Słomki a sprawa polska

Czy plastykowe słomki w Polsce to naprawdę poważny problem?.

Cała sprawa walki ze słomkami przywędrowała do Polski z Zachodu (m.in. z USA), gdzie usuwanie ich z życia publicznego stało się supermodne. Nad Wisłą powstały już pierwsze inicjatywy w tym temacie, sprawą zajęli się też m.in. blogerzy i influencerzy.

Wszystko to dziwi i… bawi zarazem.

Obraz Manfred Richter z Pixabay

Przede wszystkim, patrząc z polskiej perspektywy, problem jest marginalny. Nad Wisłą zużywa się ok. 3 miliony słomek dziennie. Przez cały rok polscy konsumenci zużywają mniej słomek, ile Amerykanie przez… 3 dni. Tam dzienne zużycie słomek sięga 390 milionów.

Oczywiście, to nie znaczy, że Polacy nie powinni się zajmować gospodarką plastykiem. Niemniej, w Polsce istnieją znacznie poważniejsze problemy związane z tym surowcem. Mowa między innymi o odpadowym plastyku pochodzącym z nierejestrowanego niszczenia sprowadzanych nad Wisłę starych samochodów. W tej kategorii jesteśmy europejskim liderem. O pladze pożarów składowisk śmieci i ich nielegalnym wywozie do lasów czy na łąki nie wspominając.

Warto też spojrzeć na kwestię plastykowych słomek globalnie. Aktywiści walczący ze słomkami uważają, że produkty te mogą trafić do światowego oceanu, gdzie siać będą spustoszenie wśród fauny i flory. Rzecz jasna, zanieczyszczenie wód oceanicznych to poważny problem, ale to nie słomki są jego powodem. Najczęściej znajdowanymi w oceanach śmieciami są plastykowe butelki, woreczki i papierosy. Słomki zajmują 11. pozycję w tym rankingu. Natomiast jeśli chodzi o zanieczyszczenie wód plastikowymi odpadami, w pierwszej dwudziestce najbardziej brudzących państw świata nie ma żadnego kraju Unii Europejskiej. Najwięcej plastikowych śmieci produkują kraje Azji. Pierwsze miejsce w tym niechlubnym rankingu zajmują Chiny, druga jest Indonezja, a trzecie Filipiny.

A propos Unii Europejskiej – na forum Wspólnoty nagły wzrost niechęci wobec plastiku wziął się przede wszystkim stąd, że… Chiny przestały ściągać do siebie europejskie śmieci (w tym plastikowe). Wymusiło to na największych gospodarkach UE (zwłaszcza zaś na Niemcach) przyspieszenie polityki zmierzającej do usunięcia nadmiaru plastiku – Europa pozbawiona wygodnego chińskiego wysypiska po prostu zaczęła tonąć we własnych śmieciach.

Można zatem zastanowić się, dlaczego akurat słomki znalazły się w ogniu krytyki. Cóż, moim zdaniem wynika to stąd, że względnie łatwo je zastąpić np. papierowymi. Problem ze słomkami jest nieskomplikowany i nie wymaga specjalnego wysiłku, pozwala natomiast poczuć się “eko”. Modne knajpki mogą stać się jeszcze bardziej modne wywieszając zawieszki “Tu pijesz bez słomek”, blogerzy i blogerki mogą pochwalić się, jak to dbają o planetę, a naśladujący ich konsumenci poprawią swoje samopoczucie.

Sęk w tym, że to w żaden sposób nie rozwiąże naszego prawdziwego problemu. Problemu, który polega na tym, że światowe gospodarki dosłownie obkładają się plastykiem. W sklepach kupić można ciastka, które są niekiedy owinięte w dwie-trzy warstwy plastyku, owoce, które zawinięte są w plastykową folię, plastykowe sprzęty, których podzespoły pakowane są w oddzielne małe plastykowe woreczki i zabezpieczone metrami plastykowej lub aluminiowej folii. Niesiemy to wszystko w plastykowych siatkach, a jak już zużyjemy te rzeczy, to wkładamy je do plastykowych worków śmieciowych. I wyrzucamy.

Naprawdę, to nie słomki stanowią problem. A już na pewno nie te zużywane w Polsce.

Jakub Wiech

prawnik, dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego serwisu Energetyka24, stypendysta James S. Denton’s Transatlantic Fellowship, autor książki „Energiewende. Nowe niemieckie imperium”.