Współczesne przemiany społeczne

W książce opracowanej przez Mateusza Halawę i Paulinę Wróbel pt. „Bauman o popkulturze” odnajdujemy wybrane teksty Zygmunta Baumana diagnozujące kondycję współczesnego społeczeństwa z perspektywy kultury popularnej[1]. Publikacja, bez wątpienia, zawiera w sobie odmienny punkt widzenia w przeprowadzonej analizie, tak dobrze znanej socjologom przestrzeni społecznej. Poruszone zostają tematy, które obecnie stały się nieodłącznym elementem egzystencji większości ludzi takich jak: wszechobecny konsumpcjonizm, przejawiający się nawet w relacjach i uczuciach międzyludzkich oraz globalizacja, która dotyczy m.in. przekazu informacji w mediach, jak również ich wpływu i manipulacji na funkcjonowanie pojedynczych jednostek ludzkich, a w konsekwencji całych zbiorowości.

Bauman pisząc o konsumenckich wyborach, które w pewnym momencie stają się życiem (a może przede wszystkim także jego miarą), zwraca uwagę na zjawisko „terminu ważności”. Uświadomienie sobie własnego udziału w napędzaniu konsumenckiej machiny, dokonuje się w momencie kontroli terminu ważności produktu, umowy, gwarancji itd. Ludzie stają się trybikami, których funkcjonowanie zależy od kodu wytłoczonego na etykietach produktów, metkach, umowach, gwarancjach[2]. Zycie „od-do” prowadzi do pewnej tendencji ciągłego, a mimo wszystko bezowocnego poszukiwania remedium na wszelkie problemy, które łatwo można znaleźć na „sklepowych półkach”. Przykładowo dla współczesnego ojca czy matki, poczucie dumy w związku z kupnem taniej i najlepszej pralki lub znalezieniem dobrego proszku do prania, łączy się z poczuciem własnej godności. Ten przejaw konsumpcjonizmu w „niewinnych” zakupach, obrazuje nam siłę z jaką ustanawia on normy istnienia człowieka, spajając w jedno normy obyczajowe, godność osoby a także poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Pomimo mieszanki niejasnych wytycznych, które bezpodstawnie się warunkują – brniemy dalej – częściej licząc korzyści niż straty jakie nam z tego tytuły przychodzą[3]. Nieustanne nabywanie dóbr przez konsumentów spełnia jeszcze jedną ważną rolę. Kupowanie sprawdzonych produktów, czy precyzyjnie określonych programem usług, staje się rekompensatą poczucia niepewności przejawiającej się we wszystkich sferach ludzkiego życia. Lubimy, a jednocześnie jesteśmy zmuszani mieć wszystko dokładnie sprawdzone, przewidziane. Trzeba być zawsze dokładnie poinformowanym, ponieważ taka „wiedza” oznacza kontrolę, która utożsamiana jest ze szczęściem. Za wszelką cenę chcemy zminimalizować nasze wewnętrzne lęki, wykorzystując wachlarz dostępnych środków na rynku[4]. Podobnie jak w filmie Davida Finchera pt. „Gra”, pragniemy funkcjonować na poziomie pozornie nieprzewidywalnej rzeczywistości, której koniec okazuje się jednak filmowym happy endem.

Człowiek mimowolnie włączany jest w strukturę mechanizmu konsumpcyjnego. Podlega ocenie, kontroli, a to w jaki sposób spełnia się zawodowo określa jego wartość. Im wyższe stanowisko zawodowe, tym większy szturm wymogów narzucanych przez styl życia współczesnego świata[5]. W końcu zadać można pytanie: „co z wolnością człowieka?”. W epoce ponowoczesnej, Zygmunt Bauman sprowadza ją głównie do wyboru konsumpcyjnego. Człowiek o tyle jest wolny, o ile ma możliwość nieograniczonego wyboru. Bariera jaka stawiana jest ludziom żyjącym w ubóstwie, dyskwalifikuje ich do bycia posiadaczami wolności, a przede wszystkim godności i podmiotowego traktowania przez innych. Rodząca się w ten sposób fragmentaryzacja społeczeństwa doprowadza do problemów, dziejących się na przestrzeni publicznej, a którym nie sposób przeciwdziałać jedynie na poziomie prywatnym. Ten brak solidarności społecznej, paradoksalnie zwiększa możliwości rynku, który pod etykietką tolerancji wystosowuje oferty dla zróżnicowanych grup społecznych. Pomimo, że tolerancja w dzisiejszych czasach wydaje się „równym” hasłem, który jest jak najbardziej przystosowanym do naszej epoki, to niesie za sobą również niewidzialne niebezpieczeństwo „nierównego” podziału na tolerujących i tolerowanych[6].

