Justynian. Część IV: Prawodawca

Czytaj część pierwszą: Justynian. Pogromca Germanów.
Czytaj część drugą: Justynian. Człowiek, który pokonał króla Salomona
Czytaj część trzecią: W obronie granic

Justynian ma na swoim koncie wiele dzieł architektonicznych, którymi możemy zachwycać się aż do naszych czasów. Dokonał również wielu czynów, o których z zainteresowaniem możemy czytać oddając się lekturom opisującym dzieje rzymskiej państwowości. Jednak spośród tych wszystkich zasług, jakie z pewnością można przypisać temu cesarzowi, żadna nie ma takiego wpływu na nasze dzisiejsze życie codzienne, jak jego dzieło kodyfikacji prawa rzymskiego. Choć żadna z zebranych tam ustaw nie obowiązuje nas dzisiaj, to ich echo do dziś możemy „usłyszeć” w duchu dzisiejszej myśli prawniczej. Nie znalibyśmy prawa rzymskiego takim, jakie było naprawdę, gdyby z Konstantynopola nie przyszedł do nas ten zbiór praw wydawanych przez kolejnych cesarzy wraz z komentarzami i sposobem nauki tegoż prawa. To dzięki niemu na początku drugiego tysiąclecia na Zachodzie zaczęto odkrywać prawo rzymskie na nowo.

Kodeks wydany przez Justyniana był kolejną próbą kodyfikacji prawa rzymskiego. Wcześniej powstało kilka różnych wydań takich zbiorów, na czele z kodeksem wydanym przez cesarza Teodozjusza przeszło 100 lat wcześniej. Również dawniej podejmowano próby uporządkowania istniejącego prawa. W czasie poprzedzającym Justyniana nawet barbarzyńcy na terenach upadłego Cesarstwa Zachodniego podjęli trzy próby skodyfikowania prawa rzymskiego, które było dalece bardziej doskonałe niż to, którym posługiwali się przybysze. To, co odróżniało te wszystkie wysiłki od tego, co zrobił Justynian jest kompleksowość wykonanej pracy. O ile poszczególne kodyfikacje zawierały jedynie fragmenty prawa i ustaw, czy też komentarzy prawników lub obejmowały tylko okres od panowania określonego imperatora, Justynian miał bardziej zaawansowane plany. Jego kodyfikacja obejmowała wszystkie konstytucje cesarskie od cesarza Hadriana, kolejny tom zawierał opinie i komentarze kilkudziesięciu najwyżej ocenianych prawników, jakich znała rzymska historia, a trzeci i ostatni był nowym podręcznikiem do nauki prawa dla przyszłych adeptów tej sztuki.

Kodeks, jaki znamy, był drugą z kolei próbą podjętą przez cesarza. Już w roku 528, a zatem rok po objęciu samodzielnych rządów, zwołał komisję pod przewodnictwem Jana z Kapadocji, której zadaniem było uporządkowanie konstytucji cesarskich. Jan uwinął się szybko z powierzoną misją, bowiem już w kwietniu kolejnego roku opracowanie było gotowe. Nie wiemy jak dokładnie wyglądał Codex Vetus, czyli Stary Kodeks, bo pod taką nazwą został zapamiętany, ponieważ jego treści nie znamy, a żadna jego kopia nie zachowała się. Wiemy jednak, dlaczego praca Jana z Kapadocji i jego komisji nie była dla Justyniana satysfakcjonująca. W opracowanej treści zachodziły sprzeczności, które wymuszały ponownie zbadanie sprawy, co doprowadziło do powstania nowej komisji.

W roku 530 na czele nowej komisji stanął Trybonian, pełniący wówczas rolę, którą można by przyrównywać do współczesnego ministra sprawiedliwości. Oczekiwaniem, jakie przed nim postawiono, było ukończenie prac w ciągu najbliższej dekady. Spełnił te nadzieje zdecydowanie, ponieważ pierwszy tom przedstawiono imperatorowi już w 533 roku. W tym samym roku przygotowano Institutiones (Instytucje), czyli podręcznik, a rok później nową wersję Kodeksu.

