Piłka w weekend – subiektywna zapowiedź Kamila Rybikowskiego

Mało, który kibic lubi reprezentacyjne przerwy. Januszerka na trybunach, ukochana drużyna nie gra, mała ilość meczów. Dlatego dużo osób z wytęsknieniem czeka, aż takowa się skończy. Ten wspaniały moment nastąpić i w ten weekend możemy delektować się soczystym ligowym futbolem. Oto zestaw meczów, które warto śledzić w ten weekend.

Atalanta – Lazio

Rozgrywki: Serie A

Termin: Sobota 19 października, g. 15.00

Transmisja: Eleven Sport 2

Dlaczego warto śledzić ten mecz?: Może być on ważny w kontekście walki o puchary europejskie. Oby dwie drużyny mają bowiem aspiracje do tego by po raz kolejny grać w pucharach, nawet w LM. Atalanta co prawda rozpoczęła te rozgrywki słabo, dwukrotnie przegrywając, ale za to w lidze radzi sobie bardzo dobrze. 3 zwycięstwa w ostatnich meczach i bardzo niewielka strata do liderującego Interu i Juventusu. Pora meczu też odpowiednia, taka do sobotniego obiadku.

Atletico – Valencia

Rozgrywki: Primera Division

Termin: Sobota 19 października, g. 16.00

Transmisja: Canal +

Dlaczego warto śledzić ten mecz?: Czuje w kościach, że to będzie meczycho. Ok, pewnie przed Derbami Madrytu można było mówić to samo a wyszedł nam paździerz, ale sądzę że teraz będzie inaczej. Valencia jest na ten moment, chyba najbardziej nieprzewidywalną drużyną w Europie. Może zarówno wygrać z Chelsea, gdy nikt na nią nie stawia i zostać całkowicie rozbita przez Ajax w meczu u siebie. Podopieczni Celedesa muszą punktować na tak trudnych terenach jak Wanda Metropolitana, gdyż brakuje im oczek w tabeli. Za to Atletico również musi wygrywać, bo przez kilka wpadek mają niewielką stratę do Realu i Barcelony. Poza tym, zawsze to okazja zobaczyć w akcji Joel Felixa.

Legia – Lech

Rozgrywki: Ekstraklasa

Termin: Sobota 19 października, g. 17:30

Transmisja: TVP1, Canal + Sport

Dlaczego warto śledzić ten mecz?: Można mówić, że się obu drużyn nie lubi (pozdrawiam kibiców Śląska!), można też marudzić że prawdziwy polski klasyk to Legia-Widzew. Oddać trzeba jednak fakt, że mecze Legii z Lechem to współczesny klasyk polskiej ligi. Jakbyśmy spotkali zagranicznego kibica, który chciałby pójść na wybrany mecz naszej ekstraklasy to większość ten mecz właśnie by mu wskazała. Na trybunach na pewno będzie gorąco, co do emocji piłkarskich to takowych zagwarantować nie można w 100%, choć liczę że będzie dobrze. Niby gra 6 drużyna z 9, ale ścisk w tabeli jak w tramwaju na Mordor. Po dwóch ligowych porażkach, wtopa z Lechem u siebie mogłaby się skończyć utratą posady przez Vukovicia (wszak nie jeden trener Legii już po tym meczu posadę tracił). Gorące krzesło na warszawskiej ławce trenerskiej dodatkowo może dodać kolorytu temu spotkaniu.

