Przemówienie świąteczne Szymona Hołowni – analiza retoryczna.

Szymon Hołownia zachęca do mówienia szczerze i odważnie. Nowym językiem. Tę odwagę i szczerość należy zweryfikować dokładną analizą tego co mówi, jak mówi oraz czego nie mówi. Przemówienie to jest trudne do analizy, z powodu skondensowania wielu informacji w niewielkiej ilości treści, a w dodatku z wieloma zabiegami retorycznymi.

„Drodzy rodacy, już za chwilę święta Bożego Narodzenia, ten specjalny czas w którym…. No właśnie, dobrze znacie ten język i ten ton. Dziś musimy zacząć mówić do siebie inaczej. Szczerze i odważnie.”

Każde przemówienie zaczyna się od zajawki. Ma ona przykuć uwagę, przyzwyczaić do tego jak mówimy – jaki mamy temperament, jakiego języka używamy i jak formułujemy myśli. Szymon Hołownia posłużył się ironią, w celu pokazania sztampy przemówień polityków. Następnie przełamuje tą formułę, aby pokazać, że jest nową świeżością, już na poziomie komunikowania, a co za tym idzie nową świeżością na arenie politycznej, politykiem, który mówi naszym językiem. W szczególności, że język prawie do samego zakończenia jest spójny.

„Wigilia i w prezencie od władz zniszczenie niezależności sądów, Wigilia i w ważnym momencie opozycja spóźnia się do pracy. Wierzę, że choć Senat stanie na wysokości zadania. Wigilia i 10 stopni Celsjusza, pogoda bardziej Wielkanocna niż Bożonarodzeniowa. Wigilia i nasz lęk przed rozmową z najbliższymi, bo znów się pokłócimy. Doszliśmy do tego, że sytuacja w jakiej znalazł się nasz kraj jest dla wielu z nas problemem, bólem. Polska w ciągłej kłótni, wzajemnej pretensji, bez szacunku dla każdego z nas. Tak być nie musi.”

Po wstępnie od razu przechodzimy do opisania problemu, w celu postawienia diagnozy, a następnie rozwiązania. Dany problem mu docierać do słuchacza, aby to zrobić trzeba wyjść od wspólnego mianownika, czyli doświadczenia osobistego, które podzielamy z mówiącym. Aby to zrobić, pokazuje się zespół problemów – zwiększa to szansę, że choć jeden z nich dotyczy prawie każdego z adresatów tego przemówienia. Dlatego Hołownia przedstawia kilka problemów, które pojedynczo są już same w sobie dużymi problemami, ale razem to coś więcej, niż suma poszczególnych składników. Świat i Polska stoją na skraju przepaści. Ale „Tak być nie musi”.

Ciekawym zabiegiem jest użycie słowa „praca” w kontekście głosowania opozycji. Ma to budzić specjalne skojarzenie dla nas, że praca to praca. I trzeba coś robić, aby zarabiać. A oni nie chodzą do pracy, a zarabiają. W ten sposób posłowie pokazani są, że są ponad nami i korzystają z niezasłużonego przywileju, nawet kiedy nie wykonują swojej pracy. Hołownia bardzo sprawnie posługuje się tymi skojarzeniami.

Pierwsza sprzeczność, delikatna, ale warta zauważenia, bo ma wpływ na podświadomy odbiór całości. Nie mamy szacunku do siebie, a powinniśmy się szanować, w szczególności politycy, a zaczynam wypowiedź od ironizowania i przedrzeźniania polityków.

Każde przemówienie perswazyjne musi mieć wroga. Tym wrogiem są nasze przywary. Jest to bardzo oryginalne podejście, bo większość przemówień politycznych wskazuje wprost albo pośrednio na wroga politycznego. Co nie zmienia faktu, że takie przywary możemy bardzo łatwo przypisać do dowolnego politycznego wroga. Dlatego pomimo tak określonego wroga to i tak pośrednio uderza on w politycznych przeciwników.

„Wyobraźcie sobie ile mogłoby wydarzyć się dobrego, gdyby naszą energię, którą teraz zużywamy na spory, przekierować na rozwój Polski. Przygotowanie jej na wyzwania, które stawia jej przyszłość. Po nowym roku przedstawię wam program dla Polski, która chce i może się rozwijać.”

Zaprzestanie kłótni i skierowanie energii na rozwój jest rozwiązaniem, które rzekomo odepchnie zagrożenia jakimi jest zmiana klimatu, brak zgody narodowej, nieprzychodzenie polityków na głosowania. Jest to cyklicznie powtarzająca się idea. Nie kłóćmy się, a będzie dobrze. Nie róbmy polityki, róbmy szkoły (PO); nie kłóćmy się (Robert Biedroń), Polsce potrzebna jest zgoda narodowa (Jarosław Kaczyński), musimy postawić na ideę łączenia Polaków, szukania zgody, porozumienia narodowego (Kosiniak – Kamysz). Pomimo pragnienia zgody, zawsze przy takiej deklaracji brakuje kroku dalej i powiedzenia, jak to zrobić.