Digesta (lub Pandekta) jak zgodnie z wolą Justyniana nazwano wybór pism prawniczych to dzieło, które wymagało niewyobrażalnego nakładu pracy. Przeanalizowano pisma 38 prawników działających na przestrzeni kilku stuleci, zapisanych w ponad 2000 tomach, a z ich komentarzy powstał 50-tomowy zbiór o wspomnianej nazwie. Aby jego dzieło było trwałe i niepodważalne, Justynian zakał tworzenia nowych komentarzy oraz porównywania ich ze źródłami, na podstawie których Digesta zostały spisane. Być może to właśnie było powodem, dla którego z rozkazu cesarskiego spłonęło wiele starych dzieł o tej tematyce. Sami prawnicy, którzy ośmieliliby się podjąć sztuki komentowania prawa mieli być karani jako fałszerze, w praktyce jednak wydanie zarządzenia w tej sprawie niekoniecznie były przestrzegane.

Kolejną częścią prac były Instytucje, podręcznik bazujący na dziele o takim samym tytule napisanym przez Gajusza, jednego z najsłynniejszych prawników rzymskich, działającym w II wieku po Chrystusie, o którym, jako postaci, w zasadzie niewiele wiemy prócz tego, że dzięki jego pracy aż do dziś niejeden podręcznik do nauki prawa rzymskiego przyjmuje systematykę, według której ułożył swój podręcznik Gajusz, a niejeden podręcznik do prawa cywilnego jest na niej wzorowany.

Instytucje justyniańskie opracowane zostały przez zespół pod kierownictwem Tryboniana, w skład którego wchodzili również wybitni prawnicy swoich czasów: Teofil z Konstantynopola oraz Doroteusz z Berytu (obecnie – Bejrutu). To co nadaje temu podręcznikowi szczególny charakter jest fakt, że został wprowadzony z mocą obowiązującego prawa, co znaczy, że prawnikom przed sądem wolno było skutecznie powoływać się na treść w nim zawartą.

Jak pisze sam cesarz Justynian we wprowadzającej Instytucje konstytucji Imperatoriam maiestatem: „Zatem nie musicie już dłużej uczyć się pierwszych zasad prawa z przestarzałych opowieści, lecz możecie czerpać je z jasno oświeconej cesarskiej wiedzy i zarówno waszymi uszami, jak i umysłem przyjmować tylko to, co obowiązuje w bieżącej praktyce, a nic, co jest bezużyteczne albo błędne. Zgodnie z tym studiowanie konstytucji cesarskich, które dotychczas pojawiały się w programie po czterech latach, wy możecie teraz poznawać od samego początku waszych studiów prawnych i cieszyć się, że zasługujecie na taki honor, iż zarówno wasze pierwsze lekcje, ja i zakończenie waszych studiów prawniczych wywodzą się z ust samego cesarza.”

Trzecia część, czyli sam właściwy Kodeks składał się z tematycznie podzielonych 12 ksiąg i dotyczy nie tylko prawa cywilnego, ale również karnego, administracyjnego, finansowego czy wreszcie kościelnego. Wszystko to, co było zawarte w tym kodeksie, a zostało wydane przed jego publikacją, było prawem. To czego nie było – w sądzie dłużej nie miało żadnej wartości (co zapewne wielu wschodniorzymskim prawnikom nie przypadło do gustu, gdyż znając wiele zawiłych rozwiązań prawnych sprzed lat mieli swoją tajną broń w sądzie, którą teraz tracili, kiedy prawo stawało się znacznie bardziej przejrzyste niż dotychczas).

