Polityka zagraniczna II RP – sukces mimo porażek czy porażka mimo sukcesów cz.2

Czytaj część pierwszą.

Kto ma sojuszników, ten już nie jest niezależny

Następnym założeniami przez pryzmat, których ocenię dokonania w dziedzinie polityki zagranicznej II RP, będą przede wszystkim działania na rzecz tworzenia sojuszy gwarantujących Polsce bezpieczeństwo i możliwość odbudowy. Rzeczpospolita, w granicach wywalczonych przed wszystkim własnym wysiłkiem zbrojnym, stała się ważnym elementem nowego układu sił w Europie. Polska, stanowiąc ważną siłę polityczną i militarną, wypełniła powstałą w Europie Środkowo-Wschodniej lukę. Doświadczenia z lat 1918-1920 skłaniały ją do szukania oparcia u największej potęgi militarnej ówczesnej Europy kontynentalnej – Francji, podobnie jak Polska upatrującej zagrożenie dla siebie w Niemczech. Jak twierdzi również historyk Jan Ciałowicz- ,,Sojusz z Francją stał się na najbliższe lata kamieniem węgielnym polskiej polityki zagranicznej oraz podstawą rozbudowy i modernizacji armii, zaczynał przynosić korzyści obu stronom”. Ów sojusz został faktycznie podpisany 19 lutego 1921 r., lecz ostateczny tekst układy politycznego znacznie odbiegał od polskiego projektu. Podczas gdy strona polska proponowała klauzulę zobowiązującą partnerów ,, do udzielenia sobie wzajemnie wsparcia i pomocy” w wypadku zaatakowania jednego z państw lub obydwu przez obce państwo, strona francuska osłabiła zobowiązanie przez wprowadzenie formuły o ,.porozumieniu się w celu obrony w ramach zakreślonych we wstępie”. Oczywiście, uprzednie porozumienie odwlekało moment efektywnej pomocy, co dla polskiego kontrahenta było postanowieniem niekorzystnym. Ponad to wejście konwencji wojskowej również zostało uzależnione od podpisania umowy handlowej, ze względu na kapitał jaki Francja umieściła w polskim przemyśle. Niezależnie od krytycznej analizy tekstów umowy politycznej i konwencji wojskowej trzeba stwierdzić, że Rzeczpospolita odniosła sukces polityczny. Dzięki pomocy francuskiej Polska rozbudowała port i bazę morską w Gdyni oraz utworzyła flotyllę łodzi podwodnych. Warto zaznaczyć jednak, że sojusz ten nie był wolny od słabości. W przypadku jakiegokolwiek zbliżenia francusko-niemieckiego czy francusko- sowieckiego, zobowiązania Francji wobec Polski staną się nieuchronną przeszkodą. Drugą istotną sprawą było to, że Francuzi oczekiwali od Polaków zadowolenia ze statusu młodszego partnera bądź pokornego lennika, a z biegiem czasu było to coraz mniej popularne wśród społeczeństwa II RP, które chciało się uniezależnić od francuskiej kurateli.

Szukajcie a znajdziecie

Niewątpliwym sukcesem natomiast było porozumienie polsko-rumuńskie. Grunt pod sojusz był bardzo podatny, gdyż sama Francja, chcąc zapewnić sobie mocną pozycję w Europie Środkowo-Wschodniej, patronowała aliansom, nad którymi mogła trzymać kontrolę. Ostatecznie 3 marca 1921 r. minister Sapieha złożył podpis pod Konwencją w sprawie przymierza obronnego między Polską a Królestwem Rumunii, zawierał on również tajną konwencję wojskową. Sojusz miał charakter defensywny i był obliczony na utrzymanie terytorialnego status quo. Dla Polski stanowił gwarancję zachowania połączeń z Europą Zachodnią na wypadek zablokowania polskiego wybrzeża w wyniku konfliktu zbrojnego rozszerzonego na Niemcy. Duże znaczenie miał także tzw. protokół C owego porozumienia, gdyż popierał on starania polskie o uregulowaniu kwestii Małopolski Wschodniej oraz obligował partnerów do uregulowania kwestii granicznych i tranzytowych. Patrząc całościowo dokument ten był sukcesem, gdyż wpisywał się w kanony polityki zagranicznej tego okresu.

Kolejnym lecz zdecydowanie mniejszym sukcesem w dyplomacji był sojusz z Turcją zawarty w Lozannie 23 lipca 1923 r. . Ów traktat zapewniał Polsce dobre stosunki z jeszcze jednym sąsiadem Rosji. Z praktycznego punktu widzenia nie mógł on przynieść większych korzyści, gdyż mówił wyłącznie o trwałości pokoju niezmąconego i szczerej wiecznej przyjaźni między sygnatariuszami układu. Traktat lozański wpisywał się w wytyczne dla polskiej polityki zagranicznej oraz odzwierciedlał nadzieje polskiej dyplomacji na stworzenie w przyszłości systemu współdziałania możliwe największej liczby państw graniczących z państwem sowieckim.

