Analiza wciąż aktualna? Juan Donoso Cortés i jego rozważania o stanie Europy

Czy analiza dokonana niemal 200 lat temu może wciąż pozostawać aktualna? Wszakże zręby obecnych podziałów politycznych w kategoriach ideologicznych to rewolucja francuska, a połowa XIX wieku to czasy, w których nie tylko teorie liberalne, ale również już socjalistyczne zdobywały poparcie (wszakże Komuna Paryska to już niespełna dwie dekady później).

A właśnie 30 stycznia 1850 roku w hiszpańskich Kortezach swoją mowę o położeniu Europy wygłosił Juan Donoso Cortés, poseł tegoż parlamentu, przez historię zapamiętany jako wybitny myśliciel konserwatywny, którego prace z chęcią czytywane są również dziś, choć z początku na jego „karierę” hiszpańskiego konserwatysty niewiele wskazywało.

By Federico Madrazo – Donoso Cortés, el reto del liberalismo y la revolución., Domena publiczna

Donoso Cortés urodził się w 1809 niedaleko Valle de la Serena na zachodzie Hiszpanii, w rodzinie, która szczyciła się pochodzeniem od Hernána Cortésa, który ze szkolnych podręczników historii zapewne jest dużo bardziej znany, niż jego równie sławny potomek, bowiem dał się zapamiętać jako wielki konkwistador i zdobywca Meksyku dla hiszpańskiej korony. Choć przez większość swego życia Donoso Cortés stał na pozycjach liberalnych, w końcowym okresie dokonał politycznej konwersji na konserwatyzm, widząc zagrożenia jakie niesie ze sobą rewolucja dla ówczesnego ładu społeczno-politycznego.


W istocie był to trudny okres dla Hiszpanii, najpierw walczyła o swoją niepodległość po napaści ze strony napoleońskiej Francji (w której to agresji swój mało chwalebny udział mają także i Polacy, choć w naszej historiografii przyjęło się raczej szczycić tą bezpodstawną napaścią na suwerenne państwo), następnie zaś uwikłana została w konflikt dynastyczny w wyniku sprzecznej z prawem zmiany zasad sukcesji trony, która podzieliła kraj na zwolenników liberalnej linii izabelickiej oraz tradycjonalistycznej linii karlistowskiej (temat karlizmu i jego doktryny to materiał na wiele kolejnych artykułów i kiedyś zapewne pokuszę się o przynajmniej uszczknięcie odrobiny z tej wielkiej tradycjonalistycznej epopei, która trwa do dzisiaj, niemniej spór ten miał ogromne znaczenie dla przyszłych losów kraju, dość powiedzieć, że jeszcze w czasie wojny domowej karlistowskie milicje walnie przyczyniły się do sukcesu sił monarchistycznych, choć następnie karliści zostali przez gen. Franco „wyrolowani” z gry).

Spór dynastyczny to w rzeczywistości również (a może przede wszystkim) spór o wizje Hiszpanii, między rewolucyjną i liberalną, a tą w duchu ciągłości z wielowiekową tradycją. Zapoczątkowane w pierwszej połowie XIX stulecia rządy linii izabelickiej to wdrażanie w życie systemowej rewolucji, demontującej hiszpański Ancient Regime, a na jego miejsce powołującej liberalny porządek scentralizowanego państwa w duchu najnowszych koncepcji politycznych. Z drugiej strony istniały tendencje oddolne do zmiany, również negujące zastany porządek choć w sposób znacznie bardziej radykalny, często pozostające pod wpływem idei socjalistycznych. I właśnie z obliczem obu tych rewolucji musiał zmierzyć się Donoso Cortés, który choć pozostając po stronie liberalnej w tym sporze (mimo późniejszego „nawrócenia” politycznego oraz mimo posiadania brata-karlisty), stanowczo krytykował tak samą doktrynę liberalną, jak i myśli antyreligijne i socjalistyczne.

W obliczu dynamicznie postępujących reform kapitalistycznych, czy też bardziej precyzyjnie rzecz ujmując – liberalnych, podejmuje on polemikę z czysto materialistyczną koncepcją prymatu spraw ekonomicznych w polityce. Podaje przykłady na przestrzeni historii, poczynając od Mojżesza, przez Karola Wielkiego, a kończąc na Napoleonie (zatem rewolucjoniście!) wskazując, że wszyscy oni zapisywali się na kartach historii wdrażając określony rozwiązania społeczne lub religijne. Oczywiście nie neguje on tu samej wagi spraw ekonomicznych, które w sposób niezaprzeczalny stanowią o sile państwa, niemniej sprzeciwia się nadmiernemu wywyższaniu ich w hierarchii, a także błędnemu, jego zdaniem, przekonaniu, jakoby nadanie priorytetu sprawom gospodarczym mogło położyć tamę rozwojowi myśli socjalistycznej.

Traktuje on socjalizm jako „sektę ekonomiczną”, toteż zwalczanie socjalizmu drogami ekonomicznymi uważa za prostą ścieżkę do wprowadzenia poruszanych przezeń problemów społecznych do debaty publicznej. Decyduje się na wskazanie religii jako drogi do naprawy społeczeństwa, religii, która „uczy  bogatych miłosierdzia, a biednych cierpliwości; która biednych uczy pokory, a bogatych dobroczynności”.

Wskazuje, że choć w powszechnej opinii przyjęło się uważać rewolucję za powstrzymaną, wszak wystąpienia w wielu krajach Europy zostały skutecznie stłumione (przypomnę, że mamy rok 1850, a więc tuż po Wiośnie Ludów), jednakże nie bierze się pod uwagę faktu, że myśl rewolucyjna rozwija się i rośnie w siłę nawet (a może zwłaszcza) w najsilniejszych państwach kontynentu.

Juan Donoso Cortés wskazuje również na przyczyny stanu, jaki trapi wówczas całą Europę, upatrując go w upadku idei władzy, zarówno tej ludzkiej, jak i boskiej. Brak rozumienia idei władzy skutkuje w konsekwencji brakiem zdolności podporządkowania się władzy, a jeśli rządzeni nie pozwalają dłużej na skuteczne rządzenie, skutkuje to rozkładem prawidłowo funkcjonującego państwa.

Rozwijając swoją myśl o dwóch ideach władzy przedstawia swoją koncepcję faz rozwoju cywilizacji, którą dzieli na dwa etapy. Pierwszy z nich nazywa afirmatywnym, postępowym i katolickim, drugi natomiast negatywnym, rewolucyjnym i upadającym. Dostrzega i wskazuje na związek między następującymi pojęciami religijnymi a politycznymi:

  • Jest jeden Bóg i Bóg ten jest wszędzie – jest jeden król i król ten jest wszędzie za sprawą przedstawicieli
  • Bóg króluje wszędzie, na niebie i na ziemi – król, który jest wszędzie króluje poddanym
  • Bóg, który króluje na niebie i na ziemi, sprawuje nad rzeczami boskimi i ludzkimi władzę nieograniczoną – król, który króluje poddanym, ma nad nimi władzę

Widać tu podstawy pewnej myśli, która później, za sprawą Carla Schmitta (który faktycznie znał prace Donoso Cortésa i z jego dorobku korzystał) przerodziła się w pojęcie teologii politycznej wynikającej z założenia, że pojęcia polityczne mają swoje źródło i odzwierciedlenie w pojęciach teologicznych.

Te trzy twierdzenia wyrażają tą afirmatywną, postępową i katolicką fazę cywilizacji, druga natomiast, jako negatywna, rewolucyjna i w konsekwencji prowadząca do upadku posługuje się według Donoso Cortésa trzema negacjami tych twierdzeń teologicznych i ich politycznych odpowiedników:

  • Bóg istnieje, Bóg króluje, ale znajduje się zbyt „daleko”, by sprawować władzę nad sprawami ludzkimi – król istnieje, król króluje, ale nie sprawuje władzy (a więc deizm i monarchia konstytucyjna, jako jego odpowiednik)
  • Bóg istnieje, ale nie jest osobowy, zatem nie króluje – władza istnieje, ale nie należy do osoby , nie polega na królowaniu ani rządzeniu, władza to wszystko, co się rusza, zatem władza to tłum (a więc panteizm i republika)
  • Bóg nie istnieje – nie ma rządu (a więc ateizm i anarchia)

Rozpatrując kondycję Europy z połowy XIX wieku autor powyższej koncepcji klasyfikuje ją jako ugruntowującej swoją pozycję na poziomie drugiej negacji i zdążającej do trzeciej. Jako remedium podaje powrót do chrześcijaństwa, bowiem jak twierdzi „chrześcijaństwo cywilizowało świat, sprawiając, że trzy rzeczy stawały się rzeczywistością: cywilizowało świat sprawiając, że władza stawała się nienaruszalną, obowiązek stawał się świętym, wyrzeczenie i ofiara lub lepiej mówiąc, dobroczynność, stawała się boską.”

Oczywiście, ze współczesnego punktu widzenia powyższy punkt widzenia stanowi radykalnie konserwatywne stanowisko, choć sam jego autor zaliczał się raczej do tej bardziej umiarkowanej prawicy, niemniej jako jego ogólną, a jednocześnie bardziej uniwersalną i przyswajalną myśl na temat cywilizacji pozwolę sobie pozostawić jako zakończenie.

„Dziś, panowie, jesteśmy świadkami nowego historycznego widowiska, nowego w całym świecie: czy widział kiedy świat, aby do cywilizacji dochodziło się drogą zbrojną, a do barbarzyństwa drogą idei? Oto, co ogląda świat w chwili, gdy wypowiadam te słowa.”

(Cytaty z Juana Donoso Cortésa za: J. Donoso Cortés „O katolicyzmie, liberalizmie i socjalizmie”, Kraków 2017)

Sebastian Bachmura

Absolwent prawa, tradycjonalistyczny konserwatysta, publicysta. Współpracuje m.in. z czasopismem "Pro Fide Rege et Lege" oraz "Portalem Myśli Konserwatywnej - konserwatyzm.pl" i portalem "Myśl Konserwatywna".