Widzew – GKS Katowice

Rozgrywki: II liga

Termin: Sobota 19 października, godzina 19.15

Transmisja: Brak

Dlaczego warto śledzić ten mecz?: Spotkanie dwóch największych przegrywów poprzedniego sezonu. Widzew przez serie remisów zakotwiczył w drugiej lidze, za to GKS spektakularnie spadł z pierwszej ligi tracąc gola po główce bramkarza w ostatnim meczu sezonu z Bytovią Bytów. Sportowo dzisiejsi rywale, to sąsiedzi w tabeli, którzy ostatnimi czasy wygrywają wszystko jak leci. Kibice Widzewa planują wspólny przemarsz przed meczem. Niestety kibicowską stronę tego piłkarskiego święta zakłócił PZPN, nakładając na kibiców Gieksy zakaz wyjazdowy za mecz z Eleną Toruń, ale mówi się że być może goście z Katowic pojawią się na zakazie. Szkoda, że transmitująca II ligę Telewizja Publiczna nie zdecydowała się tego meczu pokazać. Z drugiej strony dobrze, że mecz jest wieczorem a nie w paśmie telewizyjnym (13.00 w niedziele), gdyż o tej porze mógłby on nieco stracić na uroku.

Arka – Lechia

Rozgrywki: Ekstraklasa

Termin: Niedziela 20 października, godzina 15.00

Transmisja: Canal + Sport

Dlaczego warto śledzić ten mecz: Derby, po prostu. Arka tradycyjnie koczuje w dole tabeli, Lechia za to myśli o mistrzowskich celach. Co nie zmienia, że w derbach wszystko zdarzyć się może. Tylko, że ostatnimi czasy to wszystko zdarzyć się może powodowało, że wygrywała Lechia, z rzadka obie drużyny dzieliły się punktami. Arka ostatni raz wygrała (choć uczciwie powiedzieć trzeba, ze względu na spadek Arki była dłuższa przerwa w ich rozgrywaniu) 18 listopada 2008 roku. Mecz rozgrywany był na starym stadionie Lechii na Traugutta, w ramach nieistniejącego już Pucharu Ekstraklasy a zwycięskiego gola na Arki strzelił obecny trener Lecha Poznań Dariusz Żuraw. Trochę się od tego czasu pozmieniało…czy Arka napiszę nową historię czy będzie dalej żyć przeszłością sprzed ponad dekady? Przekonamy się jutro. Miały być to pierwsze od dawna derby z udziałem kibiców gości, niestety skompromitowany ze wszech miar polityk wojewoda Dariusz Drelich zakazał udziału w meczu zorganizowanej grupy kibiców Lechii pod pretekstem…remontu dworca Gdynia Redłowo. Ciekawe czy gdyby mecz odbył się tydzień wcześniej a pan (celowo z małej) Drelich dalej zabiegał o głosy wyborców w wyborach senackich, także kibiców to czy podjąłby taką samą decyzję. Coś czuje, że postąpiłby inaczej co czyni go jeszcze bardziej szemraną postacią. Piłka nożna dla kibiców!

Manchester United – Liverpool

Rozgrywki: Premier League

Termin: Niedziela 20 października, godzina 17.30

Transmisja: Canal + Sport 2

Dlaczego warto śledzić ten mecz?: Angielski klasyk, do którego już dawno kibice United nie podchodzili z nosem tak spuszczonym na kwintę. Zawsze zostają im podśmiechujki z Liverpoolu z pytaniem, kiedy ostatni raz zrobili oni w Anglii mistrza, jednak coraz mniej są one zabawne. No bo samo United mistrzostwo zdobyło już jakiś czas temu, w 2013 roku, a szanse na szybkie powtórzenie tego sukcesu w najbliższym czasie iluzoryczne. United zajmują dwunaste dopiero miejsce w tabeli a przyjedzie do nich naoliwiona maszyna, smarowana przez trenera Kloppa. Jeśli „The Reds” chcą upokorzyć rywala, to lepszej okazji mieć nie będą. Chyba, że  Solskjaer zdołał jakoś w trakcie przerwy ogarnąć drużynę. Jego posada jednak wisi na włosku, czyli można powiedzieć sytuacja w Manchesterze United jest analogiczna do tej w Legii Warszawa. Liverpool na razie wygrywa wszystko jak leci, jego ewentualna strata punktów byłaby na pewno sporą niespodzianką. Z drugiej strony kiedyś zawsze musi być ten pierwszy raz…