Prestiżowy Turniej Czterech Skoczni coraz bliżej

Zaraz po okresie świątecznym, 29 grudnia, skoczkowie narciarscy przystąpią do rywalizacji w Turnieju Czterech Skoczni. Będzie to już 68. edycja tych prestiżowych zmagań. W czterech miastach odbędą się turniejowe konkursy. Triumfatorem poprzedniej edycji był Ryoyu Kobayashi, który później został także zwycięzcą cyklu PŚ. Zmagania TCS będą pierwszym, poważnym sprawdzianem w sezonie 2019/2020.

Konkursy Turnieju Czterech Skoczni od ponad sześćdziesięciu lat dostarczają sportowych emocji. Wszystko za sprawą rywalizacji w nieco innych zasadach. Skoczkowie po serii kwalifikacyjnej dobierani są w pary i w samym konkursie, lepszy zawodnik z pary awansuje do finałowej rundy. Par łącznie jest 25. Pozostałą piątkę zawodników uzupełniają przegrani z najlepszymi notami

Formuła przyciąga

Wielokrotnie podczas Pucharu Świata można zobaczyć sytuacje, w których kibice oczekują głównie na pojawienie się na belce startowej tych najlepszych nazwisk. Widzimy je zazwyczaj pod koniec stawki. W systemie K.O., którym rozgrywany jest TCS, sytuacja wygląda nieco inaczej. Już od samych kwalifikacji trzeba przykładać uwagę do oddawanego skoku.

Triumf w rundzie eliminacyjnej pozwala w zawodach mieć za rywala ostatniego zawodnika, który awans wywalczył, więc tego z 50. miejsca. Tym samym, droga do zdobycia pucharowych punktów staje się prosta. Lista startowa konkursów każdorazowo układana jest z uwzględnieniem par.

Nie zawsze formuła K.O. ma zastosowanie. W wyjątkowych sytuacjach się z niej rezygnuje i rozgrywa zmagania tradycyjną metodą, znaną z Pucharu Świata. Dzieje się tak, gdy kwalifikacje zostaną odwołane i do zawodów przystępują wszyscy zgłoszeni zawodnicy. Należy zwrócić jednak uwagę, iż wtedy cały konkurs traci element widowiskowości.

Jest o co walczyć

Skoczkowie w ramach Turnieju Czterech Skoczni rywalizują o główną nagrodę, którą jest Złoty Orzeł. Poza nią oczywiście otrzymują gratyfikacje finansowe. Kiedyś, w czasach triumfu Adama Małysza w TCS, kluczową nagrodą tej imprezy był samochód marki Audi. Z obdarowywania zawodników samochodami zrezygnowano. Głównie z uwagi na wysokie cła i niezbyt opłacalne sprowadzanie tych pojazdów do krajów triumfatorów TCS.

Skoczkowie zdobywają także punkty do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Prowadzona jest również inna klasyfikacja – zawodników, którzy podczas jednego turnieju wygrali wszystkie cztery konkursy. Do tej pory dokonało tego trzech skoczków. Pierwszym z nich był Niemiec – Sven Hannawald. Później do tego grona dołączył reprezentant Polski – Kamil Stoch, a w zeszłym sezonie taki sam sukces osiągnął Japończyk – Ryoyu Kobayashi.

Emocje będą wielkie

Turniej Czerech Skoczni to w rzeczywistości pierwsza, poważna impreza sportowa dla skoczków w każdym sezonie Pucharu Świata. To właśnie na TCS większość zawodników chce przygotować wysoką formę, aby z powodzeniem rywalizować. Warto jednak zwrócić uwagę, iż sumują się noty uzyskane w każdej z serii konkursowych. Od samego początku niemiecko-austriackiego turnieju należy prezentować dobrą dyspozycję, żeby włączyć się do walki o Złotego Orła.

Wypełnione trybuny po brzegi, sportowe emocje, a także odpowiednia oprawa sprawiają, że kibice skoków zawsze chętnie zasiadają przed telewizorami, aby śledzić zmagania w TCS. W sezonie 2019/2020 zobaczymy już 68. edycję Turnieju Czterech Skoczni. Najpierw odbędą się zmagania w Oberstdorfie, następnie Garmisch-Partenkirchen. Po niemieckiej części, zawodnicy przeniosą się do Austrii, gdzie czeka ich rywalizacja w Innsbrucku i Bischofshofen. 29 grudnia czeka pierwszy konkurs, natomiast dzień wcześniej kwalifikacje do zmagań w Oberstdorfie.

Stoch w gronie faworytów

Spora liczba skoczków marzy o triumfie w 68. edycji TCS. W gronie faworytów znajdują się także Polacy, z Kamilem Stochem na czele. Polak do tej pory dwukrotnie w tym sezonie zajął miejsca na podium indywidualnie. W Wiśle był na jego najniższym stopniu, natomiast w sobotnich zmaganiach w Engelbergu zwyciężył. Do tego dwa razy miał “pudło” wraz z drużyną.

Nie tylko Stoch, ale i inni skoczkowie także mają apetyt na wygranie Turnieju Czterech Skoczni. Lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata – Ryoyu Kobayashi – będzie chciał powtórzyć ubiegłoroczny wyczyn. Niemcy szczególnie liczą na Karla Geigera, a Austriacy mają kilku sportowców, mogących walczyć o triumf. W tym gronie jest Stefan Kraft, Philipp Aschenwald, Jan Hoerl oraz Daniel Huber. Oczy Słoweńców głównie będą zwrócone na Petera Prevca, a z grona Norwegów mocny będzie młody Marius Lindvik. Doświadczeni – Robert Johansson i Johann Andre Forfang z pewnością także nie odpuszczą.

Od początku sezonu 2019/2020 organizatorzy każdych zawodów mają problemy z pogodą. Trudno zatem wskazać obiektywnie, kto w jakiej formie się znajduje. Rozstrzygnięcia poszczególnych konkursów bywały bowiem różne.

Odwilż w całej Europie daje się we znaki również organizatorom TCS. Okres świąteczny będzie dla nich z pewnością czasem wytężonej pracy, aby odpowiednio przygotować obiekty. Kiedyś trudno było sobie wyobrazić grudzień bez śniegu. W ostatnim czasie ta tendencja się zmienia i coraz częściej mamy do czynienia z iście wiosennymi temperaturami w trakcie Bożego Narodzenia. Turniej Czterech Skoczni jest jednak tak istotną imprezą w kalendarzu PŚ, że trudno sobie wyobrazić, aby nie udało się przygotować skoczni do rozgrywania zawodów.