Koreańska cena sławy. Jak zostać idolem?

W ciągu ostatnich kilku lat k-pop, czyli koreański pop, zyskał sporą popularność nie tylko w Azji ale i poza nią. Za sprawą takich zespołów jak BTS czy BlackPink, które stały się znane szczególnie w Stanach Zjednoczonych, koreańska popkultura przeżywa swój szybki rozwój na całym świecie. Występy w programie Ellen Degeneres, koncerty na Coachelli czy światowe trasy to tylko niewielki fragment życia gwiazd k-popu.

Koreańska popkultura wykracza jednak znacząco poza przemysł muzyczny, a sami idole, jak określani są koreańscy celebryci, to zwykle osoby wielozadaniowe. Nie ograniczają się oni tylko do jednej branży – często muzycy pochodzący z Korei Południowej są jednocześnie aktorami i modelami, a samo określenie k-popu coraz częściej rozszerza się na inne aspekty życia, takie jak gry komputerowe, modę, kuchnię czy sport. K-pop stał się swego rodzaju subkulturą i sposobem życia. I chociaż światowej skali sława brzmi jak bajka, a piękne stroje i kosmetyki reklamowane przez idoli kuszą niejedną osobę, taka kariera ma swoją ciemną stronę, a cena sławy potrafi być bardzo wysoka.

Taśma produkcyjna

S.M. Entertainment, YG Entertainment i JYP Entertainment – to właśnie te trzy wytwórnie muzyczne w największym stopniu odpowiadają za „produkcję” koreańskich idoli. „Wielka trójka”, jak często określane są te firmy, funkcjonują nie tylko jako dystrybutorzy muzyki i dostawcy towarów, ale także jako przedstawiciele artystów. Odpowiadają za rekrutację, szkolenia, marketing i PR. Przemysł muzyczny w Korei Południowej rozwinięty jest na ogromną skalę, a proces tworzenia nowych gwiazd k-popu jest czasochłonny i wymagający dobrego przygotowania.

To właśnie założycielowi S. M. Entertainment przypisuje się stworzenie systemu szkoleń, który sprawia, że koreańskim idolem nie może zostać każdy, kto tego zapragnie. Metoda wymyślona przez Lee Soo-mana polega na tym, że koreańscy stażyści, określani jako „trainee”, przed swoim wielkim debiutem przechodzą przez szkolenie, które nie jest dokładnie określone w czasie. Zdarza się, że bycie „trainee” trwa nawet kilka lat. Zwykle Koreańczycy, którzy pragną zostać gwiazdami k-popu, swoją karierę i trening rozpoczynają już w wieku kilkunastu lat. Nierzadko zostają stażystami, kiedy są jeszcze niepełnoletni.

Część koreańskich idoli zostawiła swoją rodzinę i przeprowadziła się z dala od niej w celu spełnienia swoich marzeń. Jedną z takich osób jest na przykład Park Chae-young, członkini dziewczęcego zespołu o nazwie BlackPink. Rose, bo taki pseudonim przybrała jako idolka, urodziła się w Nowej Zelandii, skąd przeprowadziła się do Seulu w wieku 15 lat, by zostać trainee w YG Entertainment. Zespół, do którego dołączyła, debiutował 4 lata później – tyle właśnie trwał okres szkolenia dziewczyny. Również druga członkini zespołu trenowała przez 4 lata, jednak dla dwóch pozostałych dziewczyn czas ten wynosił 5 lat – dołączyły one do wytwórni rok wcześniej i były trainee aż do momentu złączenia całej czwórki w zespół w 2016 roku.

Z sytuacji BlackPink, a także wielu innych k-popowych grup, można wywnioskować, że to właśnie wytwórnia muzyczna odpowiada za formowanie grupy i dobór odpowiednich członków. Rzadko zdarza się, by trainee został solowym artystą. Muzycy, którzy obrali solową ścieżkę to najczęściej byli członkowie zespołów, które po pewnym czasie rozpadły się, lub też osoby, które oprócz działania w zespole tworzą także swoją własną muzykę. Wszystkie działania artystów są oczywiście kontrolowane przez właścicieli wytwórni, z którymi idole podpisują kontrakty trwające kilka lub nawet kilkanaście lat.

