Sto lat samotności z chińską charakterystyką

W obecnych Chinach przewodniczącego Xi Jinpinga wszystko musi mieć “chińską charakterystykę”, 中国特色 (zhongguo tese). Chińską wyjątkowość akcentuje się w każdym aspekcie życia. 特色 (tese) idzie w parze z 梦 (meng), czyli snem, również po chińsku.

Pekin wysyła w świat komunikat o sukcesie od podstaw i śni o potędze dostępnej dla wszystkich na wzór amerykańskiej kariery od pucybuta do milionera. Z pomocą w rozumieniu meandrów tej rzeczywistości przychodzi Yan Lianke, chiński pisarz.

Kroniki eksplozji

We wstępie do “Kronik eksplozji” (wydane w 2019 roku przez Państwowy Instytut Wydawniczy w tłumaczeniu Joanny Krenz) Yan nie pozostawia wątpliwości, z czym trzeba mierzyć się, mówiąc o nowoczesnych Chinach: “Dzisiejsze Chiny pędzą naprzód w szaleńczym tempie, starając się w jak najkrótszym czasie nadrobić i prześcignąć to, czego osiągnięcie Europie i Ameryce zajęło dwa stulecia. Liczą się tylko cele, a nie proces i sposoby ich osiągania. Nieprzebierające w środkach działanie na skróty, stało się filozofią sukcesu oraz drogą do rozwoju i dobrobytu. Władza i pieniądze opętały dusze miliarda i czterystu milionów ludzi zamieszkujących starożytną chińską ziemię, sprawiając, że dzień w dzień dochodzi na niej do przerażających wydarzeń niedających się przewidzieć w najczarniejszych wyobrażeniach”. Pisarz dokłada następnie stwierdzenie, że w dzisiejszych Chinach próżno szukać logiki, kryteriów osądu i hierarchii. Nie ma po nich śladu, a stosunki międzyludzkie rozsypały się w pył.

Zdaniem autora taki nowy rodzaj rzeczywistości wymaga nowego sposobu jej opisywania. Yan zapowiada zatem po kilku akapitach, że jego “Kroniki” są skrzyżowaniem stylu Kafki z “Przemiany”, który określa jako akauzalność oraz realizmu magicznego wprowadzonego do światowej literatury przez Marqueza w “Stu latach samotności”. Dzieło Yana portretujące nowe Chiny musi mieć jednak jakąś odrębną charakterystykę, żeby chińskość oddać jak najwierniej. “Kroniki” stają się zatem zapisem mitorealistycznym.

Tytułowa eksplozja

Autor tłumaczy, że “realizm pozostaje bezwzględnie wierny związkom logicznym i odpowiedniości przyczyny i skutku. Literatura absurdu zwykle rozrywka te zależności. Realizm magiczny przywraca przyczynowość, ale odwraca wzajemną proporcjonalność przyczyny i skutku. Mitorealizm natomiast identyfikuje pod powierzchnią chińskiej rzeczywistości wewnętrzną przyczynowość”. Bez niego zdaniem pisarza nie bylibyśmy w stanie “dotrzeć do jądra, którego aktywność powoduje chaos i prowadzi do pękania fasady rzeczywistości”.

Dalej robi się juz tylko coraz bardziej ponuro. Tytułowa Eksplozja to niewielka wioska, która na przestrzeni lat ewoluuje przez kolejne etapy rozwoju, stając się na koniec miastem prefekturalnym. To streszczenie chińskiej historii sukcesu, tamtejszy poradnik “Megalopolis dla opornych” albo “Jak stworzyć drugi Szanghaj w weekend?”. Opowieść o niewiarygodnym skoku społecznym skupia się wokół jednego rodu, ktorego czterej bracia odciskają własne piętno na Eksplozji i jej mieszkańcach.

Tylko dla własnych korzyści

W mitorealizmie Yana przywódców słuchają się nie tylko mechanizmy rynkowe, ale i pogoda oraz zwierzęta. Śnieg wywołuje się odpowiednim dekretem, pieczątka burmistrza na oficjalnym druku ożywia nawet obumarłe rośliny. Sukces ma jednak nie do końca wiarygodne podstawy. Bracia Kong zbudowali swoją pozycję równając z ziemią pozycję wcześniejszego sołtysa Zhu. Na ponad 500 stronach opowieści handluje się stanowiskami, przekupuje ludzi i dba tylko o własne interesy. Przedsiębiorczość mieszkańców główny z braci Kongów tworzy poprzez zachęcanie do okradania przejeżdżających nieopodal składów kolejowych. Gdy wraz z postępem technologicznych w Chinach pociągi przyspieszają, kradzież staje się niemożliwa i źródło łatwego (przez lata jedynego) zarobku kończy się z dnia na dzień.

Mitorealizm towarzyszy Yanowi także w “Śnie wioski Ding”. Bohaterowie drugiej powieści budują swój chiński sen na sprzedaży krwi. Na chińskiej prowincji nie stosuje się jednak znanych nam norm sanitarnych, bowiem liczy się tylko maksymalizacja zysku. Ludzie masowo oddają krew, schną niczym wióry, a wioska Ding bogaci się w imponującym tempie. Nie ma się czego bać, bo taki model wzrostu ekonomicznego stosuje się w całym regionie, jednak w pewnym momencie natura daje o sobie znać i dawcy zaczynają równie szybko zapadać na HIV i umierać.

Poznawanie Chin

Nie sposób pojąć Chiny w weekend albo nawet w miesiąc. Tamtejsza kultura nie ułatwia zadania posługując się monosylabicznymi nazwiskami, czy nazwami dynastii, które po kilku stronach pierwszej z brzegu książki o chińskiej historii mieszają się w głowach w niezrozumiałym zlepku pojęć oraz epok. Potrzeba konsekwencji, wysiłku i wytrwałości, by do znanej powszechnie “wazy z epoki Ming” dopisać we własnej głowie odpowiedni kontekst historyczny.

Poznawanie Chin nie jest jednak misją niemożliwą do wykonania. Nauczyć się można wszystkiego, także tego co chińskie. Warto iść w tym kierunku, bo dzięki odpowiedniemu aparatowi poznawczemu “Kroniki Eksplozji” czy “Sen wioski Ding” otwierają przed nami kolejne płaszczyzny opowieści. A i tych opisanych przez Yana Lianke jest przecież aż nadto, by dowiedzieć się o Chinach wiele w niecodzienny sposób.

Sam pisarz jest w kraju na cenzurowanym. Mieszka w Pekinie, ale jego książki są zakazane. W myśl starej zasady, że daje się wiarę jedynie zdementowanym informacjom, proponowany przez pisarza mitorealizm jest z pewnością bardzo ciekawym oknem do chińskiej duszy. Oczywiscie, oknem o chińskiej charakterystyce.