Szymon Hołownia sugeruje, że ma odpowiedź, jak zbudować taką zgodę, bo ma program, który pomoże Polsce. Logiczną konsekwencją tego co mówi jest to, że aby go zrealizować, potrzebna jest zgoda. Przy czym nie mówi wprost, że ma propozycję na zgodę narodową. Jednak musimy poczekać, aby go ujawnił. Taki ciąg myślowy podyktowany jest świadomością, jak krótka jest pamięć społeczna. Dlatego, jeżeli w połowie stycznia w programie nie pojawi się pomysł na budowę zgody narodowej pomimo, że jest to według mówcy fundament realizacji tego programu, nie będzie to miało znaczenia.

„Jego trzy filary to: solidarność społeczna, środowisko naturalne, samorządność i działalność obywatelska. Program jest gotowy. Ale żeby optymalnie rozłożyć w nim akcenty, potrzebna jest mi wasza pomoc. Wizja Polski, którą chcę się z Wami podzielić, nie będzie kompletna bez Waszego głosu. Bez Waszego wsparcia.”

„Magiczna Trójka”. Każde dobre hasło reklamowe czy przekaz składa się z trzech słów. Marketingowcy odkryli to już lata temu np.: Lidl jest tani; Media Markt nie dla idiotów; MacDonald I’am loving it, Yes We Can (Barack Obama); Bóg Honor i Ojczyzna; liberte egalite fraternite. Ludzki umysł najłatwiej zapamiętuje właśnie liczbę trzy. Jednakże pomimo że mówi o programie opartym na trzech filarach, Szymon Hołownia wymienia cztery kwestie, nie trzy.  

Pomimo, że ma program, zachęca słuchaczy do jego współtorzenia. Trudno to interpretować i specjalnie tak to zostało zaplanowane. Bo rzekomo już coś ma, czyli jest przygotowany, ale tego nie ujawnia. Jednakże możemy mieć na to wpływ, ale nigdy się nie dowiemy jaki, bo nie znamy pierwotnego pomysłu. Daje to również legitymacje w późniejszym czasie do nazywania programu „Naszym programem”, a nie programem Szymona Hołowni.

„Dlatego, skoro i tak prędzej czy później przy świątecznym stole, padnie pytanie o politykę, to zamiast się o nią pokłócić, spróbujmy zrobić coś innego. Zapraszam Was do projektu „Rozmowy Polaków”. W jego ramach odpowiedzcie na cztery pytania: co jest naszą największą siłą? Największym unikalnym talentem? Odłóżcie na chwilę ironię, pomyślcie o Nas – Polakach pozytywnie. Pytanie drugie: co nas dziś najbardziej dzieli? Z tym pójdzie łatwo. Pytanie trzecie: Czego jako Polacy obawiacie się najbardziej? Pytanie czwarte: O jakiej Polsce marzycie? Jakie przymiotniki, wartości przychodzą Wam do głowy kiedy myślicie o Polsce lepszej niż ta dzisiaj?”

Jest to unikatowy pod względem treści pytań sposób wejścia w dyskusję z wyborcami. Hołownia daje od razu propozycję co można zrobić, aby dyskusja o polityce mniej przypominała kłótnie. Jest to zgodne z wcześniejszym przekazem, a pytania są obiektywnie dobre. Tylko czy jesteśmy w stanie przeprowadzić taką dyskusję przy stole? Trochę trudno, ale Szymon Hołownia o tym wie, a mimo to radzi spróbować. Jest to zachęta do pracy organicznej, pozytywistycznej. Romantyzm celów – ale ich jeszcze nie znamy oraz pragmatyzm działania. Bardzo dobrze dopasowany przekaz do polskiego odbiorcy.

„Wiem, że nie wszystkie te pytania są przyjemne. Ale aby ruszyć do przodu musimy się zmierzyć również z tym co dla Nas wszystkich trudne. Od samego mówienia: Kochajmy się! Polska się nie zmieni. Dlatego zachęcam porozmawiajmy o tych kluczowych, również trudnych sprawach i podzielcie się opiniami na naszej stronie. www.szymonholownia.pl. Możecie też nie wchodzić na żadną stronę, tylko po prostu podyskutować, tak jak to zazwyczaj robicie w miejscach, w których wam wygodnie. Jeśli to robicie, dodajcie hasztag: rozmowypolaków.”

