Ukraina – nowy rok, nowa nadzieja

Od 5 lat na Ukrainie trwa konflikt zbrojny. Donbas i Krym to miejsca, które kojarzą nam się z konfliktem między Ukrainą a Rosją.

To, że media dziś mniej mówią o tym, co dzieje się na Ukrainie, wcale nie oznacza, że konflikt się zakończył, co więcej… nadal trwa, a Ukraina zmaga się z wieloma innymi problemami, które mogą być w przyszłości bardziej destrukcyjne niż zajęte tereny przez Rosję.

NOWE POKOLENIE

70 lat komunizmu na Ukrainie do dzisiaj zbiera żniwo. Odzwierciedlają to m. in. trudności wielu młodych ludzi w radzeniu sobie z codziennością życia. Złe nawyki utrzymują się np. w administracji publicznej, która jest mocno skorumpowana. Wielu Ukraińców ma poczucie, że ich kraj nie ma przyszłości, a młodzi, których na to stać po prostu emigrują. Młodzi ludzie z biednych rodzin popadają w depresję, a brak jakichkolwiek nadziei na lepsze jutro prowadzi do uzależnienia od alkoholu,
a w konsekwencji do rozpadu rodzin, śmierci itp. Według danych z 2017 r. 40% zgonów wśród mężczyzn spowodowanych jest konsekwencją picia alkoholu, u kobiet jest to odsetek na poziomie 22%. 

Dodatkowo 65% dzieci dorasta bez ojca; codziennie dokonuje się ok. 300 aborcji i to w kraju, w którym brakuje dzieci. Współczynnik urodzeń wynosi obecnie 1,38 – podczas gdy musi on wynosić przynajmniej 2,1, aby zastąpić obecne pokolenie.

WIARA DAJĄCA NADZIEJĘ

Abp Claudio Gugerotti, nuncjusz apostolski na Ukrainie, podkreśla, że wyżej wymienione problemy to konsekwencja braku nadziei w społeczeństwie i braku miłości w rodzinach.

Kościół katolicki na Ukrainie składa się z Kościoła greckokatolickiego i Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego. Warto jednak wspomnieć o tym drugim, mimo że liczy nie więcej niż 1,5 mln wiernych, to jego wkład w duchowość Ukraińców jest mocno zauważalna. Obrządek łaciński u naszych wschodnich sąsiadów powrócił do życia po epoce komunizmu, a jego głównym motorem napędowym są młodzi ludzie. Kościół ten widoczny jest szczególnie w strefie działań wojennych na wschodzie kraju, zapewniając mieszkańcom zarówno wsparcie materialne, jak i duchowe za pośrednictwem chrześcijańskiego centrum ratunkowego. Pomaga również tym, którzy uciekli ze strefy wojennej, aby mogli odbudować swoje życie na nowo.

Członkowie Kościoła wyraźnie widzą problemy, poza procesami i udrękami politycznymi, które dotykają kraj, mają świadomość, że szczególną troską trzeba otoczyć rodzinę. Świadectwo tego, że można mieć nadzieję na lepsze jutro dają przede wszystkim ojcowie rodzin wielodzietnych, którzy żywo angażują się w życie swoich parafii. Zdarzają się rodziny, gdzie jest piątka, siódemka, a nawet dziesiątka dzieci, co jest czymś wyjątkowym, przede wszystkim na Ukrainie. Ojcowie ci są gotowi przezwyciężyć brak nadziei i wyraźnie o tym mówią innym. Swoją postawą pokazują, że przyszłość Kościoła leży w rodzinie opartej na wierze.

Członkowie wspominanych rodzin wielodzietnych należą często do wspólnot, takich jak Droga Neokatechumenalna, Rodzin z Nazaretu, kościołów domowych itp.

Wspólnoty te są miejscami duchowego dynamizmu, w których chrześcijanie mogą spotykać się i dzielić w bardzo pozytywny sposób.

Nie oznacza to, że wszystko jest w idealnym porządku. Warto wspomnieć o zdarzeniu, które miało miejsce w samozwańczej Ługańskiej Republice Ludowej. Władze zakazały tam 12 książek baptystów uznając je za „ekstremistyczne”, w tym wydanie Ewangelii Jana w powszechnie używanym rosyjskim tłumaczeniu synodalnym. Urzędnicy nie chcieli powiedzieć, dlaczego książki są „ekstremistyczne” i co stanie się z tymi, którzy je posiadają.

Decyzja rządu z 26 listopada br. zakazująca 12 książek baptystów ujrzała światło dzienne 10 grudnia, kiedy na stronie internetowej opublikowano państwową listę materiałów ekstremistycznych Ministerstwa Sprawiedliwości. Sama decyzja nie została opublikowana, a jeden z urzędników państwowy opisał ją jako „tajny dokument do oficjalnego użytku i do ograniczonego rozpowszechniania”. Nie jest zatem jasne, dlaczego takie książki są uważane za „ekstremistyczne” i kto podjął tę decyzję.

Niewątpliwie Ukraina przeżywa trudne chwile. Czy rok 2020 przyniesie zmiany? Nadzieja umiera ostatnia.