Mistrzostwa śmierci

Sześć celnych strzałów. Po każdym z nich Humberto Carlos Muñoz krzyczał: „gol!”. Strzelał do Andresa Escobara – kapitana reprezentacji Kolumbii, który 10 dni wcześniej strzelił samobójczą bramkę na Mundialu.

Śmierć Escobara naznaczyła 2 lipca 1994 roku piętnem jednego z najsmutniejszych dni w historii piłki. W świecie zachodnim smutek mieszał się z niedowierzaniem. Niewspółmierność kary wobec winy była tak rażąca, że patrzono na tę straszliwą zbrodnię jak na akt szaleństwa. Jednak Kolumbijczykom szaleństwem wydawała się raczej decyzja Escobara o powrocie do ojczyzny.

Wojna futbolowa

Piłka dla Latynosów jest religią, a przynajmniej jest jej bardzo bliska. Diego Maradona, po bramce strzelonej ręką w meczu przeciwko Anglii, mówił o wspierającej go „ręce Boga”. Bóg zresztą zdaje się nieszczególnie przepadać za Anglikami – gdy Brazylia pokonała Synów Albionu  w Meksyku, zdaniem dziennikarzy z kraju kawy zrobiła to, przynajmniej częściowo, dzięki Jezusowi, który w kluczowych momentach „spuszczał nogę z obłoków”.

W słynnej „Wojnie futbolowej” Ryszard Kapuściński opisuje emocje, które towarzyszyły zmaganiom Salvadoru z Hondurasem w 1969 roku – od samobójstwa osiemnastoletniej sympatyczki Hondurasu, przez wybicie wszystkich okien w hotelu piłkarzy tego kraju, obrzucenie ich zgniłymi jajami i martwymi szczurami, aż po wybuch konfliktu zbrojnego między obydwoma państwami.

W zachodnim świecie piłka nożna jest się rozrywką – nawet jeśli towarzyszą jej animozje podobne do tych z derbów Glasgow czy meczów Realu z Barceloną. W świecie latynoamerykańskich konfliktów – wewnętrznych i międzynarodowych – ta rozrywka przypomina zabawę zapałkami w arsenale.

Inny Escobar

Oczywiście, przyczyn konfliktu zbrojnego nie da się sprowadzić do przegranego meczu, choćby o najwyższą stawkę, podobnie jak przyczyn zabójstwa nie można ograniczać do jednej, samobójczej bramki. Kluczowy jest kontekst.

Nazwisko Escobara stało się sławne jeszcze w latach 80’ za sprawą (niespokrewnionego z Andresem) Pablo – plasującego się swego czasu na siódmym miejscu listy najbogatszych ludzi świata miesięcznika Forbes. Przywódca kartelu z Medelin, uważany za jednego z najbardziej bezwzględnych przestępców w historii, dorobił się fortuny na produkcji i przemycie kokainy, przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych. Swoją działalność opierał na doktrynie plata o plomo – srebro lub ołów. W kontaktach z władzami przez pewien czas wystarczało to pierwsze, hojnie rozdawane w formie łapówek. Gdy jednak zawisła nad nim groźba ekstradycji do USA, Escobar zdecydował się na drugi środek, wypowiadając wojnę rządowi Kolumbii. Przypisuje mu się zabójstwo ministra sprawiedliwości i kandydata na prezydenta, atak na budynek Sądu Najwyższego, w wyniku którego zginęło 11 sędziów oraz odpowiedzialność za śmierć 110 osób w katastrofie lotu Avianca 203.

Przywódca kartelu

Rząd Kolumbii ugiął się wobec aktów terroru Escobara. Ten  natychmiast poddał się i zgodził na osadzenie w więzieniu. Więzieniu, które sam wybudował i w którym dobrał sobie strażników. Odsiadka szybko zmieniła się w farsę, bardziej przypominając luksusowe wakacje niż wyrok. Tego rząd nie mógł zaakceptować. Czarne chmury ekstradycji, ponownie zbierające się na głową narkotykowego barona, zmusiły go do ucieczki. Ścigał go nie tylko rząd, wspierany zresztą przez Amerykanów – w pogoń ruszyli także Los Pepes – bojówkarze, wspierani przez konkurujący z Escobarem kartel z Cali.

Przywódca kartelu z Medelin zginął 2 grudnia 1993 roku. Jego śmierć nie zakończyła jednak epoki krwawych sporów w Kolumbii, powodując jedynie przekazanie palmy pierwszeństwa kartelowi z Cali.

El Doctor

Pablo Escobar był przez rząd Kolumbii i światową opinię publiczną postrzegany jednoznacznie – jako zbrodniarz. Mieszkańcy rodzinnego Medellin patrzyli na niego równie jednoznacznie – jak na bohatera. Dla nich El Doctor był lokalną wersją Robin Hooda. Wspierając lokalną społeczność poprzez budowę osiedli, szpitali, szkół i świątyń zdobył ogromną popularność wśród biedoty. Zainwestował również ogromne pieniądze w piłkę nożną. I w tym punkcie zaczynają krzyżować się losy kolumbijskiej mafii i sportu, a także losy dwóch Escobarów.

