Szumowski: testy antygenowe skuteczne w 70-85 proc., trzeba określić, u kogo się sprawdzają

Testy antygenowe sprowadzone z Korei Południowej są skuteczne w 70-85 proc.; musimy dokładnie określić, w których grupach pacjentów się sprawdzają – poinformował w piątek minister zdrowia, Łukasz Szumowski.

W ubiegłym tygodniu do Polski sprowadzono 27 tys. testów antygenowych z Korei Południowej. To trzeci rodzaj badań diagnostycznych w chorobie COVID-19, oprócz testów molekularnych (genetycznych) i serologicznych.

Na antenie Polsat News Szumowski powiedział, że testy z Korei Płd. w dalszym ciągu są poddawane ewaluacji.

“Użycie tych testów białkowych jest bardzo kuszące, bo wynik otrzymujemy po 15 minutach. Musimy dokładnie określić, w których grupach pacjentów się sprawdzają, bo testy genetyczne mają 99-procentową skuteczność, a testy antygenowe pomiędzy 70-85 proc. Musimy wziąć pod uwagę pewną niedoskonałość, która jest wpisana w metodykę, a z drugiej strony znacznie szybszy wynik, więc szukamy w polskiej grupie pacjentów, w szpitalach, u kogo najlepiej te testy zastosować, żebyśmy mogli najlepiej rozdysponować te urządzenia i testy, które mamy” – stwierdził szef resortu zdrowia.

Dodał, że polskie testy opracowane przez naukowców z Poznania jeszcze nie są gotowe do użycia.

Na pytanie, dlaczego w Polsce nie robi się 80 tys. testów dziennie, jak proponuje polityk Porozumienia i były prezes NFZ, Andrzej Sośnierz, Szumowski odpowiedział, że w pełni się z nim zgadza, że powinno być robionych więcej testów na koronawirusa. “W tej chwili możliwości naszych laboratoriów to jest ok. 25 tys. na dobę. (…) Apelujemy o maksymalną liczbę testów” – powiedział.

Szumowski był też pytany o to, dlaczego tylko 7 proc. ozdrowieńców jest dawcami osocza, które mogłoby być zastosowane w leczeniu osób chorych na COVID-19 i czy nie powinno być więcej testów na przeciwciała. “Testy na przeciwciała również są ewaluowane w szpitalach. Niestety – to jest problem ogólnoświatowy – wiele z tych testów po prostu nie działa. Po drugie, testy są dodatnie po 21 dniach od zachorowania, więc możemy de facto testować osoby, które przechorowały COVID-19. Tych ozdrowieńców jest jeszcze stosunkowo mało. Pamiętajmy też, że nie każdy może być dawcą osocza. Oczywiście, chcemy jak najwięcej tego osocza pozyskać” – wskazał.

Dodał, że podczas poprzednich epidemii wirusów SARS, MERS czy Ebola, proces leczenia osoczem nie był taki łatwy w zastosowaniu. (PAP)

Autor: Karolina Mózgowiec

kmz/ dki/