Haiti – państwo skazane na biedę

Haiti to modelowy przykład państwa, gdzie źle podejmowane decyzje, mogą doprowadzić do katastrofy nie tylko ekonomicznej, ale również ekologicznej i społecznej.

Jak czytamy w publikacji – Proceedings of the National Academy of Sciences, na ten moment Haiti wycięło ponad 99% lasów, co w najbliższych latach doprowadzi do wyginięcia wielu gatunków zwierząt.

Dokładając do tego problemy ekonomiczne kraju (Haiti zajmuje 153. miejsce na 177 w rankingu wskaźnika ONZ dot. rozwoju społecznego państw świata) można pomyśleć, że gorzej być nie może.

Okazuje się, że choć ok. 80% społeczeństwa żyje w skrajnym ubóstwie, państwo od dłuższego czasu jest w zapaści ekonomicznej i ekologicznej, to do tego trzeba jeszcze dodać powracające co jakiś czas widmo wojny domowej.

BISKUPI APELUJĄ DO RZĄDZĄCYCH

Konferencja Episkopatu Haiti w liście otwartym z końca września 2019 r. skierowanym do przywódców politycznych kraju, obwinia rząd za pogarszający się kryzys gospodarczy i nasilającą się agresję na ulicach. W liście katoliccy przywódcy porównują panującą sytuację do „stanu bratobójczej wojny”.

Sytuacja ludności w najbiedniejszym kraju na półkuli zachodniej jest katastrofalna. Jednym z wyzwań, przed którymi stanęło Haiti, była odbudowa kraju po trzęsieniu ziemi w 2010 r., a także huraganie Matthew w 2016 r., do tego doszła epidemia cholery i zastój gospodarczy w wysoce spolaryzowanym klimacie politycznym.

Biskup Désinord Jean z Hinche (Haiti) podkreślił, że: „80 procent ludzi w kraju nie ma pracy. Jest to przerażające, zważywszy na fakt, że 65% populacji Haiti stanowią ludzie młodzi. Skrajna bieda odbiera mieszkańcom wszelką nadzieję”. Do tego dochodzą niepokoje społeczne. – Ludzie nie mogą wyjść z własnych domów. Wszystkie drogi są zablokowane. Nawet w nagłych przypadkach karetki pogotowia lub samochody ratunkowe nie są wysyłane. Nie mamy paliwa. Szkoły zostały zamknięte w całym kraju – relacjonował sytuację hierarcha na początku października br.

Urzędnicy państwowi zostali posądzeni o korupcję, co wywołało zamieszki na ulicach. We wrześniu rozpoczęły się demonstracje przeciwko prezydentowi Jovenelowi Moise’owi nie tylko w związku z zarzutami dot. korupcji, ale także z powodu niewłaściwego zarządzania krajem. Zamieszki sparaliżowały naród wyspiarski. Protestujący zabarykadowali drogi, sieć elektryczna została w wielu miejscach uszkodzona, pogrążając znaczną część wyspy w ciemności. Gangi skorzystały z chaosu panującego na Haiti i powiększyły terytoria swoich wpływów.

Biskup Jean zaapelował, że takie zachowania do niczego nie prowadzą: „zniszczenie kraju nie jest rozwiązaniem. Jest to prawdopodobnie sposób na wyrażenie frustracji, ale nie jest to rozwiązanie. Musimy znaleźć sposób na rozmowę”.

We wspomnianym liście, biskupi haitańscy wezwali urzędników państwowych do „przejęcia odpowiedzialności za zapewnienie sprawnego funkcjonowania kraju i instytucji państwowych”.
Dalej stwierdzili, że rządzący są „moralnie odpowiedzialni za bezpieczeństwo i dobrobyt mieszkańców. Jeżeli kraj płonie to odpowiedzialny za to jest prezydent, w tym wypadku Jovenel Moise.

Biskup Jean dodał również, że: „pomimo naszych powtarzających się próśb przez prawie dwa lata, politycy Haiti pozostają głusi. W lipcu 2018 r. mieliśmy już duży kryzys, a rząd nic nie zrobił. Uważam, że inne partie polityczne powinny również pracować nad rozwiązaniem tej sytuacji. Najgorsze jest to, że różne frakcje nie są otwarte na żaden dialog”.

PRÓBA POWROTU DO NORMALNOŚCI

Na tę chwilę Haiti stara się powrócić do normalności po zamieszkach, które swój początek miały we wrześniu. Haitańczycy są zmęczeni protestami, co widać na ulicach, ponieważ ostatnie manifestacje zgromadziły tylko kilkaset osób, gdzie w szczytowym momencie kryzysu liczba niezadowolonych na ulicach sięgała dziesiątek tysięcy uczestników.

Lokalni sprzedawcy powoli wracają, by sprzedawać swoje wyroby na miejskich chodnikach. Szkoły ponownie rozpoczynają prace, na razie w krótszym wymiarze godzin. Przy wciąż powszechnym niezadowoleniu społecznym, nauczyciele zachęcają uczniów, aby nie nosili mundurków, ponieważ mogłyby pogorszyć nastroje wśród protestującej części społeczeństwa.

Na sytuację w kraju zareagował Waszyngton, który obiecał większe wsparcie dla Haiti. Dodatkowo kraj odwiedzić ma David Hale – podsekretarz stanu USA ds. politycznych.

Opozycja chce, aby prezydent podał się do dymisji, Jovenel Moise zapewnia, że nie zamierza ustąpić przed rokiem 2021, kiedy to skończy się jego kadencja.


Źródła: