Angielski, basen, robotyka czy … harcerstwo??? O fenomenie skautowej metody wychowawczej.

Jako rodzice jesteśmy dziś zalewani wieloma propozycjami najróżniejszych tzw. zajęć dodatkowych dla naszych dzieci. Z czego warto skorzystać, aby jednocześnie nie przesadzić z ilością? A przede wszystkim czym różni się cała ta  plejada różnorodnych zajęć, klubów szkółek i sekcji od oferty jaką jest harcerstwo?

Przed laty w mojej drużynie z ironią mówiłyśmy czasem, że ktoś „zapisał się na harcerstwo”. Dlaczego? Bo – zgodnie z tym co mawiała założycielka pierwszych drużyn żeńskich w Polsce, dh Olga Małkowska – do harcerstwa się nie należy, harcerką się jest lub nie! Skauting nie jest tylko kolejnym „zajęciem pozaszkolnym”, choć tak może się dziecku wydawać, kiedy rozpocznie – mniej lub bardziej świadomie – swą harcerską przygodę. Z punktu widzenia rodziców jest to organizacja, która ma wspierać wychowanie ich dzieci w sposób wszechstronny i na wielu płaszczyznach. Metoda jest starannie przemyślana i wypróbowana od od ponad 100 lat. 

Harcerstwo to wychowywanie młodych przez młodych. Bazuje na autorytecie szesnastolatka, który ma pod swą opieką 5-8 osobowy zastęp. I na autorytecie dwudziestokilkulatka – drużynowego, który dla każdego nastolatka, chcąc nie chcąc, jest po prostu wzorem. Zdanie mamy czy nauczyciela często nie znaczy dla dziecka tyle, co opinia drużynowego. Dobrze jest więc, gdy rodzice umiejętnie to wykorzystują i potrafią w relacji z dzieckiem w odpowiednim momencie powołać się na autorytet młodego wychowawcy. („Synu, co powie Twój drużynowy, gdy dowie się, ze masz same pały z matmy?” albo: „Córko, skończ wreszcie sprzątać swój pokój, przecież harcerka każde zadanie wykonuje sumiennie do końca!”) Taki tandem wychowawczy „rodzic + drużynowy” może zdziałać cuda.

Harcerstwo to szkoła odpowiedzialności. Każdy zastępowy ma pod sobą 5-8 chłopców, dla których co tydzień ma zorganizować zbiórkę zastępu. Dzięki temu ma niepowtarzalną okazję by nauczyć się organizacji czasu (żeby jednocześnie nie zaniedbać obowiązków szkolnych i domowych). Wyrabia sobie kreatywność i zaradność (musi wszystko wymyślić i zaplanować), a także trenuje się w asertywności (musi podzielić zadania między innych członków zastępu, aby każdy czuł się potrzebny  i też się czegoś nauczył). 

Idźmy dalej – jeżeli drużynowy ma zorganizować 3-tygodniowy obóz letni dla 20 swoich podopiecznych, to musi poradzić sobie z załatwieniem formalności z kuratorium, sanepidem, leśniczym, policją, strażą pożarną itd. Do tego bardzo ważny aspekt – przygotowanie programu pedagogicznego dla harcerzy, kontakt z ich rodzicami… Czy ktoś, kto w wieku dwudziestu kilku lat przeprowadzi sprawnie taką akcję, czyż za kilka lat nie będzie wspaniałym materiałem na pracownika w firmie? Przecież on po takim przeszkoleniu w harcerstwie posiada umiejętności takie jak komunikacja, asertywność, dobra organizacja czasu, zdolność radzenia sobie w trudnych i stresowych sytuacjach. Harcerstwo jest więc szkołą życia w dosłownym tego słowa znaczeniu. Przygotowuje do odpowiedzialnego dorosłego życia.

Metoda harcerska opiera wychowanie młodych na 5 celach: Pierwszy – zdrowie –  realizuje się poprzez życie na łonie przyrody i rozmaite sprawnościowe rywalizacje. Drugi – charakter – poprzez gry zręcznościowe, fabularne, biegi terenowe, w czasie których skauci zmuszeni są ze sobą zgodnie współpracować. Trzeci – zmysł praktyczny – którego nie da się pominąć, gdy samemu trzeba sobie na obozie rozbić namiot, zbudować, siedzisko zastępu, maszt, kuchnię, a potem jeszcze na niej samemu sobie ugotować. Kolejny cel – służba – ruguje u młodych egoizm, poprzez niesienie zwyczajnej, codziennej pomocy bliźnim, a także służba ojczyźnie (począwszy od kupowania polskich produktów, poprzez chodzenie na wybory, po gotowość walczenia za ojczyznę wzorem pokolenia naszych dziadków przelewających swą krew za Polskę). I piąty cel – Bóg. Kształtowanie duchowości młodego człowieka jest równie ważne co pozostałe cele. Nie można żyć w nihilistycznym świecie, trzeba mieć swoje Świętości. Już założyciel skautingu, Robert Baden Powell powiedział, że gdyby harcerstwo miałoby być bez Boga, lepiej by nie było go wcale. 

Harcerstwo to też przygoda, coś wyjątkowego, czego nie przeżyjesz w szkole, a nawet na obozie sportowym czy wakacyjnym wyjeździe parafialnym. Harcerstwo  rozwija bowiem młodych na wielu płaszczyznach i wszechstronnie. A pięć w/w celów nie realizuje się przecież „na sztywno”. Obozy, zbiórki wyjazdy to przede wszystkim przygoda przeżyta z innymi ludźmi, którzy wyznają te same wartości. A z punktu widzenia rodzica, to pewna gwarancja, że ich dziecko przebywa w dobrym środowisku rówieśników i nie marnuje czasu/życia na głupoty, czy wręcz niebezpieczne i szkodliwe moralnie znajomości. Oczywiście nie wszyscy ludzie w harcerstwie są idealni, ale jeśli sama metoda wychowawcza jest stosowana prawidłowo, to efekt jest gwarantowany. Bez wahania polecam każdemu ten model wychowawczy, ponieważ przekonałam się wielokrotnie, że harcerstwo kształtuje świadomych oddanych Polsce obywateli, ludzi ofiarnych i szczerych, którym możesz zaufać i na których zawsze możesz liczyć. To skuteczna i sprawdzona metoda.

Harcerstwo swą wyjątkowość opiera na tym, iż jest komplementarne – stara się rozwijać młodego człowieka na różnych płaszczyznach, ale w jednym kierunku. Skauting może być także skutecznym lekiem na choroby społeczne współczesności – na postępującą alienację młodych ludzi, na życie w wirtualnym świecie mediów, na egoizm i brak zainteresowania sprawami społecznymi, na brak zorganizowania, na marnotrawstwo i przesadną konsumpcję.  Harcerstwo to trwałe wartości i  proste metody! Nie potrzeba żadnych skomplikowanych i drogich gadżetów, bo harcerstwo to szkoła radzenia sobie z niedoborem i różnymi trudami, ale w przeciwieństwie do survivalu działasz w grupie przyjaciół.