Przewodniczący wszystkiego

„Czy nam się to podoba czy nie, a w większości nam się nie podoba, Xi Jinping będzie osobiście najbardziej wpływowym czynnikiem kształtującym region przez najbliższe pięć lat” – napisał na łamach „Australiam Financial Review” dwa dni przed rozpoczęciem XIX Kongresu Geoff Raby (czyli 16 października 2017 roku), były ambasador Australii w Pekinie. Dyplomata nie pozostawia złudzeń – „Xi Jinping wywrze ogromny wpływ na pokój i stabilność w regionie, a w efekcie na australijskie bezpieczeństwo i powodzenie w interesach”.

Dla Australii i także dla Nowej Zelandii nowe Chiny to właśnie Xi Jinping a wraz z nim cała nowoczesna machina ekonomiczno-militarno-wojskowa, która rozgrywa nie tylko region ale i świat na nowych warunkach. Prezydent Xi podczas pierwszej kadencji (2012 – 2017) zerwał z jedną z sześciu zasad Deng Xiaopinga zawartych w tzw. strategii 24 znaków. Chodzi o „ukrywanie własnych możliwości” (韬光养晦 tāoguān gyǎnghuì, wym. taogłan gjanghłej), czyli o nieodkrywanie prawdziwych intencji i celów.

Chiny Xi nie bały się budować sztucznych wysp na Morzu Południowochińskim, tworzyć pierwszą zagraniczną bazę wojskową, gromadzić żołnierzy na styku trzech państw z Indiami i Bhutanem. Praktycznie cała wyliczanka wprowadzona w życie przez następcę Mao, czyli także „obserwowanie chłodne i spokojne”, „zabezpieczanie pozycji”, „zdobywanie zaufania”, „czekanie na swój czas nie wychodząc przed szereg” oraz „nie podnoszenie głowy żądając przywództwa”, po 40 latach od śmierci Wielkiego Sternika ustąpiła miejsca nowoczesnemu maoizmowi. Myśli z „Czerwonej książeczki” zyskują nowe życie w wirtualnej rzeczywistości, a analitycy mówią o „cyfrowym leninizmie” spod znaku Xi.

Kraj zmierza ku doskonałej inwigilacji obywateli, w ciągu najbliższych miesięcy ma zostać wprowadzony w życie system rozpoznawania twarzy każdego z miliarda czterystu milionów Chińczyków, a dodatkowo rzeczywistość sprzężona z internetem na coraz większej liczbie płaszczyzn opłaci się bardziej tym, którzy będą stosować się do doktryn partii. Krytyka KPCh, nieprzychylne oficjalnej doktrynie wpisy, zachowania niepopierane przez władzę przełożą się na mniej punktów w partyjnym rankingu. Polityczna poprawność zostanie oceniona rządowym algorytmem i wprowadzona w każdy komunikator, sieć społecznościową, system internetowych płatności, cyfrowe portfele, rachunki, bilety, usługi – słowem wszystko, co już dziś działa i ułatwia życie 760 mln chińskich internautów. Grupa liczniejsza od wszystkich mieszkańców Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej razem wziętych obecna w chińskiej sieci mogłaby w końcu wiele namieszać, jeżeli pozostawiono by ją samej sobie.

Prezydent Xi staje się zatem w mediach „przewodniczącym wszystkiego”, którego wizerunek buduje się w mediach określeniami nie pozostawiającymi wątpliwości. Xi jest cíxiáng (慈祥, miły, wym. c’hisian) i héǎikěqīn (和蔼可亲, grzeczny, uprzejmy, wym. heajkecin). Przez lata znany bardziej jako mąż pozostający w cieniu znanej z kariery muzycznej żony (Peng Liyuan) przed XIX Kongresem zdążył urosnąć do rangi drugiego reformatora kraju po samym Mao. Seriale dokumentalne nadawane latem 2017 roku w państwowej telewizji CCTV gloryfikują jego dokonania, państwowe dzienniki publikują serie infografik, na których słupki ilustrujące postępy Chin pod każdym względem pną się nieustannie w górę.

Chiny XXI wieku to Xi, podobnie jak ład w Azji, stabilność ekonomiczna świata i gwarancja pokoju dla wszystkich, którzy przyłączą się do nowego chińskiego nurtu. Hasło z Chin sprawdzi się także w Nowej Zelandii – 撸起袖子加油干 czyli „podwińcie rękawy i ciężko pracujcie” (lūqǐ xiùzǐ jiāyóu gān, wym. luci siołdzy dziajoł gan)  wypowiedziane przez Xi na chiński Nowy Rok 2017 zostało po kilku miesiącach wykorzystane także podczas kampanii wyborczej nowozelandzkiej Partii Pracy zastępując chińską wersję sloganu „Let’s do it” (Zróbmy to).