Nawrocki dokonał wyborów. Kryzys zażegnany?

Końcówka 2019 roku to częste rozmowy na temat kryzysu w kadrze polskich siatkarek. Nie miał on jednak charakteru sportowego, a po prostu chciano presją wymusić pewne zmiany. Ostatnie powołania do składu na turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich 2020 pokazały jednak, że szkoleniowiec – Jacek Nawrocki – dogadał się z zawodniczkami. Warto było dla wspólnego celu?

Cała sprawa wyciekła na początku listopada. Siatkarki po powrocie z Mistrzostw Europy we wrześniu, udały się do Polskiego Związku Piłki Siatkowej, aby porozmawiać o sytuacji w kadrze. Po jakimś czasie, o wszystkim wiedziały już media. Przeczytać można było oświadczenia wielu stron. Zaczął się duży problem, ponieważ… w styczniu mamy turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Tokio! Turniej, na którym Polki mogą uzyskać awans na IO!

Zarzuty dla Nawrockiego i jego sztabu

Siatkarki w liście zarzutów napisały m.in. bagatelizowanie ich stanu zdrowia i kontuzji, niekompetencję sztabu szkoleniowego, błędy w prowadzeniu meczów, obniżanie poczucia wartości zawodniczek, tolerowanie zażyłych relacji jednego z trenerów z zawodniczką, brak kontaktu na linii sztab szkoleniowy – siatkarki poza sezonem reprezentacyjnym.

Jacek Nawrocki wydał jedno oświadczenie w tej sprawie, a także udzielił kilku wypowiedzi. Temat trzeba było bowiem rozwiązać, ale wiadomym było, iż każde z wypowiadanych słów może zostać różnie zinterpretowane przez media.

Zarzuty z kosmosu?

Treść wielu z zarzutów wydaje się być dziwna i kompletnie niezrozumiała. W trakcie tej afery rozmawiałem z wieloma trenerami, współpracującymi z kadrą. Ich punkt widzenia na poszczególne kwestie jest zupełnie inny. Nie trzeba natomiast rozmawiać, aby na podstawie własnych obserwacji stwierdzić wiele rzeczy.

W trakcie ostatnich kilku sezonów Ligi Siatkówki Kobiet, czyli najwyższej klasy rozgrywkowej w siatkówce kobiecej w Polsce, można było zobaczyć wiele ciekawych spotkań. Do tego stopnia ciekawych, że trener Nawrocki pojawiał się na nich osobiście. Z kadrą współpracuje wielu szkoleniowców, prowadzących kluby w rozgrywkach LSK, więc także i oni po każdych meczach swoich zespołów z rywalami mieli dużo przemyśleń oraz materiały do analiz. Jak zatem widać, nie tylko główny selekcjoner, ale i trenerzy współpracujący, bywali na meczach i obserwowali zawodniczki. Ciężko odnosić się do spotkań zagranicznych drużyn. Żyjemy jednak w świecie internetu. Każde starcie ligowe można sobie odtworzyć i nie ma z tym najmniejszego problemu.

Podnoszono kwestię niekompetencji sztabu szkoleniowego. To aż irracjonalne! Jacek Nawrocki w swojej karierze wywalczył wiele tytułów ze Skrą Bełchatów, trenerzy współpracujący z zespołem narodowym, to byli lub obecni szkoleniowcy z Ligi Siatkówki Kobiet, którzy z powodzeniem prowadzili, albo nadal prowadzą swoje kluby.

Stan zdrowia siatkarek? Ciężko, aby trener ten stan bagatelizował. To lekarz za każdym razem podejmuje decyzję o tym, czy dana zawodniczka może zagrać, czy też nie. Warto zwrócić również uwagę na aspekt błędów w prowadzeniu meczów. Każdy trener ma swoją filozofię, którą się kieruje. Impulsywność szkoleniowca wielokrotnie ma za zadanie rozbudzenie zespołu, aby ten zaczął grać lepiej. Często jest to jednak błędnie interpretowane, jak w przypadku tej afery.

Jedynym zarzutem, co do którego można się zgodzić, to zażyłe relacje trener – zawodniczka. Chodziło o jednego z asystentów Jacka Nawrockiego, który z kadrą już nie współpracuje. Podkreślić należy jednak fakt, iż na zajęciach treningowych oraz w rywalizacji meczowej, obie strony zachowywały profesjonalizm, dlatego nic z tym nie robiono.

Powołania wysłane. Kadra bez Grajber, Maj-Erwardt i Murek

Jacek Nawrocki wraz ze swoim sztabem przygotował listę powołań na turniej eliminacyjny do IO w Tokio, który w styczniu odbędzie się w holenderskim Apeldoorn. Zdecydowano się na wybranie szerokiego składu, z którego później nastąpi kolejna selekcja.

Z rozgrywających powołano: Alicję Grabkę, Marlenę Kowalewską, Julię Nowicką, Zofię Szczotkiewicz, Joannę Wołosz. Miejsce na liście tej ostatniej pokazuje, iż udało się poniekąd zażegnać kryzys w kadrze i zjednoczyć w kierunku wspólnego celu, jakim jest awans na IO. Z grona środkowych uznanie w oczach sztabu znalazły: Klaudia Alagierska, Weronika Centka, Małgorzata Jasek, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Agnieszka Kąkolewska, Anna Stencel. Mamy tutaj doświadczenie połączone z młodością. W kontekście doświadczenia, jest m.in. Agnieszka Kąkolewska, która zaczynała karierę w Polsce, a obecnie występuje w lidze włoskiej. Na przyjęciu będą: Oliwia Bałuk, Monika Fedusio, Zuzanna Górecka, Natalia Mędrzyk, Julia Twardowska, Aleksandra Wójcik i Magdalena Stysiak. Stysiak, to nazwisko, które często pojawiało się w kontekście afery w kadrze. Uznawano ją za jedną z bardziej faworyzowanych, przynajmniej tak wynikało z przekazów. Do składu dołączone zostaną również trzy zawodniczki na pozycji libero: Monika Jagła, Anna Korabiec i Maria Stenzel. Podobnie, jak w przypadku libero, będą także trzy atakujące: Martyna Łukasik, Aleksandra Rasińska oraz Malwina Smarzek-Godek.

Analizując poszczególne powołania do szerokiej kadry, należy zwrócić uwagę na brak trzech kluczowych zawodniczek: Martyny Grajber, Natalii Murek oraz Pauliny Maj-Erwardt. Odsunięcie od ekipy tych wspomnianych siatkarek może być efektem niepowodzenia w rozmowach Jacka Nawrockiego. Inną z opcji są względy sportowe. Sztab stale analizuje dokonania poszczególnych zawodniczek, stąd też powołanie dla Rasińskiej z #VolleyWrocław, która jest jedną ze skuteczniejszych dziewczyn występujących w rozgrywkach LSK w kontekście zdobywanych punktów.

Trzon reprezentacji został zachowany. Zobaczymy, jaka będzie dalsza selekcja sztabu szkoleniowego i kto ostatecznie pojedzie do Apeldoorn, aby walczyć o upragniony awans na Igrzyska Olimpijskie. Jedno jest pewne – dogadanie się było konieczne, aby z powodzeniem rywalizować o olimpijską przepustkę. Ta kadra była bowiem budowana sumiennie i odpowiednio selekcjonowana. Byłoby przykro, gdyby tak szybko się rozpadło coś, co tworzono latami.