Sam okres szkolenia jest dla koreańskich idoli niezwykle trudny. Rozłąka z bliskimi, brak czasu wolnego i ciężkie treningi to tylko kilka aspektów, z którymi muszą się mierzyć przyszłe gwiazdy. Zwykle swoje szkolenie muszą łączyć z nauką, bowiem do wytwórni dołączają jeszcze przed ukończeniem edukacji. Koreańskie zespoły muzyczne są nastawione nie tylko na sam śpiew, ale także niezwykle dopracowaną prezencję sceniczną – obowiązkowe są więc lekcje tańca czy aktorstwa, które pochłaniają idolom czas zarówno w czasie szkolenia jak i po wielkim debiucie.

Jabłko na śniadanie i arbuzowa dieta

Niezależnie od tego, czy koreański idol należy do zespołu męskiego czy żeńskiego, w przemyśle k-popowym wygląd cele brytów jest niesamowicie ważny, co często wiąże się z przestrzeganiem restrykcyjnej diety. Nierzadko jest ona groźna dla zdrowia a nawet życia gwiazd. Sposób, w jaki idole prezentują się na scenie jest w Korei bardzo istotny – idealnie dopracowana choreografia, przepych i piękne stroje. Nic więc dziwnego, że sami idole również muszą być idealni, a na artystach ciąży wielka presja ze strony wytwórni i otoczenia.

Jedną z najbardziej znanych diet pośród idoli k-popowych jest dieta solowej artystki IU, piosenkarki i aktorki należącej do wytwórni LOEN Entertainment. Dieta IU zaliczana jest do jednej z najbardziej restrykcyjnych i kontrowersyjnych diet w kpopie. Ogranicza się ona do jedynie trzech posiłków dziennie, składających się z jabłka na śniadanie, pieczonego batata na lunch i kolacji w postaci proteinowego shake’a. Inną dietą, jaką stosują koreańscy idole w celu utraty wagi, jest na przykład dieta Park Bom, która swoje posiłki w trakcie diety ograniczyła do spożycia… samych arbuzów.

Na szczęście tak restrykcyjne diety stosowane są jedynie przez kilka, kilkanaście dni poprzedzające ważne wystąpienia, takie jak na przykład promocja nowego albumu czy nagrywanie teledysku. Niestety szczupła figura dalej jest ideałem piękna w Korei Południowej, a w przypadku kobiet idealna waga mieści się między 45 a 50 kilogramami. Dieta w połączeniu z ciężkimi treningami często prowadzi więc do sytuacji, w których artyści mdleją na scenie z przemęczenia i głodu.

Presja otoczenia i niewidzialne rany

Diety, ograniczenia, ciężka praca i nieustanne treningi – to tylko wierzchołek góry lodowej. Oprócz fizycznych chorób, które są widoczne i można im w porę zapobiec, koreańscy idole borykają się także z problemami natury psychologicznej. Część z nich cierpi na stany lękowe oraz depresje, co ostatnimi czasy coraz częściej wychodzi na światło dzienne. Zdarza się, że idole odchodzą od zespołów ze względu na troskę o swoje zdrowie, jednak niektórzy z nich posuwają się do odebrania sobie życia.

Jedną z głośniejszych spraw, która niewątpliwie zaalarmowała media na świecie i zwróciła uwagę ludzi na mroczną stronę koreańskiego sukcesu, było samobójstwo członka zespołu Shinee – Kim Jong-Hyuna, który 18 grudnia 2017 roku został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu. Mężczyzna popełnił samobójstwo poprzez zatrucie tlenkiem węgla. W swoim liście pożegnalnym wyznał, że „depresja powoli go zjadała, aż w końcu nie mógł z nią wygrać”.

Depresja i samobójstwa wśród k-popowych idoli są wciąż poważnym problemem, który od czasu śmierci Jong-Hyuna coraz częściej jest poruszany w mediach. Mimo to, ciągle dochodzi do kolejnych tragedii, takich jak śmierć dwóch idolek, które w tym roku odebrały sobie życie – Goo Hary (była członkini zespołu Kara) i Sulli (członkini zespołu f(x)).

Te, oraz wiele innych spraw dotyczących koreańskich idoli, pokazują, jak bardzo toksyczny i niebezpieczny jest przemysł koreańskiej popkultury. Mimo tego, kariera k-popowych gwiazd wciąż jest marzeniem wielu osób, które każdego roku dołączają do wytwórni muzycznych, poświęcając swoje zdrowie, czas i życie.