Gry planszowe a edukacja historyczna

Gry planszowe w Polsce nie są przedmiotem zbyt wielu badań. Nie trzeba jednak głębokich analiz, by stwierdzić, że ostatnia dekada to ogromny wzrost popularności tej formy spędzania wolnego czasu. To oczywiście wiąże się z przyrostem ilości tytułów dostępnych na rynku. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Szczególną grupę stanowią gry edukacyjne. Ich potencjał został dostrzeżony w ostatnim dziesięcioleciu. Pytanie jednak brzmi, czy jest należycie wykorzystywany…

Stworzenie dobrej gry planszowej jest trudne. Stworzenie dobrej gry edukacyjnej jest trudne do kwadratu. Nie ma w tym żadnej przesady. Moim zdaniem najlepsze gry tworzone są według dwóch złotych zasad: jak najmniej reguł, jak najwięcej możliwości oraz jak najmniej losowości, jak najwięcej myślenia. Niestety w praktyce jest to trudne do osiągnięcia. Proste gry zwykle są powtarzalne i szybko się nudzą. Skomplikowane z kolei bywają rewelacyjne, trudno jednak zachęcić ludzi do rozgrywki, bo nauka zasad trwa dość długo. Wykluczenie czynnika losowego z kolei może prowadzić do powtarzalności. Jeśli dodamy do tego jeszcze jakieś założenia edukacyjne, to otrzymamy prawdziwe wyzwanie.

Twórcy gier edukacyjnych muszą pamiętać, że punktem wyjścia jest rozrywka. Gramy w grę i przy okazji się uczymy, a nie na odwrót. Niestety pokusa przekazania sporej dawki wiedzy bywa czasem silniejsza niż dbałość o tzw. grywalność. Skutkiem zwykle jest planszówka, w którą gra się tylko raz w życiu i już nigdy się do niej nie wraca.

“Powstańcy” – białoruska gra poświęcona powstaniu styczniowemu.

Szczególną kategorię gier edukacyjnych stanowią gry historyczne. Ostatnia dekada to wyraźny przyrost polskich tytułów. Jeszcze w 2008 roku pojawiła się pierwsza polska gra karciana poświęcona antykomunistycznemu podziemiu zbrojnemu – “Żołnierze Wyklęci”. Rok później swoją pierwszą grę wydał Instytut Pamięci Narodowej. Była to bardzo prosta karcianka – “Awans”. Kolejne dwa lata to IPNowskie tytuły – “303” (2010) poświęcony bitwie o Anglię oraz “Kolejka” (2011) przedstawiająca trudy życia w PRL-u. W 2012 roku Fabryka Gier Historycznych wydała “Sigismundus Augustus” – grę poświęconą funkcjonowaniu państwa ostatnich Jagiellonów. W 2013 roku na rynku pojawił się “Rok 1863” – pierwsza polska gra poświęcona powstaniu styczniowemu. Co ciekawe pierwszą na świecie stworzyli Białorusini. Nosi tytuł “Powstańcy” i jest dość nietypową karcianką dla grupy od 6 do 20 osób. Wyprzedziła ona polski tytuł o kilka miesięcy.

Kolejne lata to prawdziwy wysyp gier historycznych. Niestety żadna z nich nie osiągnęła światowej sławy. Cóż, wciąż brakuje nam tytułu tak dobrego jak choćby “Zimna Wojna” (“Twilight Struggle”) autorstwa Ananda Gupta i Jasona Matthewsa. Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych historycznych gier planszowych jakie kiedykolwiek powstały.

“Zimna wojna” to opowieść o zmaganiach toczonych przez USA i ZSRR w latach 1945–1989. Opowieść w ścisłym tego słowa znaczeniu, bowiem podstawowym elementem gry są karty wydarzeń podzielone na trzy grupy: “Początek Wojny”, “Apogeum Wojny” oraz “Schyłek Wojny”. Pozwoliło to zachować chronologię – jakże ważną w nauce historii. Równie istotny jest klimat. Grając można autentycznie poczuć napięcie między mocarstwami. Rozszerzanie swoich wpływów, przewroty wojskowe, wyścig kosmiczny – to wszystko oferuje “Zimna Wojna”. Teatrem działań jest cały świat. I to jest duży plus tej gry: pokazuje ona całe spektrum konfliktu między USA i ZSRR. Bo choć państwa te nie były ze sobą w stanie jawnej wojny, to jednak walczyły ze sobą za pośrednictwem innych krajów, wspierając strony poszczególnych konfliktów.

Zimna wojna

Niestety największym minusem “Zimnej wojny” jest wysoki próg wejścia. Nie jest to gra, której zasady można opanować w kwadrans. Instrukcja to książka a sama rozgrywka do krótkich nie należy. Owszem, w przypadku rażących błędów jednego z graczy, zabawa może zakończyć się bardzo szybko. Zwykle jednak trwa kilka godzin. Z jednej strony jest to bariera, z drugiej jednak czas ten wystarcza, aby zaciekawić gracza historią drugiej połowy XX wieku. Czy doczekamy się kiedyś polskiej planszówki tego formatu? Mam nadzieję, że tak. Gry planszowe mają bowiem ogromny potencjał edukacyjny. Szkoda tylko, że w Polsce wciąż nie jest on należycie wykorzystany.