Piłka w weekend – subiektywna zapowiedź Kamila Rybikowskiego

Przepraszam na wstępie wszystkich moich zacnych czytelników, że w zeszłym tygodniu nie było polecanek. Na usprawiedliwienie siebie podam, że nie było wielu hitowych meczów a ten, który miał być szlagierem (polecał go sam premier Morawiecki), czyli Atletico – Barcelona był dość nudny. Swoją drogą ostatnimi czasy te mecze polotem specjalnym nie grzeszyły a szkoda, bo pamiętam za dawniejszych czasów wspaniałe widowiska z udziałem tych dwóch ekip.

Co polecam na ten weekend? Pierwsza rzecz polecałem już wczoraj na blogu – Inter kontra Roma. Zapowiadał się lepiej, niż wyglądał, ale miejmy nadzieje kolejne pojedynki już nie zawiodą.

Borussia Monchengladbach – Bayern Monachium

Termin: Sobota, 7 grudnia godzina 15.30

Rozgrywki: Bundesliga

Transmisja: Eleven Sport 1

Dlaczego warto śledzić ten mecz?: Bayern to najmniej obliczalna drużyna w tym sezonie. Nigdy nie możemy być pewni tego, z jaką formą wyjdą na dane spotkanie Bawarczycy. Czy będzie to drużyna, która przejedzie się jak walec po rywalu jak w starciach z Tottenhamem w Lidze Mistrzów czy w klasyku z Dortmundem. Czy też zobaczymy ekipę ślamazarną i niezdarną jak w pamiętnym meczu z Frankfurtem, czy w zeszłym tygodniu z Bayerem. Gladbach to ciekawy przypadek. W poprzednim sezonie zwolniono trenera Ditera Heckinga, który mocno rozwinął ten zespół. Był to całkowicie niezrozumiałe posunięcie, ale chyba się opłaciło, bo nowy trener Marco Rose spowodował, że zespół osiągnął dalszy postęp. Grają nieustępliwie, czasem na granicy agresji. Są jak zdolny, dobrze zapowiadający się młody bokser. W lidze jednak takiej jak niemiecka hegemon jest tylko jeden, nawet jak ma swoje doczesne problemy. Żeby móc poważnie mówić o drużynie Rose, jako potencjalnym kandydacie do mistrza muszą to dziś potwierdzić w starciu z Bawarczykami.

Manchester City – Manchester United

Termin: Sobota, 7 grudnia godzina 18.30

Rozgrywki: Premier League

Transmisja: Canal + Sport 2

Dlaczego warto śledzić ten mecz: Z Derby Manchesteru od zawsze były elementem naszego piłkarskiego życia. Różna była jednak doza zainteresowania, jakim się one cieszyły. Przed laty śledziliśmy pojedynek wielkiego United ze znacznie skromniejszym sąsiadem. Coś jak Derby Turynu, Barcelony czy Rotterdamu. Od kiedy jednak w 2008 roku Szejkowie kupili Manchester City i popularni „Obywatele” dostali solidny zastrzyk petrodolarów pod względem sportowym rywalizacja o przodownictwo w tym przemysłowym mieście stała się jedną z najbardziej oczekiwań piłkarskich potyczek, porównywalną z Derbami Madrytu a prześcigającą nawet tak uznane derby, jak mediolańskie czy rzymskie. Wszak mierzyły się ze sobą ekipy o aspiracjach europejskich. Dziś możemy powiedzieć, że lekko wróciliśmy do stanu sprzed 2008 roku, z tym że…obie ekipy zamieniły się miejscami. To City jest urzędującym mistrzem a United średniakiem ze środka tabeli. MU to jednak średniak, który na rolę średniaka się nie godzi. Solskjaer uratował posadę wygrywając prestiżowy z jego perspektywy mecz z Tottenhamem, którym kieruje jego poprzednik. Spodziewana porażka w derbach nie spowoduje, że będzie odchodził z klubu, więc może pozwolić sobie na nieco luzu. A ten może dać United możliwość sprawienia niespodzianki, która chyba ostatecznie pogrążyłaby szanse City na obronę tytułu.