Obecnie, stwierdzenie, że „trzeba ciężko pracować aby do czegoś dojść”, wydaje się już coraz mniej aktualne. Można powiedzieć, że cierpimy na „syndrom niecierpliwości”, który przejawia się we wszystkich sferach naszego życia. To „chodzenie na skróty”: aby szybciej mieć, wiedzieć, osiągnąć coraz częściej jest praktykowane, bo dlaczego miałoby się coś samemu zrobić skoro można to „coś” kupić. Czekanie równoznaczne jest z posiadaniem niższego statusu społecznego, a to z kolei skutkuje deprymacją naszego poczucia wartości. Konsument jednak nie pozostaje sam, gdyż rynek przybywa z pomocą w postaci różnego rodzaju produktów, dostosowanych do możliwości finansowej klienta. Co ciekawe, czas widziany z perspektywy „chorobowej niecierpliwości” nie staje się okazją do pomnażania własnego kapitału ( w myśl zasady: „czas to pieniądz”), ale udręką i stratą tego co mogło się po prostu przyjemnego, ale ulotnego wydarzyć[7].

Poruszany w książce problem mediów ukazuje również człowieka jako nieodłączny element procesu nadawania oraz jego biernego uczestnictwa w globalnych wydarzeniach. Często chcąc wiedzieć co się dzieje daleko, zapominamy o tym jaka sytuacja panuje w środowisku lokalnym. Separacja powstających dwóch światów (bliskiego i dalekiego w wymiarze przestrzennym), skutkuje brakiem jakiejkolwiek aktywności. Przejmując się  problemami „z daleka”, choć tylko jako świadkowie, zapominamy o problemach „z bliska”, którym de facto, w jakiś sposób moglibyśmy zaradzić. Utworzona w ten, nie do objęcia, sposób globalna elita sprzed ekranów telewizorów, w przeciwieństwie do aktywnego zaangażowania „na odległość”, skazuje siebie oraz innych na bierność w działaniu lokalnym[8].

Diagnozy wysunięte w tekstach Zygmunta Baumana z niebywałą trafnością określają współczesne przemiany społeczne oraz tendencje ukazujące się w postawach jednostek i grup społecznych. Bezsprzecznie możemy mówić o globalizacji i konsumpcjonizmie. Wiemy co wydarzyło się w przeszłości, potrafimy określić zachodzące procesy, jednakże nikt nie potrafi przewidzieć „jutra” – w dalszym ciągu biegniemy bez celu. Mimo wszelkich wygód i nowych technologii czy możemy mówić o łatwym życiu? Czy w ogóle mamy wybór by funkcjonować na poziomie obecnej cywilizacji i nie poddać się machinie przytoczonych skłonności społecznych? Żyjemy w schematach, określanych przez nasze rodziny, grupę, społeczność lokalną, państwo. Czy można się więc z tego wyrwać? Małą namiastką odpowiedzi, wydaje się być tzw. „naturalny pęd do życia”, który ma TENDENCJĘ, do dyktowania większości, form zachowań i działań. Musimy kupić by „być”, kontrolować by rządzić, pomóc by na tym nie stracić – po prostu przetrwać.


  • [1] M. Halawa, P. Wróbel, Bauman o popkulturze. Wypisy, Warszawa 2008, s. 9.
  • [2] J. Margański, Społeczeństwo w stanie oblężenia, Warszawa 2006, s. 67-58.
  • [3] E. Krasińska, O pożytkach z wątpliwości. Rozmowy z Zygmuntem Baumanem, Warszawa 2003, s. 145-147.
  • [4] J. Margański, Społeczeństwo w stanie oblężenia, Warszawa 2006, s. 228-231.
  • [5] S. Obirek, Praca, konsumpcjonizm i nowi ubodzy, Kraków  2006, s. 65-69.
  • [6] J. Bauman, Wieloznaczność nowoczesna, nowoczesność wieloznaczna, Warszawa 1995, s. 314-318.
  • [7] T. Kunz, Razem osobno, Kraków 2003, s. 91-96.
  • [8] Tamże, s. 212-216.