Polacy nie błyszczą. Kibice są już zaniepokojeni

Nowe buty polskich skoczków narciarskich miały zdziałać cuda. Analizowano je na wszystkie możliwe sposoby, wypowiedzi różnych osób wskazywały na ich magiczną moc. Początek sezonu 2019/2020 jednak zweryfikował ich działanie. Polski kibic zawsze pragnie sukcesów, tak samo jest i tym razem. Problem w tym, że jedynie na inaugurację w Wiśle mogliśmy cieszyć się z miejsc na podium. Nasi zawodnicy szukają odpowiedniej formy, więc jest sens zamartwiania się?
Ostatnie lata pracy Stefana Horngachera z reprezentacją Polski, a także wcześniejszy okres Łukasza Kruczka, pokazały, iż skoczkowie z naszego kraju praktycznie w każdych zawodach zaliczani są do grona faworytów. Nie bez przyczyny. Postęp, który wykonali Polacy jest bardzo zauważalny. Kiedyś mogliśmy się zamartwiać, co będzie, gdy karierę skończy Adam Małysz. Teraz wiemy doskonale, że ten czas został odpowiednio wykorzystany. Chociaż nigdy nie jest tak dobrze, aby nie mogło być lepiej.

Zmiana trenera. Odszedł Horngacher, kadrę objął Dolezal

Miniony sezon był ostatnim, w którym Polaków prowadził austriacki szkoleniowiec – Stefan Horngacher. W drugiej części sezonu widzieliśmy lekką zadyszkę podopiecznych Austriaka. Wpływ na to miało wiele czynników m.in. niepewność w kontekście dalszej pracy Horngachera w strukturach Polskiego Związku Narciarskiego. Okazało się, że trener z Austrii postanowił odejść i wybrał kadrę niemiecką. Jego miejsce zajął dotychczasowy asystent – Michal Dolezal. Warto zwrócić uwagę na podobieństwo warsztatu obu szkoleniowców. Różnicą jest jednak podejście do zawodników. To Dolezal stara się częściej rozmawiać ze skoczkami i wspólnie z nimi ustalać pewne rozwiązania.
“Słucham tego co mówią skoczkowie i każdy z nich twierdzi, że współpraca z trenerem Dolezalem to dobra kontynuacja tego co było. Tu nie potrzebna była rewolucja i dobrze, że taka się nie zadziała” – powiedziała nam Marzena Kowalczyk, dziennikarka branżowego portalu Skijumper.pl.

Rozbudzone nadzieje

Tuż przed startem sezonu 2019/2020 wszyscy byliśmy pełni nadziei. Nie bez powodu. Powstały nowe, innowacyjne buty. W wielu wypowiedziach podkreślano, iż forma Polaków na treningach jest wysoka i z optymizmem należy patrzeć na ten sezon. Wypowiedzi jedno, rzeczywistość drugie.
Początek co prawda mieliśmy udany, chociaż spora liczba kibiców oczekiwała od kadry Dolezala czegoś więcej. W Wiśle były dwa trzecie miejsca – jedno drużynowo i dzień później indywidualnie w wykonaniu Kamila Stocha. Kolejny przystanek Pucharu Świata to fińska Ruka, w której z dwóch zaplanowanych konkursów rozegrano tylko ten sobotni. Najlepszy z Polaków – Dawid Kubacki – uplasował się na 12. miejscu. W niedzielę reprezentanci Polski chcieli poprawić swoje sobotnie rezultaty, ale pogoda na to nie pozwoliła i organizatorzy anulowali całe zmagania. Tydzień trzeba było czekać na ponowną weryfikację dyspozycji Stocha i spółki. W rosyjskim Nizhnym Tagle mogliśmy oglądać już dwukrotnie konkursy. Sobota w naszym wydaniu okazała się znacznie lepsza. Dawid Kubacki zajął 5. pozycję, a na 9-tym miejscu