Lot i drużyna, których nie było. Jak syn Stalina tuszował katastrofę lotniczą

Słyszeli Państwo o katastrofie samolotu drużyny hokejowej WWS MWO Moskwa? Nie? Nic dziwnego, nie dowiedział się o niej nawet sam Stalin. Wszystko dlatego, że sprawę zatuszował… jego syn, Wasilij, twórca tej drużyny i organizator fatalnego lotu.

5 stycznia 1950 roku samolot Li-2 lecący z Moskwy do Czelabińska rozbił się podczas próby lądowania na lotnisku zastępczym w Swierdłowsku. Zginęli wszyscy pasażerowie i załoga, łącznie 19 osób. Wśród nich znajdowało się 11 zawodników drużyny hokejowej WWS MWO Moskwa.

Sportowcy lecieli na mecz z lokalnym klubem Dzierżyniec Czelabińsk (działającym do dziś pod nazwą Traktor Czelabińsk). Niestety, warunki atmosferyczne panujące na lotnisku docelowym były fatalne. Samolot przekierowano więc do Swierdłowska. Tam piloci wykonali pięć nieudanych prób podejścia do lądowania. Za każdym razem przerywano je z powodu praktycznie zerowej widoczności. Przy szóstym podejściu samolot uderzył w ziemię.

Gdy Wasilij Stalin dowiedział się o katastrofie, ogarnął go blady strach. Syn sowieckiego dyktatora był twórcą drużyny WWS MWO Moskwa. Wykorzystał on swoją pozycję, by ściągnąć do niej czołowych hokeistów ZSRS. Zorganizował też (na prośbę trenera Borysa Boczarnikowa i bez zgody Stalina) samolot, który miał przetransportować drużynę z Moskwy do leżącego na Uralu Czelabińska. Co więcej, wydarzenie miało miejsce 2,5 tygodnia po 70-tych urodzinach dyktatora. Wasilij obawiał się, że gniew jego ojca mógłby być niepohamowany. Postanowił więc działać.

W pierwszej kolejności zajął się mediami. Zablokował publikacje prasowe dotyczące katastrofy, wieść o niej rozeszła się jedynie na miejscu wypadku. W ciągu następnych 24 godzin zebrał zupełnie nowy skład WWS MWO Moskwa. Żeby zminimalizować ryzyko wpadki, wprowadził do „nowej” drużyny m.in. krewnych zawodników (sic!), którzy zginęli w Swierdłowsku (komunikaty mogły wtedy podawać, że na lodzie byli sportowcy o tych samych nazwiskach). Stalin junior posłużył się tak bratem zmarłego w wypadku Jurija Żyburtowicza, Pawłem. Udało mu się także ściągnąć do drużyny Anatolija Mojsiejewa, który zastąpił Aleksandra o tym samym nazwisku (ich zbieżność była przypadkowa). Wasilij dołączył też do drużyny trzech zawodników „oryginalnego” WWS MWO Moskwa, którzy z jakichś powodów nie byli ze swoimi kolegami podczas fatalnego lotu (największym szczęściarzem spośród nich był chyba Wsiewołod Bobrow, który… zaspał na samolot).

Dzięki błyskawicznym zabiegom Wasilija, mecz z Dzierżyńcem Czelabińsk odbył się w terminie. Drużyna z Moskwy wygrała 8:3. W następnym sezonie znalazła się na pierwszym miejscu tabeli. Stalin senior nigdy nie dowiedział się o katastrofie w Swierdłowsku.

Władze radzieckie nigdy nie uczciły oficjalnie pamięci ofiar katastrofy. Ze środków rodzin i przyjaciół sportowców, którzy w niej zginęli, ufundowano pomnik, który znajduje się w pobliżu miejsca wypadku.

Motyw katastrofy pojawia się w filmie „Śmierć Stalina”.

Jakub Wiech

prawnik, dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego serwisu Energetyka24, stypendysta James S. Denton’s Transatlantic Fellowship, autor książki „Energiewende. Nowe niemieckie imperium”.