Polowanie, które zniszczyło Jagiellonów

Czy to możliwie, że przebieg jednego polowania zaważył na losach całej dynastii i kraju?

Wrzesień 1527 roku. Król Zygmunt I urządza polowanie w podkrakowskich Niepołomicach. Specjalnie na tą okazję z Litwy sprowadzono w skrzyni „niedźwiedzia nad obyczaj wielkiego”. Zwierzę tuż po wyjściu na wolność wpadło w agresywny szał.

Niedźwiedź rzucił się na królewską świtę powodując popłoch. W orszaku była m.in. ciężarna królowa Bona. Rzuciła się – wraz z resztą – do chaotycznej ucieczki przed niedźwiedziem. Niestety, pech chciał, że spadła ze swego konia. Poroniła wtedy dziecko, chłopca, którego udało się ochrzcić imieniem Olbracht. Potomek przedostatniego Jagiellona zmarł tuż po przyjęciu sakramentu.

Tak się zatem złożyło, że kaprys jednostki dotyczący polowania stał się (najprawdopodobniej) pośrednią przyczyną upadku całej dynastii i przemiany polskiej polityki. Kto wie, jak potoczyłyby się losy Rzeczpospolitej, gdyby Zygmunt August nie był ostatnim jagiellońskim królem tegoż kraju.

Z łowami w Niepołomicach wiąże się jeszcze jedna historia. W orszaku, na który uderzył niedźwiedź był też królewski błazen, Stańczyk. Jego koń został przewrócony przez zwierzę, właściciel musiał ratować się niezbyt honorową ucieczką pieszą. Zygmunt I wyszydzał go potem mówiąc, że zamiast zachować się jak rycerz, to uciekał jak błazen. Stańczyk miał wtedy odpowiedzieć: “Większy to błazen, co mając niedźwiedzia w skrzyni, puszcza go na swoją szkodę”.

Odpowiedź ta jest o tyle ważna, że całe zdarzenie miało miejsce w dwa lata po hołdzie pruskim, kiedy to Zygmunt I zaprzepaścił szansę na likwidację osamotnionego i słabego państwa pod wodzą Albrechta Hohenzollerna.

(Źródło: P. Jasienica „Polska Jagiellonów”).

Jakub Wiech

prawnik, dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego serwisu Energetyka24, stypendysta James S. Denton’s Transatlantic Fellowship, autor książki „Energiewende. Nowe niemieckie imperium”.