Lazio Rzym – Juventus Turyn

Termin: Sobota, 7 grudnia godzina 20.45

Rozgrywki: Serie A

Transmisja: Eleven Sport 1

Dlaczego warto śledzić ten mecz?: Wczorajsze spotkanie Interu z Lazio dało temu meczowi dodatkowy podtekst. Jeśli Juventus pokona rzymian to wróci na pierwsze miejsce w tabeli. Lazio za to zgarniając komplet punktów ma szansę wyraźnie zbliżyć się do prowadzącej, lecz nieco dyszącej czołowej dwójki. Lazio jest fenomenem, drużyna ta przed sezonem właściwie się nie wzmocniła. Nie straciła też jednak nikogo istotnego i jak widać zgraniem i ustabilizowaniem składu udało jej się osiągnąć spory postęp. W zeszłym sezonie miewali przebłyski dobrej formie, wygrali przecież Coppa Italia, ale w lidze miewali częste wahania formy. Dziś to ustabilizowali, choć kosztem rywalizacji w Lidze Europy, z którą najpewniej pożegnają się po rundzie grupowej. Upragniona i niezdobyta od wielu lat Liga Mistrzów staje się dla Lazio coraz bardziej realna. Dziś czeka ich jednak przeszkoda najtrudniejsza z możliwych, Juventus będzie chciał wykorzystać potknięcie Interu i po raz kolejny udowodnić do kogo należy palma pierwszeństwa we Włoszech.

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa

Termin: Niedziela, 8 grudnia godzina 17.30

Rozgrywki: Ekstraklasa

Transmisja: Canal +

Dlaczego warto śledzić ten mecz?: Pierwszy raz w historii Stadionu Miejskiego sektor gości zostanie zapełniony do ostatniego siedzenia (choć oczywiście nikt na żadnym krześle siedzieć nie będzie). Pozostałe trybuny tez się zapewnią, możliwe jest nawet SOLD OUT (tak tak, niedowiarki we Wrocławiu może być komplet!). Śląsk radzi sobie świetnie, przystępuje do tego meczu jako lider, ale dalej uważam, że nie faworyt. Legia bowiem jak chce naprawdę być, pokazać, że wyrasta ponad tą ligę to powinna umieć przyjechać do takiego Wrocławia i zgasić zapalony płomień nadziei, doprowadzając do pierwszej porażki wrocławian na swoim stadionie w tym sezonie. Ja jednak jako fan Śląska jestem dobrej myśli. Oby piłkarzom Lavicki atmosfera meczu nie pętała nóg, a jeśli zagrają ze swoją znaną konsekwencją taktyczną i wykorzystają nadarzające się okazje to są w stanie Legię użądlić. Swoją drogą dawno już nie było meczu w Ekstraklasie o takiej otoczce i aż żal, że TVP nie zmieniła planów i jednak nie zaproponowała szerszej publice transmisji tego meczu. Spotkanie wystara się bowiem na mecz rundy co najmniej. Ja oczywiście melduje się na stadionie, czegoś takiego nie można przegapić.

Marsylia – Bordeaux

Termin: Niedziela, 8 grudnia godzina 21.00

Rozgrywki: Ligue 1

Transmisja: brak

Dlaczego warto śledzić ten mecz: Od kiedy polscy nadawcy przestali transmitować francuską ligę, ona sama stała się trochę takim kolegą z klasy, z którym po opuszczeniu szkoły nieco straciliśmy kontakt. Niby czasem odezwiemy się do niego i dowiemy co tam u niego słychać, ale brakuje już codziennego kontaktu. Dlatego staram się czasami w swoich zapiskach przypomnieć, że ta liga istnieje i ma się w miarę dobrze. Ze względu na wahania formy PSG są drużyny, które depczą klubowi ze stolicy po piętach. I należą do nich właśnie bohaterowie ostatniego przeze mnie polecanego meczu. Marsylia została sponiewierana przez Paryż w bezpośrednim meczu, ale do tego momentu wygrywa wszystko jak leci i awansowała na pozycję wicelidera. Bordeaux od początku sezonu trzymał się w czubie, choć ostatnio zdarzało mi się kilka razy punkty zgubić. Faworytem są, więc chyba będący na fali gospodarze. Warto jednak spojrzeć na drużynę Bordeaux. Ceniłem styl Fiorentiny Paulo Sousy a dziś powiela go nieco we Francji.