Tajemnica Ruskiego Lasu

Nawet 11 km korytarzy może się kryć pod ziemią w Kamiennej Górze. – Kształtem i wielkością mogą przypominać te w kompleksie Riese w Górach Sowich – mówią pasjonaci historii. W lesie koło osiedla Antonówka chcą stworzyć ścieżkę edukacyjną śladami dawnej fabryki broni.

– Nie jest tajemnicą, że funkcjonująca podczas II wojny światowej fabryka zbrojeniowa w Antonówce była miejscem ściśle strzeżonym. Stąd też praktycznie do początku lat 50-tych pojawiały się plotki, jakoby Niemcy przenieśli część fabryki pod ziemię. Do dziś ciężko było jednoznacznie stwierdzić, czy owe podziemia miały rację bytu – mówi Maciej Regewicz, pasjonat historii, który razem z Krzysztofem Wojtasem od kilku lat bada temat tajnej fabryki zbrojeniowej w Kamiennej Górze. Ostatnio udało im się dotrzeć do częściowo odtajnionego raportu CIA, z którego wynika, że lasy Antonówki, zwane ,,Ruskim Lasem” były penetrowane przez amerykańskich szpiegów.

– W raporcie tym zaznaczono, że pod lasem kryją się podziemia. I tu rodzi się pytanie o ich powstanie – czy zbudowano je jeszcze przed wojną i zaadaptowano na potrzeby podziemnej fabryki, czy powstały już w trakcie wojny. Te podziemia mogą być związane z kopalniami węgla kamiennego, które również się tu znajdowały. Ciężko dotrzeć do jakichkolwiek informacji na ten temat i nie wiemy na ile CIA jest wiarygodne – podkreśla Maciej Regewicz. Co ciekawe panowie natrafili także na informacje o tym, że nie tylko Amerykanie inwigilowali Antonówkę. – Dotarliśmy do informacji, które wskazują, że te tereny penetrowały również służby brytyjskie – zaznaczają.

Raport CIA to pierwszy i jedyny dokument potwierdzający istnienie podziemi Ruskiego Lasu. Do tej pory jedynie spekulowano, snuto rozmaite teorie. – Dotarcie do dokumentu stało się dla nas impulsem do dalszych działań, do zbierania informacji, aby poznać bliżej historię naszego regionu – mówi Krzysztof Wojtas i podkreśla, że zainteresowanych tematem nie brakuje. – Tajemnice Antonówki interesują nie tylko pasjonatów historii, II wojny światowej czy mieszkańców naszego miasta. Coraz częściej otrzymujemy zapytania od ludzi z różnych zakątków Polski i nie tylko! Kiedy było to możliwe (jeszcze przed epidemią koronawirusa) oprowadzaliśmy nawet grupy z Niemiec – dodaje z uśmiechem. Ogromne zainteresowanie zadziwia, tym bardziej, że promocja tajemniczych podziemi póki co ogranicza się jedynie do mediów społecznościowych. – To nas buduje i motywuje do dalszego działania – mówią pasjonaci historii.

Zdjęcia: Natalia Duras