Mecz w więzieniu

Pablo sponsorował budowę boisk i rozgrywki młodzieżowe. Oczywiście i tutaj uciekał się korupcji, jednak to właśnie zaangażowanie Escobara i innych przedstawicieli świata przestępczego dało kolumbijskiej piłce zastrzyk gotówki pozwalający nie tylko wyszkolić, ale też zatrzymać w kraju największe gwiazdy. Nawet, jeśli kluby piłkarskie służyły kartelom jako pralnie brudnych pieniędzy, to były to pralnie, o które wyjątkowo dbano.

Powszechnie uważa się, że to właśnie Pablo Escobar stał za powstaniem potęgi Atletico National – klubu z Medellin, który w 1989 roku sięgnął po Copa Libertadores. W zespole tym grał Andres Escobar. Zagrał również później, jako reprezentant kraju, w więzieniu – w meczu zorganizowanym na specjalnie życzenie Pablo.

Kolumbijska piłka na poziomie, który osiągnęła w pierwszej połowie lat 90’, nie zaistniałaby bez mafii narkotykowej. Śmierć Pablo Escobara nie zakończyła tych wzajemnych powiązań. Mundial 1994 był tego tragicznym dowodem.

Oczekiwania

Kolumbijczycy zostali przez turniejem obwołani faworytem do złotego medalu i to przez nie byle kogo, bo przez samego króla futbolu – Pele. Jednak już na początku mistrzostw spotkało ich rozczarowanie, gdyż trafili na Rumunię, która właśnie wówczas objawiła światu swoją potęgę. Prowadzony przez swoich liderów – George Hagiego, zwanego Maradoną Karpat i Florina Răducioiu – zespół z Europy pokonał Kolumbię 3:1.

W szatni kolumbijskiej rozpętało się piekło. Mówiono o gigantycznych pieniądzach, które narkotykowi baronowie postawili na awans swojej reprezentacji. W wyniku nacisków, ze składu wycofał się Barrabas Gomez. Piłkarzom zaczęto grozić śmiercią.

Samobój

Trenerzy przed meczem starają się chronić zawodników przed wszelkimi wpływami zewnętrznymi,  by mogli oni skupić się tylko a grze. W przypadku Kolumbijczyków było to niemożliwe. Myślami byli w domu, zatroskani o bezpieczeństwo swoich rodzin i własną przyszłość. W tej sytuacji nie dziwi porażka 1:2 w meczu z USA i przedwczesne odpadnięcie z Mundialu. Pech chciał, że jedną z bramek dla USA zdobył, pokonując własnego bramkarza, Andres Escobar.

Po Mundialu trener Maturana doradzał swoim podopiecznym, aby zostali w Stanach, do czasu, aż emocje w kraju nieco opadną. Andres otrzymał propozycję od jednej ze stacji telewizyjnych, aby zostać do końca Mistrzostw w charakterze komentatora. Chciał jednak wrócić do kraju.

Jedenastka

Przed powrotem Andres napisał w artykule dla dziennika El Tiempe: „Musimy iść dalej. Życie na tym się nie kończy”. Nad ranem 2 lipca został zastrzelony przed barem w dzielnicy El Poblado. Miał 27 lat. Zabójcą był Humberto Carlos Muñoz, kierowca Santiago Gallóna, podejrzewanego o handel narkotykami i postawienie olbrzymich pieniędzy na reprezentację Kolumbii. Gallón był na miejscu zbrodni. Mówiono, że Muñoz, strzelając do Escobara, wykonywał polecenia swojego szefa. Prokurator nie wniósł jednak oskarżenia przeciwko Gallónowi, co zrodziło podejrzenia o korupcję. Zabójca otrzymał karę 47 lat pozbawienia wolności. Po jedenastu latach wyszedł za dobre sprawowanie.

Rzeczywistość

Przyczyna zabójstwa Escobara pozostaje nieznana. Wersja o zemście baronów narkotykowych nie została potwierdzona. Bez względu jednak na przyczynę wydaje się, że śmierć Escobara nie była dla Kolumbijczyków zaskoczeniem. Przy piłce tak powiązanej z przemysłem narkotykowym, przy tak licznych interesach i tak wielkich oczekiwaniach, tragiczny los piłkarza był scenariuszem możliwym do przewidzenia.

Andres Escobar musiał być świadom zagrożenia, przed którym staje. Jego decyzja wymagała odwagi i wiary – wiary we własny naród, ale też w piłkę, która nie dzieli, a łączy.

Ta idea – piłki budującej solidarność, wzajemny szacunek, zrozumienie i pokój jest ideą wciąż żywą. Jest też ideą piękną i wartą kultywowania. Czasami jednak idea trafia na rzeczywistość i jest zwyczajnie bezradna.