Kim są Bezpartyjni i czego chcą?

Tego dowiemy się z rozmowy z Karolem Przywarą, działaczem Bezpartyjnych Samorządowców.

PJB: Kim jesteście?

KP: Bezpartyjny Wrocław to stowarzyszenie założone przez lokalnych działaczy, aktywistów miejskich, którzy na życie naszego miasta starają się wpływać nie zza komputera tylko poprzez Rady Osiedli, pracę w samorządzie, działalność społeczną.

PJB: Stanął Pan na czele Stowarzyszenia Bezpartyjny Wrocław, dlaczego?

KP: Potrzebowaliśmy pewnego odświeżenia rok po wyborach samorządowych, przeformatowania działalności. Także integracji środowiska bezpartyjnych, którzy tworzyli współpracujące, ale jednak odmienne byty na szczeblu regionu i jego stolicy –  Wrocławia. Myślę, że taka intencja przyświecała Koleżankom i Kolegom, którzy zaproponowali mi przejęcie sterów Stowarzyszenia.

PJB: Kto stanowi nowe władze Bezpartyjnego Wrocławia? Kim są te osoby?

KP: Zmian dokonaliśmy w dwóch organach – Zarządzie i Radzie Programowej. Zarząd uzupełniają dotychczasowy Prezes Jacek Hamkało oraz Michał Tekliński, przedsiębiorca związany z Dolnośląskim Związkiem Przedsiębiorców i Pracodawców. Natomiast do składu Rady Programowej zaprosiliśmy Marszałka Województwa – Cezarego Przybylskiego oraz Patryka Hałaczkiewicza, działacza społecznego, koordynatora Ruchu na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

PJB: Co na to Lubin i liderzy Bezpartyjnych Samorządowców, nie jesteście dla nich konkurencją, zagrożeniem, macie ten sam interes? Czy zostało to ustalane z władzami z Lubina, prezydentem Raczyńskim?

KP: Absolutnie nie można tego rozpatrywać w kategorii konkurencji, przecież jeden z liderów Bezpartyjnych, Marszałek Przybylski, dołączył do naszej Rady Programowej. Dołączył zresztą do Patryka Wilda, radnego województwa właśnie z klubu Bezpartyjnych. Pokazuje to konsolidację środowiska, wolę łączenia poszczególnych grup. Traktujemy to jako pierwszy krok w budowie formalnych struktur w naszym regionie – także w innych miastach, powiatach województwa.

PJB: W poprzednich wyborach wystawiliście dwoje bezpartyjnych kandydatów na urząd Prezydenta – Katarzynę Obarę-Kowalską i Jerzego Michalaka, którzy zajęli 3. i 4. miejsce. Nie wprowadzili jednak żadnego swojego kandydata do rady miejskiej. Gdzie są dzisiaj liderzy tamtych kampanii?

KP: Wyniki wymienionych kandydatów dały ok. 15 % poparcia, czyli tyle ile Bezpartyjni zdobyli w wyborach do Sejmiku. Potencjał wtedy był na taki wynik i faktycznie w wyniku błędnych decyzji wystartowaliśmy z dwóch różnych komitetów. Na spotkaniu, w trakcie którego wybraliśmy nowe władze, był obecny Jerzy Michalak. Rozmawialiśmy oczywiście także o 2018 roku, ale nie po to, żeby rozdrapywać rany, tylko raczej w celu wyciągnięcia wniosków na przyszłość. Wniosek jest jeden: więcej takiego błędu nie możemy popełnić.

PJB: Jakie zadania będzie chciał Pan realizować wspólnie ze stowarzyszeniem?

KP: Naszą siłą są radni osiedlowi, którzy od lat pracują na rzecz swoich lokalnych społeczności. Przede wszystkim chcemy budować Wrocław od dołu – z perspektywy mieszkańców, a nie wyłącznie Ratusza. Wiemy także jak istotna jest współpraca pomiędzy samorządami – Wrocławia i Dolnego Śląska. Nasze miasto nie poradzi sobie ze wszystkimi problemami, to naturalne. Naszym zadaniem będzie proponowanie wspólnych rozwiązań np. w zakresie transportu. Rozmowy o kolei aglomeracyjnej nie mogą się toczyć bez udziału władz regionalnych. To samo tyczy się rozwiązywania problemów związanych ze zmianami klimatycznymi.

PJB: Czy to oznacza starcie z obecnie urzędującym Prezydentem Wrocławia Jackiem Sutrykiem?

KP: Nie mamy zamiaru czekać na potknięcia Prezydenta Sutryka, bo Wrocław jest wspólnym dobrem mieszkańców, a nie jednego ugrupowania czy środowiska politycznego. Będziemy wspierać rozwój naszego miasta, proponować pozytywne rozwiązania. Prezydent, według mojej opinii, ma wystarczająco dużo problemów z partiami, z którymi musi współrządzić w ramach koalicji w radzie miejskiej. Apetyty działaczy na kolejne miejskie stanowiska chyba nie wyhamowały.

PJB: Jak chcecie zaistnieć w następnych wyborach?

KP: Pierwszym sprawdzianem będą dla nas wybory do Rad Osiedli, później podejmiemy decyzję o przygotowaniach do wyborów samorządowych. One dopiero za cztery lata, więc przed nami długi marsz. Ale tak – chcemy mieć swoją reprezentację w przyszłej radzie miejskiej oraz chcemy mieć wpływ na wybór następnego Prezydenta Wrocławia.

PJB: Jakie zatem będą pierwsze działania nowych władz Stowarzyszenia?

KP: Przede wszystkim spotkania z ludźmi, którzy wyrazili chęć działania na rzecz Wrocławia i rozmowa o ich pomysłach na nasze miasto. A na wiosnę pierwsza dyskusja o charakterze programowym.

PJB: Dziękuję bardzo.