Porządek wersalski czy lokareński?

Ostatnią istotną kwestią okresu budowania korzystnych sojuszy w celu utrzymania statusu quo oraz zachowania neutralnych stosunków ze wszystkimi państwami w Europie była porażka polityki w stosunku do Niemiec. Stosunki obu państw były fatalne czego przykładem może być wojna celna w 1925 r.., lecz całkowitą porażką był traktat w Locarno z 16 października 1925 r., w którym Niemcy zobowiązały się do utrzymania statusu quo terytorialnego, wynikającego z granicy z Belgią i Francją oraz nietykalności powyższych granic. Niemcy wprawdzie w sposób pokojowy rozwiązały sprawę na zachodzie, ale rzecz oczywista nie zamierzały zrezygnować z pretensji terytorialnych na wschodnie, liczyli nawet, że po zapewnieniu bezpieczeństwa Francji i Belgii uzyskają wsparcie państw zachodnich co do zmiany swych wschodnich granic kosztem Polski. Z chwilą wejścia w życie układów lokareńskich system wersalski uległ modyfikacji. Dokonany został podział Europy na dwa niejednakowo traktowane obszary. Oczywiście sam układ wciąż funkcjonował, lecz zawarta w nim zasada trwałości granic traciła częściowo znaczenie, gdyż dodatkowa gwarancja dla zachodu, mogła przyczynić się do rewizji granicy polskiej. W Polsce układy lokareńskie i nie potrafiąca im zapobiec polityka ministra Skrzyńskiego doprowadziły do tego, że nawet minimum programu, tzn. objęcia traktatów arbitrażowych polsko-niemieckiego gwarancjami mocarstw zachodnich, nie zostało zrealizowane. Dokonując oceny konferencji w Locarno, należy stwierdzić, że jej przebieg świadczy o porażce polityki zagranicznej II RP, gdyż nie zostaliśmy dopuszczeni nawet do rozmów o decydującym znaczeniu, ku niewątpliwej satysfakcji Gustava Stresemanna.

Nawet w dwudziestoleciu międzywojennym było détente

Kolejnym okresem , przez pryzmat którego ocenię politykę zagraniczną II RP będzie jak nazwał go Ignacy Matuszewski ,,okres zacisza pięcioletniego”, który był swoistym preludium do późniejszego programu polityki równowagi. Ocena sytuacji w Europie prowadziła Piłsudskiego do sformułowania dwóch podstawowych kanonów polskiej polityki zagranicznej: ,,najściślejsza neutralność pomiędzy Niemcami a Rosją oraz utrzymanie sojuszów z Francją u Rumunią jako gwarancji pokoju”1. Trzeci kanon polityki w tym okresie wyznaczył natomiast August Zaleski – współpraca z Ligą Narodów reprezentującą ideę zbiorowego bezpieczeństwa, lecz w tej sprawie Piłsudski był zdecydowanie sceptyczny.

Minister Zalewski, który równie realistycznie traktował ten organ, twierdził, że stanowi ona swoistą trybunę, z której głos Polski może być słyszany głośniej niż z kancelarii11. Mimo okresu względnej stabilizacji europejskiej Polska nie mogła czuć się bezpiecznie. Układ sił w Europie stanowił swoistą blokadę, z jednej strony system lokareński, który zakładał współpracę Niemiec z mocarstwami zachodnimi, zaś z drugiej system rapallski, który powodował ścisłą współpracę z sowietami. W tym układzie wyjątkowo dogodną pozycję zajmowała Republika Weimarska, mająca szerokie możliwości szachowania Wielkiej Brytanii , Francji i ZSRR, gdyż mogła zwrócić się zarówno w jedną jak i drugą stronę. Minister Zaleski, znając nastawienie Niemiec do Polski, nie rezygnował z podejmowania wysiłków prowadzących do poprawy stosunków z zachodnim sąsiadem, podejmował szeroko pojęte działania mające na celu nawiązanie rozmów dyplomatycznych. Tu należy zaznaczyć, że mimo tych starań polityka wobec Niemiec w tym okresie była całkowitą porażką. Powodem niemożności nawiązania jakichkolwiek stosunków dyplomatycznych była głównie roszczeniowa polityka Stresemanna wobec Polski- przede wszystkim rewizja granicy wschodniej jako warunek nawiązania przyjaznych stosunków między państwami. Polityka w tym rejonie ze względu na niemożność realizacji po prawie dwuletnich staraniach była odłożona na później.