O czytelnictwie słów kilka

Literacki Nobel dla Olgi Tokarczuk sprawił, że jak bumerang powraca temat czytelnictwa w Polsce. Z badań prowadzonych przez Bibliotekę Narodową wynika, że ostatnie lata, mimo podejmowanych wysiłków, nie przyniosły przełomu. Od 2015 roku odsetek Polaków, którzy przeczytali przynajmniej jedną książkę rocznie utrzymuje się na poziomie 37%. Wyjątkiem jest rok 2017, kiedy to odnotowano wzrost o jeden punkt procentowy. Niemniej mieści się to w marginesie błędu pomiaru. Dla porównania – jeszcze na początku XXI wieku odsetek ten wynosił ponad 50%.

Źródło: bn.org.pl

Pierwsza rewolucja XXI wieku

Najpierw był Internet. Potem pojawiły się smartfony. Oba elementy są częściami składowymi wielkiej rewolucji technologicznej, która wciąż trwa. Zmiany nie następują z dnia na dzień, ale w okresie krótszym niż dekada odciskają ogromne piętno na naszym życiu. Również na czytelnictwie. Bo dlaczego ludzie w ogóle czytają książki? Powody są zwykle dwa: poszerzenie wiedzy lub/i zabicie nudy. Dziś obie potrzeby zaspakaja smartfon połączony z Internetem. Znajdziemy w nim odpowiedź na większość pytań i rozrywkę, która nie wymaga naszej uwagi tak bardzo jak książka. Trudno więc zatrzymać ten trend i przyzwyczaić ludzi, by oprócz lekkiego smartfona zabrali ze sobą do autobusu lub pociągu ciężką książkę.

Czytelnictwo kontra czytelnictwo książek

Inną kwestią jest sam przedmiot badań. W istocie bowiem dotyczą one nie tyle czytelnictwa, co czytelnictwa książek. I tu pojawia się pytanie: czy wartością jest czytanie książek czy też czytanie w ogóle? W 2015 roku pojawiła się książka pt. “Razzmatazz”. Jest to zbiór kilkudziesięciu luźnych historyjek spod pióra (lub raczej klawiatury) Karola Mrozińskiego. Co ciekawe, wiele z nich zostało wcześniej opublikowanych przez autora na Facebooku. Treść jest ta sama. W czym więc 100 statusów na Facebooku jest gorsze od 100 facebookowych statusów wydrukowanych w formie książki? Ja nie widzę różnicy. Może więc z tym naszym czytelnictwem nie jest aż tak źle. Może w istocie czytamy (my – Polacy) sporo, ale nie w takiej formie, w jakiej chcieliby wydawcy i bibliotekarze.

Książka kontra e-book

Ludzie lubią przedmioty. Zwłaszcza ładne. A książki do takich należą. Co prawda posiadanie dużych księgozbiorów (powyżej 200 pozycji) deklaruje zaledwie kilka procent ankietowanych, ale to wystarcza. Dlatego mimo wspomnianej rewolucji technologicznej książki wciąż są drukowane. Co ciekawe więcej osób je kupuje niż czyta. Sentyment do papieru potwierdzają zresztą dane dotyczące e-booków. Po książkę w takiej formie sięgnęło zaledwie 5% badanych. Przy czym większość (53%) czytała e-booka na laptopie. Zaledwie 17% użyło do tego celu czytnika. Od 1 listopada 2019 roku będzie obowiązywała nowa stawka VAT na e-booki. 5% (zamiast 23%). Nie sądzę, by wpłynęło to znacznie na podane proporcje, niemniej zrównanie podatkowe książki papierowej i elektronicznej należy uznać za krok w dobrym kierunku.

Dorośli kontra dzieci

Spadek czytelnictwa książek sam w sobie mnie nie martwi. Bardziej istotne jest to, jakich grup wiekowych on dotyczy. Niestety wspomniane badania prowadzone przez Bibliotekę Narodową nie obejmują dzieci w wieku do 15 lat, czyli tych Polaków, dla których czytelnictwo jest wręcz wskazane. To wtedy przecież rozwija się wyobraźnia a udział książki – zwłaszcza literatury pięknej – w tym procesie jest spory. Starsi, nawet jeśli czytają tylko artykuły na merytoryczny.pl, jakoś sobie poradzą. Dla dzieci brak kontaktu ze słowem pisanym może być katastrofalny.

Przyszłość książki

Książki to nie tylko ładne przedmioty. Wciąż pozostają one podstawowym nośnikiem wiedzy dla każdego, kto chce zgłębić dany temat. W Internecie jest wiele, ale nie wszystko. Przekonałem się o tym pracując ostatnio nad Wirtualnym Muzeum II Wojny Światowej (WW2 VR Museum). A że sporo chodzę po Tarnowie i na każdym kroku widzę jakąś tablicę poświęconą wydarzeniom z okresu okupacji, to postanowiłem opowiedzieć wojenne losy tego miasta. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy w okazało się, że w Sieci nie ma praktycznie żadnych informacji dotyczących tego okresu. Jest o wybuchu bomby w sierpniu 1939, o pierwszym transporcie do KL Auschwitz, o operacji Most III. I tyle. Bez książek więc ani rusz i mam wrażenie, że na wielu polach jeszcze długo tak pozostanie.