowadził udane prace nad osuszeniem zatoki Bibi-Ejbat.

Pole naftowe powstałe po osuszeniu zatoki Bibi – Ejbat jest eksploatowane do dzisiaj

W Azerbejdżanie pracowali również wybitni naukowcy polskiego pochodzenia. W roku 1919 utworzony został Uniwersytet Bakijski. Wśród wykładowców znajdowało się wielu Polaków. Wspomnieć warto o profesorze Pawle Zdrodowskim, który zajmował się mikrobiologią, naukami społecznymi profesor Aleksander Makowielski, chemią profesor Krasuski a geofizyką docent Michalewski. 

Polacy w Azerbejdżanie zapisali piękną kartę historii. Zostali zapamiętani jako ludzie o wysokim morale, honorowi, wykształceni i utalentowani. Na Kaukazie nie ma prawie dziedziny nauki i sztuki, gdzie nie byłoby Polaków. Do dzisiaj „polska spuścizna” jest przedmiotem dumy mieszkańców Baku. A my Polacy? A my ciągle w drodze…