Oryginalność pomysłu na treść pytań, nie zmienia faktu powtarzalności mechanizmu. Ta część wypowiedzi służy do pozyskania kontaktów: adresów email, imienia, nazwiska, województwa, opcjonalnie telefonu. Zachęcam do przeczytania Zgód pod formularzem kontaktowym. Ponadto, nie można przesłać opinii bez podania danych kontaktowych.Wynika to z dwóch kwestii: pierwsza to jest niestabilność komunikacji przez social media, bo często informacje nie docierają, więc trzeba budować bazę mailingową. Drugą kwestią jest duże wyzwanie przed Szymonem Hołownią, czyli zebranie 100 tys. podpisów pod jego kandydaturą. A nie ma on struktur, bo jest nowym politykiem.  Bezpośredni kontakt z osobami aktywnymi, czyli takimi, które włożyły wysiłek w kontakt, daje bazę ludzi, którzy mogą pomóc w zbieraniu podpisów. Wcześniej próbował robić to Gowin, w projekcie „Godzina dla Polski”, gdzie ludzie mogli na stornie internetowej wpisywać ile czasu mogą poświęcić na pracę na rzecz Polski, a w domyśle, na rzecz partii Gowina. Budowanie kanałów komunikacji jest jak najbardziej pozytywne, tylko problemem jest to, że poza chęcią zbierania opinii czy wniosków, kryje się inna intencja. Intencja zbierania danych osobowych, co nie jest ujawnione w przemówieniu. Takie działanie jest manipulacją.

Plus za stosowanie prostej polszczyzny oraz drugi, za brak rozróżniania na Polaków i Polki, co jest konserwatywne w przekazie, ale jednocześnie nie razi swoją sztucznością.

W pierwszym pytaniu mamy odrzucić ironię podczas odpowiedzi na postawione przez Hołownię pytania, ale on sam nie jest w stanie się od niej powstrzymać już w drugim pytaniu, gdzie ironizuje, że to nie powinno być trudne mówić o tym, co nas dzieli.

Widoczne jest odcięcie się od pustych haseł bez treści, takich jakimi posługiwał się Robert Biedroń np. „Jesteśmy wiosną”, czy „Wiosna to zmiana”. Ważne dla samego Hołowni jest stworzenie własnej marki. Tak, aby nie był porównywany z Biedroniem, Kukizem (podobny przykład przejętego Polską celebryty, co nie oznacza, że przejęcie nie jest prawdziwe) czy nawet pojawiające się mediach porównania do Tymińskiego. Przypięcie takiej łatki jest bardzo niebezpieczne dla Hołowni, bo pokazuje, że to co robi nie jest nowością w polityce. 

„Mój zespół zbierze wszystkie wasze odpowiedzi, rozmowy, propozycje i w połowie stycznia wrócimy do Was z podsumowaniem. Mapą naszych wspólnych marzeń, trosk i celów oraz programem, który będzie, wierzę w to mocno, odpowiedzią na zgłoszone przez Was problemy i oczekiwania.”

To zdanie ma pokazać, że nie jest sam. Jest za nim nieznany nam zespół ludzi, zbierających opinie. Jest to bardzo wygodne, bo w razie czego jest możliwość zamiany odpowiedzialności osobistej, na odpowiedzialność grupową nieujawnionego zespołu ludzi. Jednocześnie, nie znamy ich kompetencji oraz reguł analizy zgłoszonych wniosków. Co będzie uznane, a co nie. Nie zmienia to faktu, że poetyckie określenie „mapy marzeń”, jest bardzo dobrym i przyjemnym przełamaniem po bardzo konkretnym przekazie, a wręcz instrukcji co należy zrobić. Jest to jednocześnie wyjściem do zakończenia.

„Wesołych, zdrowych, dobrych świąt. Życzę Wam wszystkiego najlepszego, ale przede wszystkim, zapraszam do współdziałania. Bo te życzenia same się nie spełnią. To w naszych rękach leży to jak rozwijać się będzie Polska.”

Zakończenie jest bardzo sztampowe. Pomimo tego, że zarzucał w rozpoczęciu przemówienia sztampowość swoim potencjalnym konkurentom. Ale trzeba zauważyć, że to także pokazuje, że jest osobą, która potrafi zachować się w różnych sytuacjach. Bardzo ładne ostatnie zdanie. Tak zwany truizm. Coś co jest prawdziwym stwierdzeniem, ale banalnym.

Całość przemówienia jest nagrana na tle książek, z choinką – widać w warunkach domowych. Jest to specjalny zabieg, mający podkreślić naturalność. Nagranie wysokiej jakości klipu nie jest obecnie wyzwaniem, tylko że Szymon Hołownia doskonale wie, że doskonałość jest wrogiem naturalności, na którą stawia. A naturalność i w miarę duża spójność przekazu jest ogromnym atutem. Ponadto, warto zwrócić uwagę na plan tzw. amerykański, czyli sylwetka mówiącego jest pokazana do pasa. Dzięki temu widać gestykulację. Warto zwrócić uwagę na mimikę oraz emocje na twarzy, w połączeniu z gestykulacją pomaga to w zrozumieniu intencji. Należy także docenić warsztat: modulację głosu, pauzy spójne z treścią.