Odrodzenie Międzymorza na pogrzebie?

Nie wiem czy dzień 22 listopada 2019 przejdzie do historii. Nie mam jednak wątpliwości co do tego, że pogrzeb powstańców styczniowych w Wilnie podniesiony do rangi wydarzenia międzypaństwowego jest bezprecedensowy. To nie tylko przejaw ocieplenia w stosunkach polsko-litewskich, ale również zmiany narracji historycznej, która zachodzi u naszego północnego sąsiada.

Ponoć nie ma przypadków, są tylko znaki. Sęk w tym, że można je różnie odczytywać. Gdy w 2016 zamknięto Górę Zamkową w Wilnie z powodu osuwania się terenu, część Litwinów uznała to za symbol upadku państwa, które się wyludnia. W istocie jednak niechciane procesy doprowadziły do odkrycia w 2017 roku szczątków 20 powstańców styczniowych, w tym dwóch przywódców – Zygmunta Sierakowskiego i Wincentego Konstantego Kalinowskiego. Jeśli więc o znakach mowa, to władze litewskie tak to chyba potraktowały. Postanowiły bowiem zorganizować pogrzeb jakiego jeszcze nie było.

fot. Grzegorz Jakubowski / Kancelaria Prezydenta RP

I tak oto 22 listopada 2019 roku w południe w wileńskiej bazylice archikatedralnej pw. św. Stanisława Biskupa i św. Władysława rozpoczęły się uroczystości, w których wzięli udział nie tylko prezydenci Litwy i Polski, ale również delegacje z Białorusi, Łotwy i Ukrainy. Zabrakło tylko Mołdawii, na terenie której również miały miejsce walki powstańcze. Po Mszy św. kondukt przebył 3-kilometrową trasę – na cmentarz na Rossie, gdzie w cmentarnej kaplicy spoczęły szczątki bohaterów. Podejrzewam, że jeszcze kilkanaście lat temu byłoby to niemożliwe. Znamienny jest sam fakt, że Litwa uznała powstańców za swoich. Temat zrywu z 1863 roku nie był specjalnie eksponowany w historii tego państwa. Zmiany jednak zachodzą.

W 2013 roku z okazji litewskiej prezydencji w Unii Europejskiej wydano książkę pt. “Historia Litwy”. Ci, którzy spodziewali się znaleźć w niej negację wspólnego dziedzictwa oraz antypolonizm z pewnością się zawiedli. Litewscy autorzy okazali się być mocno umiarkowani w swoich ocenach. Nie przekreślili dziedzictwa Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Potraktowali je jako własne. Unia Lubelska jest co prawda przedstawiona jako niełatwy kompromis, który doprowadził do pomniejszenia znaczenia Litwy, niemniej jego wynikiem było istnienie państwa przez kolejne dwa stulecia. Co więcej, Rzeczypospolita nie tylko istniała, ale “dała Europie chleb, tolerancję, demokrację szlachecką, sztukę baroku i konstytucję”.

W książce sporo uwagi poświęcono Konstytucji 3 maja. Jest to o tyle ciekawe, że w Polsce utarł się pogląd, jakoby Litwini odnosili się z dużą rezerwą do tego dokumentu i nie traktowali go jako części swojej tradycji politycznej. Zgoła inne wrażenie można odnieść po lekturze “Historii Litwy”. Z niejaką dumą przedstawiony jest fakt, że większość przedstawicieli Wielkiego Księstwa głosowała za uchwaleniem konstytucji i to właśnie na Litwie miała ona najwięcej zwolenników.

Życzenia Kolei Litewskich z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę.

Co jednak interesujące w kontekście wileńskiego pogrzebu, w publikacji z 2013 roku powstanie styczniowe zaledwie wspomniano uznając je za zryw polskojęzycznej szlachty. Cóż, widać litewska narracja nie jest zabetonowana i zachowuje się niczym Góra Zamkowa. Zresztą dotyczy to nie tylko historii. Dziesięć lat temu głośno było o konflikcie między Orlenem Lietuva a Kolejami Litewskimi (lit. Lietuvos Geleżinkeliai). Rozebranie przez litewską spółkę kolejową torów kolejowych doprowadziło do olbrzymiej kary, co z kolei było pretekstem do szerokich zmian kadrowych. Na lepsze. Dziś współpraca polsko-litewska na odcinku przebiega bardzo dobrze.

W 2019 roku łączy nas z Litwinami dużo więcej niż 2009. Dziesięć lat temu trudno byłoby uwierzyć, że współorganizatorem i uczestnikiem wileńskiego biegu “Żołnierzy Wyklętych” jest wojsko litewskie i litewscy żołnierze. Dziś jest to fakt. I tak oto toczy się koło dziejowe. Z bezimiennych grobów wydobywani są bohaterowie, którzy stanęli do beznadziejnej walki – w 1863 roku i po roku 1944. Jednych i drugich spotkało to samo: śmierć i brak pochówku. Losy Polski i Litwy splatają się. Powstanie styczniowe było ostatnim zrywem, w którym Polacy i Litwini stanęli ramię w ramię, by walczyć z Moskalami. Warto pamiętać, że żmudzcy chłopi w 1863 roku śpiewali: “Dabar Lenkai ne prapuolei koi Žemaičiai” (Jeszcze Polska nie zginęła, póki Żmudzini żyją). A potem nastąpił rozwód i wzajemna niechęć. Tymi, którzy zrozumieli, że to droga donikąd byli polscy “żołnierze wyklęci” i litewscy “leśni bracia”. Niestety było już za późno…

fot. Grzegorz Jakubowski / Kancelaria Prezydenta RP

Wileński pogrzeb po 155 latach od egzekucji jest ważnym symbolem łączącym nie tylko Polaków i Litwinów, ale również inne narody dawnej Rzeczypospolitej. Co ciekawe, na większości telewizyjnych ujęć z trasy marszu dominują biało-czerwono-białe flagi Białorusinów. Gdy jednak wytężyć wzrok można dostrzec też barwy polskie, litewskie, estońskie. Znamienne jest również, że trumny, w których spoczęli przywódcy powstania zostały nakryte flagą z trójpolowym herbem z Orłem, Pogonią i św. Michałem Archaniołem. Czy jest to zapowiedź odradzającego się Międzymorza? Nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków. Z pewnością jednak to właśnie takie wydarzenia budują wspólnotę. Czas pokaże, na ile może być to trwała budowa.