VR a polityka historyczna

Wirtualna rzeczywistość to dla większości ludzi “terra incognita”. To technologia, która dopiero się rozwija. I choć w ostatnich latach poczyniono ogromne postępy to przyszłość ma jednak dopiero przed sobą. Obecnie jest to raczej domena geeków, którzy widzą ogromny potencjał branży, niż przeciętnego Smitha czy Kowalskiego. Większość jeszcze nie wie “z czym to w ogóle jeść”. I właśnie dlatego VR mógłby stać się potężnym narzędziem polskiej polityki historycznej. Cóż, pionierzy zwykle zyskują najwięcej.

Obok wirtualnej rzeczywistości trudno przejść obojętnie. Już same gogle wyglądają dość niezwykle kojarząc się z filmami SF. Nic więc dziwnego, że ta technologia intryguje. Zwykle nie trzeba nikogo specjalnie zachęcać do “skosztowania” VR-u. Skoro więc ludzie sami chcą oglądać, to dlaczego nie pokazać im czegoś z polską narracją w tle? Konkurencji zresztą nie ma wielkiej. Branża dopiero raczkuje, więc dobre materiały nie giną w gąszczu i o wiele łatwiej je wypromować. Niestety stan ten nie będzie trwał wiecznie. Powtórzę: pionierzy zyskują najwięcej.

W ostatnich latach jedną z najgłośniejszych kwestii dotykających polskiej polityki historycznej były pojawiające się nagminnie w zachodnich mediach sformułowania “polskie obozy koncentracyjne”, “polskie obozy śmierci”. Postanowiłem więc sprawdzić ile jest materiałów poświęconych Konzentrationslager Auschwitz. W pierwszej kolejności zajrzałem na YouTube. Znalazłem siedem filmów sferycznych.

Najstarszy został zrobiony przez Polaków i opublikowany na kanale Discover Cracow dnia 1 grudnia 2016 roku. Forma jest bardzo prosta: kilkanaście scen z tekstem. Kolejne filmy z 2017 roku, tworzone przez amerykański New York Times, brytyjski Telegraph i rumuński Creative VR, są w podobnej konwencji. O ile jednak kadry często są podobne, o tyle tekst już nie. Tylko w polskim nagraniu możemy przeczytać, że KL Auschwitz był “German Nazi”. Pozostałe filmy używają tylko przymiotnika “nazistowski”. Słowo “niemiecki” w ogóle się nie pojawia.

Discover Cracow. 2016.
The New York Times. 2017.
The Telegraph. 2017.
Creative VR. 2017.

W 2018 roku ukazał się tylko jeden film pt. “Inside Auschwitz”. Jest to obecnie najlepsza produkcja VR na temat obozu i jedna z najlepszych jakie w ogóle widziałem na YouTube. Co ciekawe stworzyli ją Niemcy. Za projektem stoi telewizja WDR, która nakręciła dziewięciominutowy dokument, w którym usłyszeć możemy świadectwa trzech więzionych kobiet.

WDR. 2018.

W 2019 roku pojawiły się dwa inne filmy sferyczne z Auschwitz. Pierwszy to amatorska produkcja Anglika z kanału Curiosity, który wybrał się na wycieczkę do Polski i nagrał dziewięciominutową relację z obozu. Film ma dość słabą jakość, autor jednak nie unika słowa “German” i stara się dość rzetelnie przedstawić historię miejsca. Kolejny materiał, stworzony przez 360 Film Lab, to zapowiedź jakiejś większej produkcji o Auschwitz. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie.

Curiosity. 2019.
360 Film Lab. 2019.

Oczywiście filmy 360 to tylko namiastka tego, jakie możliwości daje VR. Dlatego też z pewną dozą ekscytacji odkryłem niedawno, że na platformie Oculusa pojawiła się amerykańska aplikacja poświęcona Auschwitz – “The Eva Experience – VR Exhibit”. Pierwszoplanową postacią opowieści jest Eva Mozes Kor, która trafiła do obozu w wieku 10 lat i ze swoją siostrą była ofiarą “badań medycznych” dr. Josefa Mengele. Historia sprawiała wrażenie interesującej, wydałem więc 15$ i nabyłem aplikację. Niestety były to najgorzej wydane pieniądze w tym kwartale. Materiał został opublikowany we wrześniu 2019 roku, wygląda jednak tak, jakby został zrobiony w początkowej fazie prac nad VR-em. Zresztą sama koncepcja jest dość wątpliwa. Jest to bowiem film 2D wyświetlany na tle zdjęć 360, w dodatku w kiepskiej jakości. Szczerze mówiąc, współczuję amerykańskim dzieciom, które za 200$ (od grupy) oglądają to w szkołach w regionie Central Indiana. Cóż, to smutne, że jedyna aplikacja o Auschwitz jest “bublem”.

Przykładem doskonałej aplikacji jest za to “Anne Frank House VR”. Moim zdaniem jest to jedno z najlepszych wirtualnych doświadczeń dostępnych na platformie Oculusa. Autorzy zrekonstruowali wygląd mieszkania, w którym przez ponad 2 lata ukrywała się Anna Frank z rodzicami i ich przyjaciółmi. Dzięki wirtualnej rzeczywistości i goglom można go zobaczyć, przy okazji poznając historię rodziny. Niestety o tym, że wojna rozpoczęła się w Polsce nie ma ani słowa. Dla Holendrów wojna rozpoczęła się w 1940 roku. Trudno jednak ich winić, że patrzą na historię z własnej perspektywy. Winić natomiast możemy siebie, że nie potrafimy przedstawić w tej formie własnych, polskich losów.

Anne Frank House – nowa wersja pozwalająca na swobodne poruszanie się.

Jaskółkami zmiany mogą być dwa projekty, które pojawiły się na horyzoncie. Pierwszy z nich to WW2 VR Museum, który ewoluował z akcji German Death Camps. Obecnie jest on na etapie gromadzenia materiałów i tworzenia VR-owych opowieści w oparciu o proste i powszechnie dostępne narzędzia. Jeszcze w listopadzie planowana jest premiera pierwszej prezentacji. Będzie ona dostępna w aplikacji Google Ekspedycje, która ma ponad milion użytkowników na całym świecie i jest wykorzystywana podczas lekcji przez nauczycieli.

Drugi projekt to Auschwitz-VR. Jest to ogromne przedsięwzięcie, którego celem jest drobiazgowe zrekonstruowane obozu Auschwitz-Birkenau na podstawie zdjęć, dokumentacji technicznej i materiałów archiwalnych. Nie będą to więc ani zdjęcia sferyczne, ani filmy, tylko stworzony od podstaw, realistyczny model. Próbki można zobaczyć na stronie projektu. Obecnie trwa również kampania na Kickstarterze, której powodzenie może przesądzić o przyszłości przedsięwzięcia.

Auschwitz-VR – pierwsze efekty prac nad aplikacją.

1 września 2019 roku w największych tytułach prasowych na świecie ukazały się artykuły na temat Polski. To dobry ruch. Szkoda tylko, że polscy decydenci wciąż kurczowo trzymają się narzędzi, które powoli odchodzą do lamusa i nie widzą potencjału wykorzystania form, które za kilka lat mogą być dominujące. Należy do nich z pewnością VR. Wypuszczenie więc w tym momencie dobrej aplikacji na temat polskiej historii w dłuższej perspektywie przyniosłoby więcej pożytku niż napisanie tysiąca artykułów. Im wcześniej dostrzeżemy ten potencjał, tym lepiej.