Oczywiście publikacja Kodeksu nie oznaczała końca prawa w Cesarstwie, ponieważ historia wciąż toczyła się, sam Justynian wydał wiele konstytucji w późniejszym czasie. Dlatego też tworzono nieoficjalne zbiory późniejszego prawa (oficjalnego zbioru Justynian nie zlecił), a najbardziej kompletny, znany jako Nowele, wydano kilkanaście lat po śmierci cesarza. Nowele stanowią też bardzo wyraźny dowód na to, jakie przemiany kulturowe zachodziły wówczas w społeczeństwie. Zanikała znajomość łaciny, dlatego, o ile konstytucji nie kierowano do ludności zachodniej, wiele wydanych aktów prawnych zapisano w grece. Powodowało to oczywiście trudności z posługiwaniem się spisanym w łacinie Kodeksem, dlatego w późniejszych wiekach podjęto działania kodyfikacyjne na rzecz uczynienia łatwiejszym do zrozumienia i zastosowania tego, co zebrał Justynian.

Prawo rzymskie na zachodzie przetrwało upadek Cesarstwa i funkcjonowało nadal w państwach ustanowionych przez barbarzyńców, jednak stawało się ono zwulgaryzowaną wersją prawa rzymskiego. Po restauracji rzymskiego panowania w Italii Justynian wprowadził swój kodeks na odzyskanych ziemiach, jednak nigdy nie udało się go w pełni wprowadzić w życie. Natomiast pewien powolny powrót do źródeł prawa rzymskiego następował od czasów Karola Wielkiego, kiedy to monarchowie karolińscy, wyposażeni w tytuł cesarza, poczęli odwoływać się do Cesarstwa Rzymskiego i aspirując do faktycznej jego kontynuacji. Proces ten kontynuowali jego następcy włącznie z cesarzami rzymskimi narodu rzymskiego, co umożliwiło w dużej mierze odzyskanie dla Europy prawa rzymskiego – oczywiście „we współpracy” z przybyłym ze wschodu Kodeksem.

Ten właściwy renesans justyniańskiego prawa nastąpił pod koniec XI wieku w Bolonii, kiedy na tamtejszym uniwersytecie uczyniono przedmiotem studiów wszystkie trzy części Kodeksu. Ówczesna Europa mogła odkryć na nowo zapomnianych przedstawicieli rzymskiej myśli prawniczej, którzy uczyli jak należy rozumieć i stosować to prawo, a mając do dyspozycji przygotowany na polecenie Justyniana podręcznik, mieli gotowy program nauki swoich studentów.

Z Bolonii właśnie wiedza o prawie rzymskim jaśniała swym blaskiem na całą Europę (z wyjątkiem wysp brytyjskich, ale przynajmniej pod kątem systemów prawnym – Wielka Brytania to nie Europa). Myśl nad prawem rzymskim umożliwiła jego dostosowanie do ówczesnych potrzeb, czego owocem było przyjęcie w niektórych państwach (a w szczególności w Cesarstwie vel Rzeszy Niemieckiej) prawa sądów do posiłkowania się prawem rzymskim w orzekaniu.

Jak widać prawnicze dzieło cesarza Justyniana przetrwało nie tylko jego samego, ale również podbój osmański i trwa do dziś. Europa być może nie wykształciłaby tak istotnych dla uczciwego i sprawiedliwego procesu instytucji prawa rzymskiego, którego we wcześniejszych wiekach średniowiecza nie miała. Kodeks stanowi przedmiot badań naukowych po dziś dzień i nie jest to przedmiot badań historycznych, ale wciąż żywej i rozwijającej się myśli prawniczej. Być może rzeczywiście Justynian pokonał króla Salomona budując kościół Hagia Sophia – ale to swoich Kodeksem uczynił się nieśmiertelnym, ponieważ nawet gdy cywilizacja łacińska (jak i bizantyńska) ostatecznie upadnie – ci, którzy osiądą na jej gruzach nie będą mogli przejść obojętnie obok tego dzieła.

Cytowany fragment tekstu źródłowego za: J. A. Evans „ Justynian i imperium bizantyjskie”

Sebastian Bachmura

Absolwent prawa, tradycjonalistyczny konserwatysta, publicysta. Współpracuje m.in. z czasopismem "Pro Fide Rege et Lege" oraz "Portalem Myśli Konserwatywnej - konserwatyzm.pl" i portalem "Myśl Konserwatywna".